Mechanika konkursu
No więc na szybko, relacja prawie ze sklepu, bo przed świętami, jak to bywa, dzicz. W każdym razie. Robię zakupy. Przy kasie – ulotka. Świąteczny konkurs niegazowanej wody Żywiec Zdrój. Pewnie by mnie nawet nie zainteresował (do wygrania sanki z oparciem – jeszcze bez oparcia, ok – ale z oparciem? za stara jestem), gdyby nie druga strona ulotki. Patrzę. Czytam. Może niedowidzę (bez okularów, jak zwykle!). Ale nie. Biorę ulotkę do ręki i – jak byk – napisane. Mechanika konkursu (vide poniżej). Zadzwoniłam nawet do poradni językowej, czy może wypadłam z obiegu i słowo „mechanika” ma jakieś nowe zastosowanie. Jednak nie. Wciąż dział nauki i techniki, zajmujący się wzajemnym oddziaływaniem ciał. Wychodzi na to, że albo copywriter pojechał, albo zapomnieli poprawić tzw. nowomowę, zanim poszło do druku. W jednym i drugim wypadku – straszne. Wrzucam więc do kategorii tzw. copywriterskich koszmarków (por. ulotkę papieru toaletowego Regina) i pędzę. Jak na coś natknę się jeszcze w sklepie (niestety, przed świętami żaden ambient – wyłącznie BTL) – dam znać :).
Niepozorna strona pierwsza:
Strona druga:

