Życie to nie Facebook
Edwin Bendyk pisze dziś o prywatności w epoce Big Data i o tym, że Facebook wie o nas zbyt wiele. A ja obserwuję, że problemem są nie tylko precyzyjnie targetowane boksy reklamowe.
Otóż od pewnego czasu, coraz popularniejszą formą reklamy na FB są zaproszenia do grona znajomych. Nie mówię tu nawet o przypadkach, które niestrudzenie śledzi Rafi. Chodzi mi raczej o akcje, jak ta zrealizowana ostatnio przez Saatchi&Saatchi dla PCK. Kontrowersyjna, nie powiem. Z drugiej strony nie czepiam się jej aż tak bardzo, bo ostatecznie to akcja społeczna, która niesie ze sobą jakieś przesłanie. Ale podobne rozwiązanie zastosowała ostatnio (listopad 2011) także brazylijska marka prezerwatyw Olla Condoms.
Stworzyli oni na FB setki dziecięcych profili, a następnie wysłali zaproszenia do wybranych mężczyzn. Co istotne, dane dziecko nazywało się dokładnie tak samo, jak osoba, do której wysłano zaproszenie. Dodano jedynie skrót Jr, co miało sugerować, że dane dziecko jest dzieckiem zapraszanego mężczyzny (zadbano również o to, żeby podobieństwo widoczne było także na zdjęciu – vide case poniżej). Nie wiem, ilu mężczyzn, w nerwach (uzasadnionych? :)), nie doczytało tekstu umieszczonego w boksie zaproszenia: „Unikaj takich niespodzianek jak ta. Używaj prezerwatyw Olla Condoms.”
Tak więc niezależnie od skuteczności takiej formy reklamy, nie jestem do niej przekonana. Takie rozwiązania to trochę igranie z ogniem. Mimo wszystko.
Waldemar Pawlak – polityk z zamiłowaniem do niestandardów
Premier Pawlak znów mi zaimponował. Niepolitycznie, bynajmniej. Reklamowo. W kontekście niestandardów pisałam o nim już wcześniej. Jako jeden z pierwszych polityków (nie tylko polskich zresztą) zdecydował się na ambient. W kampanii prezydenckiej z 1995 roku wykorzystał podkładki pod piwo. Niedawno natomiast, podczas konferencji prasowej podsumowującej 4-letnią kadencję ministerstwa gospodarki, wykorzystał technologię Kinect. Umożliwiło mu to przeprowadzenie prezentacji za pomocą ruchów własnego ciała (a dokładnie, w tym wypadku, za pomocą ruchów rąk). Za całość akcji (w tym także za skanowanie postaci premiera Pawlaka) odpowiadała agencja ArBuzz. Poniżej film, więcej na blogu ArBuzza we wpisie Ministerstwo Gestów.
PS Dziwne, że mediom jakoś to wydarzenie umknęło (chyba, że to ja coś przeoczyłam :)).
Album „Polskie niestandardy”
No dobrze. Postanowiłam wreszcie zabrać się za stworzenie albumu o polskich niestandardach. Tego typu wydawnictwa powszechne są na Zachodzie (chociażby Guerrilla Advertising czy Advertising is Dead. Long Live Advertising), a w Polsce – wciąż jeszcze nie. Oczywiście, wydawane są albumy ze zwycięzcami organizowanych u nas festiwali i konkursów reklamowych, ale mnie chodzi raczej o przegląd rynku w ogóle. Czyli, żeby w takim albumie pojawiły się także prace, które w konkursach udziału nie brały. Album w założeniu ma być dostępny w wersji elektronicznej, ale być może pojawi się także w wersji drukowanej :).
W związku z tym zwracam się do wszystkich agencji reklamowych, interaktywnych, domów mediowych, freelancerów etc. o podsyłanie prac, które w takim albumie powinny się znaleźć. Im więcej prac podeślecie, tym lepiej. Nie zawężam też na razie kategorii, które pojawią się w albumie – podsyłać zatem można prace z zakresu ambientu, jaki i niestandardowe wykorzystanie tradycyjnych mediów (internetu, telewizji, prasy etc.). Prace niekoniecznie muszą być najnowsze i oczywiście niekoniecznie tylko te, które zostały nagrodzone.
Zdjęcia – w dobrej rozdzielczości (nadającej się przynajmniej do wersji elektronicznej) – wraz z krótkim opisem akcji (kiedy się wydarzyła, przez jaką agencję i dla jakiego klienta była realizowana, w dwóch zdaniach na czym polegała) proszę podsyłać na adres: kontakt@hatalska.com z hasłem „Polskie niestandardy” w tytule.
Czas nadsyłania zgłoszeń mija 31 grudnia 2011. Zamieszczenie kampanii w albumie jest oczywiście bezpłatne.
W kwestiach prawnych (autorskich etc.) będę się kontaktować już bezpośrednio z agencjami, których prace wybiorę do albumu.
Zdjęcie na głównej: Jexweber, flickr.com
Aplikacja „Odkrywacz śmierci”
Na pierwszy rzut oka można by pomyśleć, że to kampania społeczna. Jako taka pewnie byłaby bardziej uzasadniona. Niemniej jednak, nawet jako komercyjna, zwraca uwagę.
The Village to magazyn, który koncentruje się na życiu miasta, jego infrastrukturze i transporcie. Chcąc zwrócić uwagę na poziom bezpieczeństwa na ulicach Moskwy, przygotował specjalną aplikację na iPhone’a pod nazwą „Death Revealer”. Dzięki połączeniu technologii GPS i augmented reality z mapami Google’a, aplikacja wyświetla informacje na temat wszystkich wypadków (ranni/ zabici/ stłuczki/ samochody do kasacji etc.), jakie zdarzyły się w dowolnym miejscu w Moskwie i innych większych miastach Rosji. Co istotne – jeśli ktoś próbuje korzystać z aplikacji w trakcie jazdy samochodem – wyświetla się informacja o tym, żeby się zatrzymał, a sama aplikacja się wyłącza.
No cóż, można powiedzieć, że to dopasowana do współczesnych realiów wersja „czarnego punktu” (który – btw – podobno nie działał).
Zamiast ramek w toalecie
Reklama w toalecie jest już na tyle popularna i na tyle często wykorzystywana, że z niestandardu zamienia się w standard. Podejrzewam, że coraz większa grupa osób nie zauważa już ramek na drzwiach (kobiety) lub nad pisuarami (mężczyźni). I jest to problem, bo podstawowym założeniem ambientu jest przede wszystkim zwracać uwagę.
Z drugiej strony jednak, toalety jako takie wydają się wciąż być bardzo dobrym miejscem reklamowym. Nie tylko dlatego, że człowiek spędza tam średnio od 3 do 10 minut, ale przede wszystkim dlatego, że do tego środowiska – mimo wszystko – pasuje wiele marek (widziałam kiedyś nawet reklamę płatków śniadaniowych w WC :)). Pytanie tylko – gdzie umieścić komunikat, żeby wciąż był zaskakujący.
Odpowiedź znalazłam, przeszukując ostatnio swoją bazę. Trafiłam na fajny case – kampanię społeczną dotyczącą badań prenatalnych. Jako nośnik wykorzystane zostało tu zamknięcie na drzwiach toalety (wskaźnik: wolne/ zajęte). Hasło brzmiało: Dowiedz się wcześniej, jeśli ktoś tam jest. Badania prenatalne. Im wcześniej, tym lepiej dla dziecka.
Kampania z 2008 roku, ale nigdy wcześniej, ani nigdy potem takiego rozwiązania nie widziałam. Fajne.
subskrybuj








