Głosy zza grobu – czy to na pewno etyczne?
Wybaczcie, ale ja wciąż siedzę w Cannes. Tzn. przeglądam nagrodzone prace (BTW: czy jest ktoś, kto przejrzał już wszystkie-wszystkie, czy tylko mi zajmuje to tyle czasu?). W każdym razie – wczoraj trafiłam na kampanię Radio Ghosts, która dostała srebro w kategorii Media Lions, podkategoria: Best Use of Audio. I od wczoraj o niej myślę.
Generalnie, koncept ciekawy. Do przydrożnych krzyży ustawionych w miejscach śmiertelnych wypadków, przyczepione zostały radionadajniki. Te, gdy człowiek stał na czerwonym świetle w ich pobliżu, wchodziły na częstotliwości radiowe i nadawały w samochodowym radiu komunikat: historię wypadku opowiedzianą słowami osoby (z imienia i nazwiska), która zginęła dokładnie w tym miejscu. I tu mam wątpliwość. Mniejsza już o ochronę danych osobowych – kampania prowadzona była w Niemczech, być może tam dane ofiar wypadków samochodowych można ujawniać. Mnie chodzi bardziej o problem natury etycznej. Po obejrzeniu case’u (poniżej) i wysłuchaniu historii, odnoszę wrażenie, że kampania ta trywializuje tę konkretną śmierć. Że nawet ją w jakiś sposób ośmiesza (Hello. I’m Milena. Or rather: was.)
I zastanawiam się, czy takie kampanie powinno się w ogóle nagradzać? Bo z jednej strony nośnik i pomysł jest innowacyjny. Ale z drugiej – mamy realną osobę. W dodatku taką, która zginęła w dramatyczny sposób. I tak sobie myślę, że cel nie zawsze uświęca środki.