Smart – konsekwentnie – zmieści się wszędzie
Miałam dziś pisać o nowym artykule Roberta Heatha – Creativity in TV ads does not increase attention – opublikowanego w styczniowym numerze Admap Magazine. Moim zdaniem jednak, Heath trochę się w nim chyba pogmatwał. Najpierw napisał, że wykorzystywanie emocji w reklamach TV pozwala na budowanie silnych relacji między marką a konsumentem (to oczywiste, 100 mln badań było na ten temat, w tym badanie Heatha z 20o6 r.). Potem napisał, że emocje w reklamie TV (ale nie te silne – jak strach, nagość, obrzydzenie, tylko takie trochę mniejsze – czyli np. uśmiechnięte twarze) nie zwracają naszej uwagi. A na koniec dodał, że nie oznacza to wcale, że mamy teraz tworzyć reklamy stricte informacyjne, wręcz przeciwnie – te emocjonalne są bardziej skuteczne. Jeśli ktoś z Was również czytał ten artykuł, bardzo proszę o info, o co w nim chodzi. Bo dla mnie tytuł jest mocno prowokacyjny, a w rzeczywistości niewiele w samym artykule się znajduje. Moim zdaniem Heath chciał raczej w jakiś sposób zbić argumenty DuPlessisa, który w swojej książce The Advertised Mind (krótka recenzja w sekcji Czytam/Książki) zawarł rozdział „Heath’s Error”. Ponieważ jednak nie za bardzo mu się to udało, dziś – zamiast o kreatywności w reklamach TV – będzie o Smarcie, który od pewnego czasu konsekwentnie realizuje hasło: „Koniec problemów z parkowaniem”. W różnych odmianach oczywiście.
Zaczęło się od billboardów. Reklama Smarta mieściła się między dwiema, na których znajdowały się inne samochody.
Potem był ambient – każdy mógł sobie zerwać, a następnie przykleić na ulicy własną powierzchnię parkingową.
Po drodze był jeszcze direct – nawet kartka świąteczna ze Smartem była na tyle mała, że wszędzie można było ją wcisnąć.
I wreszcie najnowszy przykład. Tym razem Smart – za pomocą łyżki do butów – zmieścił się między dwa prawdziwe samochody.
Podoba mi się taka spójność. Nie tylko w realizacji. W myśleniu też.



