Relacja z badań w terenie, czyli trendhunting na Open’erze
Festiwal Heineken Open’er to dla mnie wydarzenie tak samo reklamowo-trendowe, jak muzyczne. Podobnie zresztą jak wszystkie inne duże imprezy ze specyficznie określoną grupą celową. Piszę specyficznie określoną, bo mając okazję być na całym Open’erze, a później na koncercie Rihanny po raz kolejny przekonałam się, jak bardzo muzyka definiuje ludzi (nie oceniam, odnotowuję jedynie różnice w zachowaniu, ubiorze, sposobie bycia etc.).
I tak gdyby nie Open’er, pewnie nie dowiedziałabym się, że najnowszym trendem wśród męskich fryzur jest dziś zdecydowanie grzywka, nie miałabym okazji na żywo zobaczyć, czym jest silent disco (podobno odbyło się także na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie i reakcje przechodniów były niesamowite, rozmawiałam też z jedną Australijką, która wspominała, że u nich tego typu imprezy odbywają się w zamkniętych pomieszczeniach, dzięki czemu ludzie czują się jeszcze swobodniej, bo nikt ich nie podgląda) i wreszcie, nie miałabym okazji zobaczyć, jak świat analogowy spotyka się z cyfrowym, gdy na koncercie Rihanny chłopak przede mną robił zdjęcia i nagrywał filmy, łącząc swojego smartfona z lornetką.
W tłumie obserwowałam też, jakich urządzeń mobilnych używają ludzie i jak z nich korzystają. Nie zauważyłam, żeby jakoś szczególnie przeważały smartfony. Myślę, że było ich niewiele więcej, o ile nie tyle samo, co zwykłych telefonów. Użytkowanie ich też było zupełnie różne – na koncercie Hey stała obok mnie młoda dziewczyna, która korzystała ze Swype’a, a na koncercie Skunk Anansie w podobnym wieku chłopak, który na starej Nokii próbował bezskutecznie wpisać (przepraszam za słowo, ale to cytat) – „ja jebie”. Bezskutecznie, bo słownik wciąż mu zamieniał na „jedzie” :). Model telefonu zresztą zdawał się nie mieć większego znaczenia – ważne, że był, bo każdy i tak przeżywał koncert za pomocą swojego ekranu.
To, co zwróciło moją uwagę, to silniejszy niż dotąd akcent na design (nowy pawilon stworzony dla Heinekena przez Studio Rygalik), ekologię (stanowiska z maszynami do utylizacji plastikowych kubków) oraz zaangażowanie społeczne (mini miasteczko kilkunastu organizacji NGO). Nic dziwnego, to obecnie wiodące trendy w wielu kategoriach.
Heineken Pavillion by Studio Rygalik.
Patrzyłam też, jak niestandardowo prezentują się inne poza Heinekenem marki.
Ujęły mnie przede wszystkim Tymbark ze swoim wielkim kapslem
oraz akcja zrealizowana przez miasto Gdynia – specjalna strefa chillout – na zewnątrz i wewnątrz namiotu, z piaskiem, leżakami i szumem morza. Dodatkowo akcja ta połączona była z działaniami w mediach społecznościowych – każdy, kto zrobił sobie zdjęcie na tle napisu Gdynia i je otagował, dostawał komplet materiałów promocyjnych.
I to tyle w ramach relacji z tzw. badań w terenie :).







