"We will be known forever by the tracks we leave." – dwa słowa po BFGdansk
W ubiegły weekend odbyła się w Gdańsku 5. jubileuszowa edycja Blog Forum Gdańsk. W dodatku odbyła się w najpiękniejszym miejscu dotychczas – Gdańskim Teatrze Szekspirowskim. Trudno słowami oddać, jak bardzo to miejsce pasuje swoim charakterem, tożsamością, pochodzeniem, historią do współczesnej, szeroko pojętej blogosfery. I nie mówię o konkretnym budynku, ale o zasadach, którym generalnie teatr elżbietański hołdował, czy raczej o zasadach, które ten teatr łamał, w tym jak mieszał gatunki, łączył tematy wysokie z niskimi, liryzm z farsą, jak stawiał na bohaterów, na ich emocje i ekspresję, jak blisko był widza i jak bardzo wchodził z nim w relację. Nawet ten otwierany dach ma dla mnie wymiar symboliczny – inspiracji, otwartości umysłów, szerokich horyzontów i jeszcze szerszej perspektywy.
Blog Forum Gdańsk to impreza, wobec której co roku mam wysokie oczekiwania. Bardzo wysokie nawet, powiedziałabym. Nie szukam tam jednak praktycznych porad, nie oczekuję warsztatów i gotowych odpowiedzi. Od praktycznych porad mamy całą masę lokalnych inicjatyw blogerskich, jak chociażby Och My Blog, BlogTej, BloSilesia, SeeBloggers, Orange Blog Talks i wiele wiele innych. Na Blog Forum Gdańsk szukam inspiracji, świata, którego nie znam, ciekawych ludzi, innego spojrzenia i innej perspektywy.
Tegoroczna edycja (choć oczywiście były ze 2-3 momenty słabsze) wszystko to, czego oczekiwałam, mi dała.
Chociażby w wystąpieniu Konrada Kruczkowskiego, przy którym zanotowałam sobie, że trzeba mieć wielką odwagę, by z taką szczerością, przed tłumem obcych przecież ludzi, mówić o swojej małostkowości, o swoich wadach, o wewnętrznej walce gorszego siebie z lepszym ja.
W wystąpieniu Joanny Malinowskiej-Parzydło, która wbrew pozorom, nie mówiła o budowaniu marki osobistej, ale o byciu sobą.
W pełnej emocji, wzruszającej momentami rozmowie Renaty Dąbrowskiej, autorki zdjęć do wystawy Mój Blog, moja praca, moja pasja z jej uczestnikami (choć całkiem możliwe, że w tym przypadku nie jestem obiektywna, bo w ten projekt byłam zaangażowana bezpośrednio :)).
W wystąpieniu Wojtka Wiemana i później krótkim wejściu Arleny Witt, którzy sprawili, że połowa blogosfery zaczęła eksperymentować z Vinem :).
W panelu z udziałem rosyjskich blogerów, który przypomniał starą prawdę, że wolność to największa wartość, jaką mamy. Ale już walka o tę wolność to domena nielicznych.
W poruszającym wystąpieniu Michaela Anti, chińskiego blogera, określanego jako człowiek bez tożsamości, o tym, że świat wcale nie jest tak mały, jak nam się wydaje. Miałam świadomość cenzury internetu w Chinach, ale nie miałam świadomości, że stwierdzenie, że istnieją dwa niezależne internety – globalny i chiński – ma znaczenie dosłowne. Jak tylko będzie dostępna ta prezentacja online, koniecznie ją obejrzyjcie. Jedno z najlepszych, jeśli nie najlepsze wystąpienie tegorocznego BFGdansk. I wbrew pozorom, nie trzeba być zaangażowanym politycznie, by docenić jej wartość. To jedno z tych wystąpień, które po prostu otwierają oczy.
W warsztacie (sic!) Jarka Kuźniara, który był świetną formą rozrywki i z którego nie zapamiętałam nic, poza tym, że Muszkieter świetnie śpiewa, a Arlena zapętla (dla tych, których nie było – trzeba obejrzeć nagranie, żeby zrozumieć o co chodzi :)).
Wreszcie w panelu z udziałem czołowych polskich youtuberów. To zupełnie nowy, fascynujący, ale jednocześnie bardzo odległy mi świat. Na Twitterze w trakcie panelu napisałam, że chciałabym zobaczyć ten sam panel w tym samym składzie za 3 lata – żeby porównać zmianę – w zachowaniu, podejściu, postawie, tworzonych treściach. Równolegle w notatniku, na marginesie, mimowolnie, zapisałam ołówkiem chińskie przysłowie, które widnieje w tytule tego wpisu: „We will be known forever by the tracks we leave.” To przysłowie dotyczy oczywiście wszystkich ludzi, ale w przypadku internetowych twórców, mam wrażenie, że nabiera ono dodatkowej mocy.
Jeszcze raz wielkie dzięki za te fascynujące, intensywne, inspirujące dwa dni w Gdańsku. Do zobaczenia za rok :).
Zdjęcie na głównej: Blog Forum Gdańsk 2014, fot. Dominik Werner