Quo vadis outdoorze?
Stary, dobry outdoor był zawsze jednym z moich ulubionych mediów. Ale ostatnio złapałam się na tym, że prawie wcale o nim nie piszę. Trudno powiedzieć czemu.
Pierwsze, co przychodzi mi na myśl, to fakt, że mamy w OOH coraz mniej niestandardowych rozwiązań. Oczywiście, zauważam choinkę wystającą nad i pod reklamami Orange’a (w Trójmieście dodatkowo choinki zostały ogrodzone – zabezpieczenie przed kradzieżą?), ale… co z tego? Ile już takich wystających elementów było? I czy wciąż są one finansowo uzasadnione (tzn. czy zwracają uwagę tak samo, jak dawniej?)
Drugie, to przesunięcie w kierunku DOOH (digital-out-of-home). Wg Display Search 2011, Touch Panel Market Analysis – rynek ekranów dotykowych rośnie dziś 10 razy szybciej niż ekranów typu display. Oznacza to, że coraz więcej powierzchni staje się ekranami (vide rozwiązania typu Microsoft Surface), a coraz więcej ekranów jest interaktywnych (np. możliwość rezerwacji stolika w restauracji bezpośrednio z panelu dotykowego zamieszczonego na CL na przystanku).
Oczywiście nie wieszczę tu śmierci tradycyjnego outdooru. Wręcz przeciwnie. Mamy dziś do czynienia z generacją, która jest w nieustającym ruchu i nieustająco się przemieszcza, rola nośników zewnętrznych będzie więc rosła. Ale choć jestem tzw. geekiem, zmartwiłabym się bardzo, gdyby wszystkie niestandardowe rozwiązania opierały się od dziś wyłącznie na nowych technologiach. Nieustająco wierzę bowiem w dobry koncept. Choćby taki jak ten poniżej.
Przy okazji – nie pamiętam, żeby wcześniej w komunikacji wykorzystano światła autobusów.
Aspiryna: Headache Lights
Agencja: BBDO, Toronto, Kanada (grudzień 2011)
