Bo to co nas podnieca…
…to się nazywa kasa – cytując Marylę Rodowicz, oczywiście. Fajny przykład wykorzystania bilownicy (która obok podkładek pod piwo i nakładek na dystrybutory paliwa weszła już do standardu ambientów) – tym razem w wykonaniu Play. Uwagę zwraca oczywiście 20 groszy – które zostało włożone pod plastik, a wygląda tak, jakby ktoś je zostawił (czy jest ktoś, kto nie da się nabrać? ;)). A skoro mowa o Playu, to muszę przyznać, że lubię ich komunikację, bo widać w ich działaniach sporo odwagi. Choć ostatnio, przyznaję, podpadł mi rzecznik Playa – tym, że w swoim wystąpieniu podczas Poznań PR (dostępne na blogu Mediafuna) stwierdził, co następuje: „Marka to przede wszystkim jest wynik pracy ludzi, którzy zajmują się komunikacją, ale w tym ujęciu ATL-owo-BTL-owym.” i dalej: „My (PR-owcy) nie jesteśmy ludźmi, którzy budują markę.” No to, doprawdy, bardzo ciekawe. Aż się zakrztusiłam herbatą, jak to usłyszałam.
Bilownica Play
