Copy Paste: geolokalizacja, czyli przesunięcie od social do spatial
W zeszłym tygodniu MSLGROUP opublikowało raport, który media cytowały jako „Geolokalizacja w Polsce. 2012”. W rzeczywistości tytuł raportu to „Foursquare w Polsce” i całe szczęście, że taki jest, bo między innymi do tego właśnie chciałam się odnieść.
Jeżeli spojrzeć na raport MSLGROUP jako raport dotyczący geolokalizacji w ogóle, to można dojść do wniosku, że w Polsce nie korzysta z niej prawie nikt. I będzie to uzasadniony wniosek. Tyle, że geolokalizacja to nie tylko check-inowanie się, czyli korzystanie z serwisów typu Foursquare. To znacznie szerszy trend, na który warto spojrzeć z trochę innej perspektywy. Otóż połączenie urządzeń mobilnych i serwisów społecznościowych spowodowało tzw. przesunięcie od social do spatial. To znaczy, że teraz nasza obecność w serwisie społecznościowym nie jest tak kluczowa (bo to jest oczywiste), jak nasza obecność w konkretnej, fizycznej przestrzeni (bo teraz dzięki urządzeniom mobilnym jesteśmy w stanie to śledzić).
Co to oznacza z perspektywy marketera?
- oferowanie odbiorcy usługi dopasowanej do jego potrzeb w konkretnym miejscu i w konkretnym czasie – np. buty z wbudowanym GPS-em umożliwiają śledzenie, gdzie znajduje się osoba chora na Alzheimera – bardzo przydatne rozwiązanie dla osób, które opiekują się takimi chorymi; możliwość wyszukania najbliższej kawiarni w momencie, gdy siedzimy i czytamy gazetę (tzw. location-based press ad)
- oferowanie odbiorcy komunikatu/ usługi dopasowanych kontekstowo do miejsca, w którym akurat się znajduje (np. FaceDeals, o którym wspominałam już kilkakrotnie czy KarmaTech Shoes) – zwróćcie uwagę, że proces check-inowania został tu maksymalnie uproszczony (i to kierunek, w którym zmierzamy) – check-inujemy się za pomocą naszej twarzy lub butów, które mamy na nogach;
- wykorzystanie fizycznej przestrzeni, w której użytkownik się znajduje, do rozwiązań grywalizacyjnych (i w ten sposób także budowanie zaangażowania z marką) – np. słynny Mini Getaway Stockholm czy uruchomiona dwa tygodnie temu gra Google Ingress.
Do geolokalizacji zaliczam też niestandardowe wykorzystywanie Google Maps (np. Philips Hideouts) czy Google Street View (świetna akcja Toyoty czy Volkswagen Street Quest – BTW: nie sądzę, żeby był to przypadek, że mamy tu sporo przykładów z branży samochodowej).
Takich przykładów jak powyżej jest milion. Ale zwróćcie uwagę, że choć wszystkie mają jeden mianownik wspólny (przestrzeń, w której aktualnie się znajduję), to w żadnym z nich nie został wykorzystany Foursquare. Nie chcę przez to powiedzieć, że Foursquare się nie liczy (bo to nieprawda). Chcę powiedzieć, że Foursquare jest jednym z wielu elementów ogromnego trendu geolokalizacji. Ocenianie wielkości tego trendu wyłącznie serwisami typu Foursquare nie jest właściwym podejściem.
I na koniec disclaimer. Nie oceniam raportu MSLGROUP negatywnie. Wręcz przeciwnie, to bardzo dobry i ciekawy materiał (świetny chociażby pod względem profilu psychograficznego osoby korzystającej z Foursquare :)). Ale wyciąganie na jego podstawie wniosków dotyczących całego zjawiska geolokalizacji jest zbyt daleko idące.
Zdjęcie na głównej: activefree, flickr.com