Co nurek ma wspólnego z teatrem

29 lipca 2010 | 14:31 | Natalia Hatalska | 

Po tym, jak ostatnio napisałam o akcji Teatru Wybrzeże w Sopocie (Recykling nośników ambientowych), skontaktował się ze mną PR-owiec teatru, Grzegorz Kwiatkowski. Podesłał mi film z ich wcześniejszej realizacji promującej letni festiwal Wybrzeże Sztuki. Akcja polegała na tym, że turystom na plaży rozdawano dwuosobowe, festiwalowe zaproszenia. I pewnie nie byłoby w tej akcji nic spektakularnego, gdyby nie fakt, że zaproszenia rozdawali nurkowie, którzy… wynurzyli się z Bałtyku :) (vide: film poniżej). Trójmiejskie teatry po raz kolejny udowadniają, że komunikacja instytucji kulturalnych wcale nie musi być nudna. Brawo.

Czytaj dalej…

Nowe technologie i miękkie siedzenia, czyli reklama w kinie

28 lipca 2010 | 13:10 | Natalia Hatalska | 

AKTUALIZACJA: 20/08/10
Właśnie otrzymałam informację, że za realizację podłogi interaktywnej w Multikinie, odpowiedzialna jest firma Aduma: www.aduma.pl

Powiem tak. W Gdańsku leje. I może nawet dobrze, że pada, bo wybrałam się do kina. Oprócz filmu (Knight & Day z Tomem Cruisem i Cameron Diaz – do obejrzenia, choć bez rewelacji) miałam okazję zobaczyć najnowsze, niestandardowe kampanie prowadzone w Multikinie. Pierwszy rzucił mi się w oczy nośnik z gatunku nowych technologii, umieszczony na podłodze przed wejściem do sal kinowych. Na ten nośnik rzucany jest obraz z projektora umieszczonego pod sufitem, dzięki czemu na podłodze pojawiają się takie jakby… hmmm… bąbelki, które „uciekają” po dotknięciu ich nogą (jaki mechanizm jest za to odpowiedzialny, można zobaczyć na stronie www.berrylife.com). Generalnie nośnik ten okupowany jest głównie przez dzieci (w końcu odpychanie bąbelków to fajna zabawa), ale w celach „naukowo-blogowych” tym razem ja sama postanowiłam go przetestować. Jak widać na filmie poniżej, jestem sama, bo… dzieci pierzchły :). Nośnik jest bardzo fajny, ale ma jedną zasadniczą wadę. Jest na tyle angażujący, że nie jestem w stanie (za nic!) przypomnieć sobie, jaka marka była na nim reklamowana  i co było napisane w bąbelkach. Odtworzenie tych informacji jest możliwe tylko po obejrzeniu poniższego filmu – ale, powiedzmy sobie szczerze, kto z konsumentów kręci kamerą sam siebie, jak odpycha nogą elektroniczne bąbelki?
Druga akcja miała miejsce już w sali kinowej, gdzie stworzone zostały specjalne strefy… papieru toaletowego Velvet. Fotele kinowe, dzięki Bogu, nie zostały jednak zmienione na WC, ale wyposażone w dodatkowe poduszki, żeby zakomunikować miękkość papieru Velvet. Proste i fajne, zdjęcia poniżej (tylko nie wiem, czemu tam jest hasło „Dobrze wydane pieniądze” – na papier? czy na kino?).

Czytaj dalej…

Recykling nośników ambientowych

22 lipca 2010 | 14:18 | Natalia Hatalska | 

Pod koniec czerwca pojawiły się w różnych miejscach w Sopocie krzesła. Takie jakby teatralne… Kinowe może… W każdym razie tradycyjne, dość zużyte, drewniane, obite czerwonym pluszem. Do każdego z nich przyczepiona była schematyczna mapka dojścia do sopockiej Sceny Kameralnej Teatru Wybrzeże. Fajna akcja, więc miałam o niej napisać (info podesłał Maciej – dzięki!), ale wypadło mi to z głowy. Z upału chyba. Ale. W ostatni weekend wybrałam się na tzw. lans na Monciaku. Idę. Patrzę. Krzesła. Stoją! Kartka wisi. Robię zdjęcie. Ciemno.
Dziś przerzucam zdjęcie z zamiarem popełnienia tego wpisu i co widzę? Że krzesła nie reklamują już Sceny Kameralnej, ale… Sopot Film Festival. To się nazywa recykling nośników ambientowych :).

