Facebook czy YouTube, dwa słowa o dystrybucji treści wideo
Kilka dni temu na blogu SoTrendera pojawił się wpis podsumowujący 2014 rok na polskim YouTube. Znalazła się tam bardzo ciekawa infografika, ale jeszcze ciekawsze wydało mi się pierwsze zdanie tego wpisu: „YouTube rośnie w siłę? Zdecydowanie tak.” – zwłaszcza w kontekście tytułów takich jak Is YouTube The Yahoo of 2015?, które ostatnio pojawiają się dość często w zachodnich mediach.
Wbrew temu, co piszą media, śmierci YouTube’a nie wieszczyłabym zbyt szybko, ale też nie jestem aż tak optymistycznie nastawiona jak SoTrender. Wyraźnie bowiem widać, że 2015 rok może być dla YT przełomowy, zwłaszcza w obliczu strategii przyjętej przez Facebooka (w październiku 2014 Mark Zuckerberg powiedział, że wideo jest dla nich obecnie „big priority”, a już w styczniu tego roku kupili spółkę QuickFire Networks, dzięki której – miejmy nadzieję – jakość filmów uploadowanych bezpośrednio na FB będzie lepsza). W sierpniu ubiegłego roku, wg danych ComScore (vide wykres poniżej), Facebook po raz pierwszy przeskoczył YouTube’a, jeśli chodzi o liczbę wyświetleń (dane dotyczą USA i tylko wyświetleń desktopowych).
Wiele osób, patrząc na powyższy wykres, twierdzi, że danych tych nie należy brać do końca serio, bo przecież Facebook ma autoplay, który zawyża statystyki, a nie do końca przekłada się to na realną oglądalność. Prawda, choć z drugiej strony akurat sierpień nie jest tu przypadkowy – mieliśmy wtedy szał związany z ALS Ice Bucket Challenge (i śmiem twierdzić, że dane te mogą być bliskie prawdy).
Z drugiej strony, rozmawiałam też z Karolem Paciorkiem, który potwierdził mi, że statystyki filmów uploadowanych bezpośrednio na FB mogą być nawet kilkukrotnie wyższe od statystyk filmów uploadowanych na YT. Taki stan rzeczy potwierdził też Michał Sadowski przy okazji swojego świetnego wideo o okładce Manager+ 🙂 (vide komentarz pod filmem: 10k wyświetleń w 46 min) i ja sama też to potwierdzam na przykładzie pierwszego odcinka OnOff (choć u mnie różnice nie były „drastyczne”: ponad 119k wyświetleń na FB i ponad 86k wyświetleń na YT – różnica na poziomie +28pp. na korzyść FB).
Drugie pytanie, które się nasuwa przy ustalaniu strategii dystrybucji treści wideo, to pytanie o zaangażowanie. Powszechnie sądzi się, że większe zaangażowanie buduje się na YT (na razie zresztą tylko YT daje narzędzia, żeby dokładnie to zaangażowanie mierzyć), ale na początku tego miesiąca SocialBakers opublikował bardzo ciekawe dane (vide The Rise of Facebook Video), które dają sporo do myślenia. Wynika z nich nie tylko to, że marki porzucają YT na rzecz FB, jeśli chodzi o publikację treści wideo (wykres 1 w artykule SocialBakers), ale także to, że w ciągu zaledwie roku liczba interakcji filmów z FB zwiększyła się o ponad 30pp., a filmów z YT zmniejszyła się w tym samym czasie prawie o połowę (vide wykres 2 w artykule SocialBakers). Taki wynik jest oczywiście związany z tym, że FB naturalnie promuje filmy, które uploadowane są bezpośrednio do niego, a nie są linkami z YT.
Co to wszystko oznacza w praktyce? SocialBakers twierdzi, że marki powinny korzystać z serwisu, który daje im większą szansę na budowanie zaangażowania użytkowników, a wg nich takim serwisem jest obecnie Facebook. Osobiście, także z perspektywy twórcy treści, nie rekomenduję strategii całkowitego i wyłącznego opierania się na FB (uzależnianie się od jednego, nieobliczalnego :)), podmiotu zawsze jest niebezpieczne, w biznesie istotna jest dywersyfikacja i dotyczy to także dystrybucji treści). Z pewnością jednak strategia stosowana dotychczas najczęściej – YouTube first, Facebook second (czyli publikowanie treści wideo na YT i linkowanie do nich na FB) – także nie jest właściwa. Na chwilę obecną, najrozsądniejszym rozwiązaniem wydaje się zatem tzw. dystrybucja równoległa – te same treści publikowane równocześnie, choć niezależnie w dwóch (albo i więcej) kanałach.
A jak będzie dalej – zobaczymy. Exciting things still to come.
Zdjęcie na głównej: Photochiel, flickr.com
