Czego nauczyłam się o biznesie przez 10 lat infuture.institute
Dziesięć lat temu, w 2016 roku, powstało infuture.institute. Zaczęliśmy działać w marcu, ale najpierw pracowaliśmy koncepcyjnie – nad nazwą, identyfikacją wizualną, strategią i milionem innych rzeczy. Premierę mieliśmy dokładnie 5 października 2016.
Dziesięć lat to naprawdę dużo. Zaczynaliśmy na rynku, na którym praktycznie byliśmy sami. Pamiętam, że Bartek Brach zapytał mnie kiedyś: „Jak to jest tworzyć kategorię?”. To ciekawe pytanie, bo nigdy tak o nas nie myślałam. Nikt też wtedy nie mówił zbyt dużo o trendach, dziś mówią o nich wszyscy i to tyle, że słowo to straciło swój pierwotny sens. Przeżyliśmy w tym czasie koniunkturę, kryzys gospodarczy, pandemię. Poznałam, co to znaczy prowadzić biznes w kraju przyfrontowym. I uczę się prowadzić biznes w świecie, gdzie sztuczna inteligencja całkowicie zmienia zasady gry.
Przez te dziesięć lat nie zmieniły się jednak ani zasady, którymi kieruję się od początku – najważniejsze w biznesie są dla mnie jakość i uczciwość – ani to, jak rozumiem, czym się zajmujemy. Od zawsze chciałam dawać ludziom, firmom, naszym Klientom i Partnerom – czas. Na tyle wcześnie pokazać to, co może się wydarzyć, nazwać nadchodzącą zmianę i przypisać jej konsekwencje biznesowe, żeby każdy zdążył się do tego przygotować. Im wcześniej bowiem wiemy, co nadchodzi, tym więcej opcji mamy do wyboru; tym więcej od nas zależy i tym większy mamy wpływ.
Jest taka książka Juliana Barnesa, Jedyna historia. Zupełnie niezwiązana z biznesem – polecam, jedna z najpiękniejszych książek, jakie przeczytałam. Główny bohater przez całe życie próbuje zrozumieć, czym jest miłość. „Od kilkudziesięciu lat prowadził mały notatnik. Zapisywał w nim, co ludzie mówią o miłości. Wielcy pisarze, telewizyjni mędrcy, guru samopomocy, ludzie, których spotykał przez lata za granicą. Zbierał dowody. A potem, co mniej więcej parę lat, czytał wszystko i wykreślał te cytaty, których nie uznawał już za prawdziwe. Zwykle zostawało mu tylko parę prawd tymczasowych. Tymczasowych, bo następnym razem te też zapewne wykreśli, zostawiając kilka innych” (Julian Barnes, Jedyna historia, Świat Książki, 2018, s. 217).
Mam podobny notatnik. Od wielu lat zapisuję w nim to, co w biznesie wydaje mi się prawdziwe,
i wykreślam to, co prawdziwe być przestało. Dziś z okazji naszych 10. urodzin wypisuję z tego notatnika 10 najważniejszych lekcji, które wciąż są prawdziwe.
- Biznes to cykl, warto o tym pamiętać stale. Czasem dobre lata trwają tak długo, że ludzie w organizacji nie znają czasów, kiedy było źle. Kiedy złe lata przychodzą, bo przyjdą zawsze, ludziom trudniej się odnaleźć.
- Koniunktura wybacza wszystkie błędy, największe możliwe. W dekoniunkturze za te wszystkie błędy trzeba zapłacić.
- „Problems are” vs „Problems should not be”. Hasło, które zapisałam sobie w 2024, gdy brałam udział w programie Leadership Academy for Poland. Podczas jednych zajęć prof. Cezary Wójcik podał przykład: osoba wchodzi do lasu i chce przejść z punktu A do punktu B, ale na jej drodze pojawiają się drzewa. W podejściu „Problems should not be” osoba ta wścieka się: „Nie mogę przejść! Tych drzew nie powinno tu być!” W podejściu „Problems are” po prostu omija drzewa. Nie denerwuje się, że zawadzają jej na drodze, bo rozumie, że drzewa rosną w lesie. Biznes z założenia funkcjonuje w paradygmacie „Problems are”, problemy są jego naturalną częścią. To zmienia perspektywę – kiedy pojawia się problem, nie denerwuję się, bo wiem, że jest częścią rzeczywistości, w której funkcjonuję.
- Wiara w ludzi. Dziesięć lat to wystarczająco dużo, żeby zderzyć się z wieloma sytuacjami, kiedy ktoś nie zawsze jest fair. A jednak wciąż wierzę w ludzi i wciąż wierzę ludziom. Cynizm byłby moją największą przegraną. Zresztą ufanie innym zawsze kosztuje mniej niż nieufność. Jak pisał Kevin Kelly: „Getting cheated occasionally is the small price for trusting the best of everyone, because when you trust the best in others, they generally treat you best”. (Kevin Kelly, Excellent Advice for Living, Viking, 2023, s. 139)
- Największe inspiracje pochodzą zawsze od drugiego człowieka. Każdy człowiek wie coś, czego nie wie absolutnie nikt inny. Dlatego najważniejsze kompetencje to umiejętność słuchania i zadawania pytań.
- Pisz tak, jakby to miała być ostatnia rzecz, która po Tobie zostanie. W świecie AI trzymam się tego mocniej niż kiedykolwiek.
- Sto razy trudniej jest coś odpuścić niż iść dalej i trzymać się tego za wszelką cenę. Musiałam zacząć chodzić po górach, żeby nauczyć się odpuszczać.
- Mieć wcześnie rację i być usłyszaną to dwie różne rzeczy. Nie zliczę, ile razy jako infuture mówiliśmy o czymś, zanim rynek był na to gotowy. I nie zliczę, ile razy słyszałam wtedy: „to się źle zestarzeje”.
- W biznesie nie ma porażek. Jak mówił Randy Pausch w swoim ostatnim wykładzie: „Experience is what you get when you didn’t get what you wanted”.
- W 2008 roku odeszłam z korporacji po to, żeby mieć wolność. Z tego powodu też założyłam firmę. Wciąż mam wolność intelektualną, a jednak praca we własnej firmie tę wolność też w pewnym sensie odbiera. Bo nie jest to praca od 8 do 16. To ciągły stres, ciągłe rozkminy, odpowiedzialność 24/7. Dopiero od trzech lat rozumiem, że prowadząc firmę, w rubryczkę obowiązków trzeba wpisać także „dbanie o siebie”. Są momenty, kiedy traktuję ten punkt priorytetowo. I wciąż są momenty, kiedy pracuję po 70 godzin w tygodniu. Dlatego nieustannie mam przed oczami: „The challenge of the leadership is not to lead. The true challenge is to lead and stay alive”. (zapisane podczas zajęć LAP; więcej: R. Heifetz, M. Linsky, Leadership on the Line: Staying Alive Through the Dangers of Change, HBR Press, 2017).
Wszystkim, którzy ze mną byli i są – dziękuję za te dziesięć wspólnych lat.