Fajna akcja, tylko czyja?
Na jednych z pierwszych zajęć z zarządzania marką Mark Ritson powiedział: „nie pozwól, żeby twoja marka stała obok jakiejkolwiek innej”. Pamiętam to zdanie do dziś, choć usłyszałam je dobre pięć lat temu. Pamiętam pewnie dlatego, że było to dla mnie wtedy bardzo kontrowersyjne zdanie. Po pierwsze zaprzeczało idei co-brandingu (jak się później okazało, Mark w ogóle miał kontrowersyjne poglądy dot. zarządzania marką – twierdził np., że produkty należące do grupy easyGroup nie są markami). Po drugie – burzyło moje dotychczasowe przyzwyczajenia – chociażby te dotyczące patronatów medialnych (do dziś, na jednym plakacie filmowym jest czasami tyle logotypów patronów medialnych, że trudno je policzyć). Ale co do zasady Mark miał wtedy rację. A zdanie, które powiedział, przypomina mi się za każdym razem, gdy widzę taką akcję, chociażby jak ta niedawno zorganizowana przez Random House.
Generalnie sama akcja oczywiście jest fajna. Random House wydał książkę pt. „Jak zdobyć faceta, którego pragniesz”. Każda kobieta znajdzie w niej 150 porad dotyczących tego, jak się ubierać, o czym rozmawiać na randce, jak flirtować etc. Ale zamiast wcielać je w życie, może po prostu zastawić na faceta… pułapkę. O. Taką jak poniżej.

Przeczytałam opis tej akcji dwukrotnie. I wciąż nie jestem na 100% pewna, czy jest to akcja Random House, czy może piwa Beck’s. Bo moim zdaniem mężczyźni zapamiętają piwo. Nie książkę.
Szczegółowe wskazówki, jak zbudować pułapkę, znajdują się tutaj.