9 najlepszych momentów (i 1 kiepski) z SXSW 2014
Wczoraj oficjalnie zakończyła się część interaktywna na festiwalu SXSW. Zanim przejdę przez swoje tony notatek i napiszę coś bardziej treściwego (kilka zarysów mam już w głowie, muszę to teraz tylko spisać i ułożyć), wrzucam 10 naj… momentów z tegorocznego SXSW. Lista poniżej, a teraz jeszcze dwa słowa komentarza. Tak jak pisałam wcześniej, pierwszy dzień mnie rozczarował, potem było już tylko lepiej. Problemem było to, że porównywałam SXSW z zeszłorocznym CES, a to dwie zupełnie różne imprezy – nie można ich porównać. CES to mięso, konkret, twarde dane. SXSW to przede wszystkim inspiracja. Powiem tylko tyle, że pod wpływem prezentacji, sesji i wystąpień, na których byłam, zmieniłam dwie istotne rzeczy w tegorocznym TrendBooku. Chociażby tylko dlatego warto było tu przyjechać.
1. Najlepsza niestandardowa akcja
Pisałam o Oreo i Subwayu i bez dwóch zdań ich akcje były super i generowały ogromne zainteresowanie. Ale moim zdaniem najlepszą akcję miał Samsung. Specjalna lotna ekipa wyłapywała z tłumu osoby, które miały telefon tej marki i następnie wymieniała im baterię na nową. Fajne i niezwykle użyteczne rozwiązanie. Dość powiedzieć, że gniazdek elektrycznych było zdecydowanie za mało :).
2. Największe wzruszenie
Co najmniej dwie kampanie. Pierwsza, zrealizowana przez Intel w ramach większej inicjatywy – Intel for Change – i pokazana podczas sesji People Planet Profit Purpose. Filmu Girl Rising nie widziałam wcześniej i zryczałam się naprawdę jak bóbr (zresztą nie tylko ja, ryczało ze mną pół sali albo i więcej). Obejrzyjcie koniecznie poniższy film – to jeden z tych, podczas oglądania których, ma się ze wzruszenia gęsią skórkę:
I druga kampania – Christmas in a Day dla Sainsbury’s, pokazana tego samego dnia, choć na innej sesji (A Discussion on Viral Content with RSA Films) podczas dyskusji z producentami RSA, firmy Ridleya Scotta zajmującej się produkcją branded content dla marek (robili m.in. kampanię dla filmu Prometeusz, która została nagrodzona Grand Prix podczas ubiegłorocznego Cannes).
Tu trailer – obejrzyjcie koniecznie do końca (znów ryczałam jak bóbr, ale ryczał też Caspar Delaney, executive producer z RSA)
A tu pełen film:
3. Najlepszy cytat
Było co najmniej kilka. Chelsea Clinton powiedziała wczoraj „Innovation isn’t always new.”, z czym się bardzo zgadzam i co pozostaje chociażby w linii z tegorocznym konkursem Innovation Award Media Trendy. Innowacja to nie tylko nowość, to nie tylko bycie pierwszym, to także inne, niestandardowe wykorzystanie istniejących zasobów. Patrick Lichty zwrócił uwagę na to, że selfie jest formą samoinwigilacji (selfie as a form of self surveillance). Ale najlepszym cytatem, takim, który zrobił na mnie największe wrażenie, były słowa Boba Richardsa podczas sesji Taking the Collaboratie Economy to Space – w kontekście kolonizacji kosmosu powiedział: „Think of a moon as of a new continent.”
4. Najlepsze wystąpienie
Adam Savage z Pogromców mitów. Mówił (z prędkością karabinu maszynowego :)) o tym, jak wiele nauka i sztuka mają ze sobą wspólnego.
5. Największe zaskoczenie
Najlepszymi mówcami okazali się… naukowcy. Oczywiście, to, że mają wielką wiedzę, nie było zaskoczeniem. Zaskoczeniem było to, że mają także najlepsze poczucie humoru. Podczas wystąpień Jima Bowera (sesja Engaged Brains: What Do We Really Know) oraz ekipy z MIT (Computing the Future: MIT Scientists Tell All – wszyscy na zdjęciu, w środku Tim Berners-Lee, twórca internetu) sala ryczała ze śmiechu. A oprócz tego, w jednym i drugim przypadku, słuchacze naprawdę dostali sam konkret.
6. Najbardziej użyteczna nauczka
Nauczyłam się tej zasady od razu po pierwszej prezentacji, na którą poszłam. Zaczęła się sesja, a ja zanotowałam: „Kiedy zajmujesz miejsce na sesji, niekoniecznie siadaj na środku. Najpierw sprawdź, gdzie jest ekran z prezentacją i czy dobrze widać go z miejsca, w którym siedzisz.” 🙂 Od tego momentu była to pierwsza rzecz, którą sprawdzałam po wejściu do sali :).
7. Największe zdziwienie
Idąc ulicą, zobaczyłam jadącego robota. Właśnie ustawiłam się, żeby zrobić mu zdjęcie, gdy nagle usłyszałam: „Natalia, don’t you take picture of me, take picture WITH me.” Dodam, że robot był w odległości ok. 3m ode mnie. Do tej pory nie wiem, jaka technologia została wykorzystana, żeby odczytać moje imię (miałam na szyi badge) – czy zeskanował kod na zawieszce, czy miał jakąś super dobrą kamerę, dzięki której widział niewielki napis z dużej odległości (był to robot Adobe, napisałam do nich już na Twitterze). Co fajniejsze, kiedy podeszłam do niego, zapytał: „Natalia? Is it Italian?” – i zanim zdążyłam odpowiedzieć, że jestem Polką, zaczął śpiewać fragment włoskiej opery :).
8. Największe rozczarowanie
Nieprzygotowanie co najmniej kilku prelegentów. Czytanie z kartki i podawanie przykładów sprzed kilku (sic!) lat to nie jest coś, czego spodziewałabym się na SXSW.
9. Najlepszy moderator
Joanna Coles, redaktor naczelna Cosmopolitan, podczas sesji z Petem Cashmorem i Olivierem Fleurot – Generation Mash-Up: Y Bother? Podczas tej sesji był też jeden bardzo zabawny moment. Otóż sesja dotyczyła tego, jak Millennials mogą współpracować z Generacją X i Baby Boomers. Millennialsów reprezentował Cashmore, Baby Boomers Coles i Fleurot. W pewnym momencie Coles stwierdziła, że chce zadać pytanie z sali (były zadawane na Twitterze i potem wyświetlane na ekranie). Niestety, okazało się, że ma za słabe szkła kontaktowe i nie widzi pytania. Cashmore zawołał: „I can see” i czytał pytania zamiast Coles :).
10. Najpiękniejsze zdjęcie
Jest kilka, ale wszystkie z jednego wydarzenia: Eco Light Garden. To specjalna świetlna instalacja składająca się z kilku elementów – m.in. z LEDowych, sterowanych bezprzewodowo balonów i obrazu wykonanego przez Maxa Zorna za pomocą przemysłowej taśmy klejącej. Naprawdę niesamowite wrażenie w jeden z ciepłych wieczorów.