Czytaj dalej…

Sex sells, nawet jeśli to bardzo skomplikowane

19 lipca 2010 | 17:56 | Natalia Hatalska | 

Oto przykład, jak zachęcić użytkowników do korzystania z nowych technologii. W USA CK ocenzurował własną reklamę. Na billboardzie – zamiast półnagich, wijących się i spoconych modelek – zamieścił tym razem gigantyczny czerwony kod QR i hasło „Get it Uncensored”. Wystarczy zrobić zdjęcie billboardu, a kod QR przekieruje nas na stronę www, na której możemy obejrzeć 40-sekundowy spot reklamowy (tak, owszem, pojawiają się tam modele z obnażonym torsem i seksowna modelka). W Stanach kody QR wciąż jeszcze są mało popularne, ale to akurat przykład trafionej kampanii. Po pierwsze – grupa celowa Calvina Kleina w większości wyposażona jest w smartphone’y (i jeśli nawet nie ma w nich czytnika kodów QR, to zainstalowanie go nie stanowi dla niej większego problemu). Po drugie – ta sama grupa celowa wie, czego może spodziewać się po reklamach CK, który wystarczająco długo buduje swój wizerunek arcykontrowersyjnego reklamodawcy. A skoro tym razem sam ocenzurował swój billboard, to – ja-konsument – zakładam, że kampania musi być naprawdę „mocna”. Oczywiście, po sprawdzeniu okazuje się, że wcale taka mocna nie jest, ale czytnik QR w moim telefonie zostaje, pierwsze koty za płoty i następnym razem chętniej/ łatwiej z tej technologii skorzystam. Tyle.

I znów się okazuje, że od kawałka gołej pupy do najnowszych technologii wcale nie jest tak daleko. Ech.

Czytaj dalej…

Jak wykorzystać media społecznościowe w akcji charytatywnej

14 lipca 2010 | 14:56 | Natalia Hatalska | 

Z wielką przyjemnością publikuję dziś case study akcji „Kup sobie blogera”, która – jak pamiętacie – odbyła się w marcu tego roku i zakończyła naprawdę sporym sukcesem (noszę się z zamiarem zgłoszenia jej do przyszłorocznego Effie :)). Z tym wpisem czekałam jednak aż do dziś, bo dopiero w ubiegłym tygodniu zostały zamknięte wszystkie kwestie finansowo-prawne (przyzwyczaiłam się, że te zawsze trwają najdłużej) i pieniądze – łącznie w kwocie 8026 PLN – zostały przelane na konto Pauliny Pruskiej w Fundacji Św. Mikołaja. Wreszcie :). Wszystkie szczegóły znajdziecie w poniższej prezentacji – nie tylko założenia akcji, ale przede wszystkim jej efekty. Ja dodam tu tylko, że warsztat, który wylicytował bank BZ WBK, odbył się w Poznaniu 18 maja. Ze strony banku wzięli w nim udział pracownicy Departamentu Marketingu, Departamentu PR oraz Obszaru Direct Banking. „My-blogerzy” rozgadaliśmy się strasznie (niby każdy z nas miał godzinę, ale było to STANOWCZO za mało – a Maciek Budzich pobił w tej kwestii już chyba wszystkie rekordy :)), ale słuchacze wytrwali do końca :).
Korzystając z okazji, jeszcze raz dziękuję BZ WBK za wspólnie spędzony czas, za zaangażowanie, dyskusje i konstruktywny feedback, a przede wszystkim za hojną rękę :). Wszystkim zaś pozostałym „maczającym palce” w tej akcji, za ogromne zaangażowanie i wielkie serca. Bez Was nie udałoby się nam zebrać ponad 8 000 PLN (dodam, że zaczynaliśmy od 700 PLN :)).

Czytaj dalej…

Co Puma robi na mundialu

7 lipca 2010 | 10:15 | Natalia Hatalska | 

Powinnam, naprawdę powinnam, zacząć się interesować piłką nożną. I oglądać mecze. Wszystkie. Obowiązkowo. Po pierwsze, tylko w taki sposób nie umknęłaby mi akcja Pumy podczas meczu Portugalia-Korea (tak, wiem, słyszałam, 7:0). Po drugie, miałabym pewność, że ta akcja odbyła się naprawdę. Tymczasem gwarancji nie mam, bo – choć obdzwoniłam prawie wszystkie międzynarodowe działy PR Pumy oraz dodatkowo polski – odpowiedzi brak. O co chodzi? Otóż Puma, jak wiele innych marek (vide: Nike) niebędących oficjalnymi sponsorami mundialu, postanowiła marketingowo włączyć się w mistrzostwa świata. W sieci pojawiły się dwa filmy – umieszczone na YouTube przez anonimowe osoby. Na żadnym z nich nie widać logo Pumy, ale doskonale wiadomo, że chodzi o tę markę. Oba filmy wykorzystują bowiem motyw z kampanii Love = football (na pewno kojarzycie graficzny znak tej kampanii: serce = piłka nożna). Na jednym z filmów widzimy, że znak graficzny zbudowany został tuż przy stadionie, na którym rozgrywane są mundialowe mecze (piłką jest sam stadion). Na drugim, ten sam znak widzimy wyrysowany na niebie (tzw. skywriting – tu widać nawet odlatujący samolot!) podczas meczu Portugalia:Korea. Mam pewne wątpliwości, czy obie akcje zostały zrealizowane naprawdę (z powodów bezpieczeństwa, przestrzeń powietrzna nad stadionem i w jego pobliżu jest raczej zamknięta). Ale nawet jeśli filmy zrobiono wyłącznie komputerowo na potrzeby kampanii wirusowej, to pomysł i tak jest naprawdę super :).

