SXSW2014: w obiektywie
Mam taki zwyczaj, że prywatne zdjęcia wywołuję i wklejam do albumów. Wklejam zresztą nie tylko zdjęcia, ale także bilety, karteczki i inne „ważne” rzeczy. Wyklejanie takiego albumu to przynajmniej kilkunastogodzinna praca. Przyjemna bardzo, ale żmudna i czasochłonna. Kiedyś, gdy nie było aparatów cyfrowych, było to naturalne i przez to zdecydowanie łatwiejsze. Teraz muszę się „zebrać”, żeby to zrobić. I przede wszystkim znaleźć czas.
Ponieważ na tegorocznym SXSW zrobiłam ponad 500 zdjęć, postanowiłam ten prywatny zwyczaj robienia albumów przenieść na grunt blogowy (choć oczywiście nie dosłownie). Zajęło mi to prawie miesiąc (wyrywałam po godzinie dziennie :)), ale ostatecznie przejrzałam wszystkie zdjęcia. Zrobiłam z nich swego rodzaju album, który podsumowuje, co działo się w Austin i oddaje klimat tego festiwalu. Mam nadzieję, że go poczujecie :). Enjoy.
PS Podsumowanie merytoryczne SXSW, spisane, będzie też. W TrendBooku. Stay tuned :).