Animacja "stopklatkowa": ale to już było
Mam wrażenie, że o animacji Muto (by Blu) wykonanej na miejskich murach w Buenos Aires mówią wszyscy. „Wypuszczona w świat” 11 maja, została obejrzana na YouTube już prawie 1,5 mln razy, a na naszym polskim rynku zajmuje obecnie 2. miejsce w kategorii „wykop miesiąca” (stan na dziś: 647 wykopów). Jakkolwiek jest to produkcja absolutnie fantastyczna, to nie jest to jednak zupełnie nowy pomysł. Ten rodzaj „stopklatkowej” animacji został wykorzystany pod koniec zeszłego roku w kampanii wirusowej telefonu Samsung G800. Kampania miała tytuł „How we met”, a animacja – zamiast na miejskich murach – została zrobiona na nagich ciałach kobiety i mężczyzny. Produkcja odniosła ogromny sukces: w ciągu zaledwie miesiąca obejrzano ją na YouTube prawie 7,5 mln razy (do dziś już o milion więcej). Doceniona została także przez branżę reklamową, otrzymując dwa tygodnie temu Żółty Ołówek (Yellow Pencil) w kategorii „Animation&Motion Graphics” na tegorocznych D&AD Awards. Moim zdaniem, całkowicie zasłużenie, bo niezależnie od nakładu pracy, jaką wykonał Blu przy Muto, to jednak „How we met” oglądam z większym zainteresowaniem (moje ulubione sceny to: wyciąganie serca z miejsca, gdzie serce mniej-więcej-się-znajduje, nurkowanie w pępku i torowanie sobie mieczem drogi przez owłosioną klatkę piersiową :)).
Nie wiem, ile zdjęć zrobiono podczas akcji Muto, ale przy prawie 7-krotnie krótszym filmie „How we met” (półtorej minuty vs 7 minut) tych zdjęć wykonano ponad 1600. Zużyto też zaledwie (aż?) 10 żelowych długopisów, a produkcja powstała w ciągu 4 dni (Muto robiony był podobno „przez całą zimę”). Dodam, że film „How we met” miał zakomunikować możliwości telefonu Samsung G800 z wbudowaną kamerą z obiektywem 5 megapikseli i trzykrotnym zoomem optycznym. Czy udało im się to przekazać? Zobaczcie sami.
How we met:
http://youtube.com/watch?v=dBvDm_JLEcI 510 426
Agencja: Viral Factory
Więcej o akcji na stronie: Zoom In to See.
Samsung G800 chyba w ogóle upodobał sobie kampanie wirusowe jako medium reklamowe. Poniżej zamieszczam także ich ostatnią produkcję Ant Fight Club – nawiązującą do słynnego filmu Fight Club, z tą różnicą, że w filmie Samsunga walczą… mrówki. Ale klimat – jak najbardziej – zachowany. Zwróćcie uwagę na konsekwentną komunikację kamery z optycznym zoomem i hasła „Przybliż, żeby zobaczyć” („Zoom In to See”).
Ant Fight Club:
Naprawdę dobry, ale z jakiegoś powodu wciąż bardzo mało popularny (niecałe 2 tys. obejrzeń od listopada zeszłego roku).
http://youtube.com/watch?v=Ly5FdupfV0s 510 426
Agencja: Digitas
I dla przypomnienia Muto by Blu:
http://youtube.com/watch?v=uuGaqLT-gO4 510 426
BTW: na swoim blogu Blu całkowicie i jednoznacznie odcina się od jakichkolwiek reklamowych propozycji. Po takim sukcesie, może wydawać się to dziwne. Może, ale nie musi. Wynika z tego raczej, że Blu jest prawdziwym artystą, a komercja go „nie kręci”. Doceniam, choć – jako marketer – także żałuję.