Czytaj dalej…

Cannes Lions 2010: zwycięzcy w kategorii ambient – cz. 3

5 lipca 2010 | 11:15 | Natalia Hatalska | 

Uf. Dziś ostatnia część nagrodzonych w Cannes w podkategorii ambient. Wybaczcie mi niedotrzymanie sobotniego terminu, ale Open’er stanął „na przeszkodzie” :). Przy okazji dwa słowa komentarza na ten temat. Abstrahując oczywiście od samej muzyki, dla mnie to również festiwal marek. Oprócz Heinekena było co najmniej kilkadziesiąt innych, które – mówiąc kolokwialne – próbowały się pod to wydarzenie „podpiąć”. Do najbardziej widocznych należały: 36,6 z kampanią Bezendu (rozdawali folie – z nadrukowanym logo – na których można było siadać albo się w nie zawijać, gdy było zimno), Tic-Tac (który stworzył „konkurencyjną” scenę i naprawdę wciąż było przed nią sporo ludzi), Coca-Cola, która poszła na łatwiznę i rozdawała po prostu puszki z colą oraz Maxwell House dystrybuujący kawę (za którą zdaje się, że trzeba było jednak płacić). Sekcja Fashion’er z kolei została zupełnie niewykorzystana przez znane marki odzieżowe (prezentowali się tu młodzi, nieznani jeszcze twórcy). Natomiast media tradycyjne (Trójka, TVP2, Gazeta) reklamowały się tradycyjnie. Za pomocą wielkich balonów. W przyszłym roku poproszę o więcej inwencji :).

Czytaj dalej…

Cannes Lions 2010: zwycięzcy w kategorii ambient – cz. 2

2 lipca 2010 | 13:32 | Natalia Hatalska | 

Dziś druga część zwycięzców z Cannes w podkategorii ambient. Co ciekawe, najwięcej nagrodzonych za niestandardy pojawiło się w kategorii outdoor (w tym aż osiem złotych statuetek). To tylko potwierdza moją teorię, że ambient tak naprawdę nie jest wcale „zupełnie nowym” medium (jak próbują to przedstawić niektórzy), ale rozszerzeniem outdooru i jego kreatywnym wykorzystaniem. Dodam tylko, że poniższe prace, w kategorii outdoor zwłaszcza, są bardzo nierówne. Z jednej strony mamy fantastyczną akcję Xboxa, który jako nośnik reklamowy wykorzystał… fotoradary i mandaty (szczegóły poniżej), a z drugiej akcję napojów Frooti, gdzie na przechodniów wypadały gigantyczne owoce mango (WTF?).

Czytaj dalej…

Cannes Lions 2010: zwycięzcy w kategorii ambient – cz. 1

1 lipca 2010 | 15:21 | Natalia Hatalska | 

Powiem tak. Tylu nagrodzonych niestandardów na festiwalu w Cannes, moim zdaniem, jeszcze nie było. Pracuję nad tym wpisem (wpisami właściwie) od ubiegłego piątku (wtedy zakończył się festiwal) i gdyby nie fakt, że przy okazji archiwizuję zwycięskie prace do swojego doktoratu, pewnie rzuciłabym to wszystko w przysłowiową cholerę :). Jeśli ktoś przeglądał tegorocznych laureatów na stronie Cannes Lions, wie, o czym mówię. Otóż, nie ma jednej osobnej kategorii „ambient” albo „non-standard”. Prace z tej kategorii poukrywane są w tysiącu innych kategorii i wyłuskiwanie ich jest prawdziwym koszmarem. Od strony technicznej oczywiście. Bo oglądanie ich jest za to prawdziwą przyjemnością. A ponieważ udało mi się przebrnąć przez ten „techniczny koszmar”, publikuję „przebrane” prace, wyłącznie z  ambientowej podkategorii. Dziś pierwsza część, pozostałe dwie – jutro i w sobotę. Korzystając z okazji, gratuluję też polskim agencjom – w Cannes docenione zostały m.in. dwie „nasze” fantastyczne prace: Skoda bagażnik (Change Integrated, srebro) oraz Kumpel z przeszłości (San Markos, srebro).

Czytaj dalej…