Życie to nie Facebook
Edwin Bendyk pisze dziś o prywatności w epoce Big Data i o tym, że Facebook wie o nas zbyt wiele. A ja obserwuję, że problemem są nie tylko precyzyjnie targetowane boksy reklamowe.
Otóż od pewnego czasu, coraz popularniejszą formą reklamy na FB są zaproszenia do grona znajomych. Nie mówię tu nawet o przypadkach, które niestrudzenie śledzi Rafi. Chodzi mi raczej o akcje, jak ta zrealizowana ostatnio przez Saatchi&Saatchi dla PCK. Kontrowersyjna, nie powiem. Z drugiej strony nie czepiam się jej aż tak bardzo, bo ostatecznie to akcja społeczna, która niesie ze sobą jakieś przesłanie. Ale podobne rozwiązanie zastosowała ostatnio (listopad 2011) także brazylijska marka prezerwatyw Olla Condoms.
Stworzyli oni na FB setki dziecięcych profili, a następnie wysłali zaproszenia do wybranych mężczyzn. Co istotne, dane dziecko nazywało się dokładnie tak samo, jak osoba, do której wysłano zaproszenie. Dodano jedynie skrót Jr, co miało sugerować, że dane dziecko jest dzieckiem zapraszanego mężczyzny (zadbano również o to, żeby podobieństwo widoczne było także na zdjęciu – vide case poniżej). Nie wiem, ilu mężczyzn, w nerwach (uzasadnionych? :)), nie doczytało tekstu umieszczonego w boksie zaproszenia: „Unikaj takich niespodzianek jak ta. Używaj prezerwatyw Olla Condoms.”
Tak więc niezależnie od skuteczności takiej formy reklamy, nie jestem do niej przekonana. Takie rozwiązania to trochę igranie z ogniem. Mimo wszystko.
Olla Condoms: Unikaj takich niespodzianek jak ta
Agencja: ageisobar, Sao Paulo, Brazylia
