Kino dine-in – zupełnie nowe doświadczenie
Wczoraj, w ramach pokazów festiwalowych SXSW, trafiłam do wyjątkowego kina. Przede wszystkim miałam poczucie, że przeniosłam się do Ameryki z lat 50. Kino były stylizowane na tamten okres, albo pochodziło z tamtych czasów – nie udało mi się dopytać. Oczywiście miało to swój urok i budowało specyficzny nastrój, ale tak naprawdę co innego zwróciło moją uwagę. Było to pierwsze w moim życiu kino dine-in.
Przed fotelami znajdowała się specjalna półka, pod którą umieszczona była malutka lampka i… menu. Na półce natomiast leżał stos białych kartek i ołówki. Każda z osób siedzących w kinie mogła zamówić dowolną rzecz z menu i następnie zjeść ją na kinowym fotelu.
Zapytałam swojego sąsiada, w jaki sposób składane i przyjmowane są zamówienia. Przypomniała mi się bowiem akcja MasterCarda sprzed dwóch lat, w jednym z kin w Australii, gdzie można było składać zamówienie także bezpośrednio z kinowego fotela, dzięki kodom QR umieszczonym na oparciach. Ale tak jak wspomniałam, kino Alamo Ritz, to kino zawieszone w czasoprzestrzeni, w latach 50., więc sposób zamówień także pochodzi z tamtych czasów :). Jeśli więc ktoś chce coś zamówić, zapisuje nazwę potrawy/ napoju na białej kartce, a następnie umieszcza ją w specjalnej listwie na półce.
Pracownik kina przejmuje kartkę (specjalne ustawienie foteli sprawia, że półki w całym kinie są doskonale widoczne) i za moment przychodzi z zamówieniem i rachunkiem. Sąsiedzi obok zamówili wino.
W dobie, kiedy kontrtrend analog is hot jest wyraźnie zauważalny (zwłaszcza w dużych miastach), a konsumenci oczekują doświadczeń i nowych przeżyć, takie rozwiązanie wydaje się naprawdę ciekawe. Wrzucam naszym sieciom pod rozwagę :).
PS Wybaczcie jakość zdjęć, robiłam je z ukrycia. Alamo Ritz ma niezwykle restrykcyjną politykę dotyczącą rozmawiania przez telefon, rozmawiania w ogóle czy wysyłania sms-ów w trakcie oglądania filmu. Każdy kto się tej zasadzie nie podporządkuje, po prostu zostaje wyrzucony z kina (co obrazowo i humorystycznie zakomunikowali specjalnym spotem wyświetlonym przed filmem).
PPS A to jest film, na którym byłam. Niezwykle poruszający dokument o Abigail Evans, 19-latce chorej na Epidermolysis bullosa (Dziedziczne Odklejanie się Naskórka). Niestety, nie było jej wczoraj na pokazie. Zmarła 4 miesiące temu.



