Chcesz wiedzieć, w którym kierunku zmierzają social media? Oglądaj SuperBowl.
Lubię SuperBowl (przepraszam, jakiego sportu dotyczą te rozgrywki?) nie tylko ze względu na reklamy. Bardziej ze względu na to, że można wówczas ujrzeć kierunek, w którym rozwijają się… social media (kto by pomyślał, że telewizja kiedyś ten kierunek wskaże). W zeszłym roku wielkim zwycięzcą SuperBowl był Shazam – jeśli dobrze pamiętam, rozwiązanie to wykorzystała wtedy prawie połowa obecnych na SuperBowl reklamodawców. W tym roku SuperBowl należał do Twittera.
Po pierwsze, oglądając spoty wyświetlone podczas tegorocznego SuperBowl, ma się wrażenie, że odwołanie do Twittera pojawia się w każdej z nich. Rzeczywistość jest nieco inna, ale przewaga Twittera nad odnośnikami do innych mediów społecznościowych jest powalająca. Przejrzałam wszystkie reklamy zamieszczone na NFL i jeśli dobrze policzyłam (aktualizacja 04/02, godz. 21:26: MarketingLand podaje liczbę 26, różnica może wynikać stąd, że ja liczyłam tylko pojawiające się w spotach hashtagi lub logo, MarketingLand oprócz tego liczył też każdą inną wzmiankę; warto zresztą dokładniej przeanalizować zestawienie ML – wynika z niego, że w stosunku do ubiegłorocznego SuperBowl odniesienia do Twittera w reklamach wzrosły aż o 300%) to aż 20 z nich (blisko połowa) taki odnośnik faktycznie zawiera (dla porównania, odnośnik do Facebooka zawierają 4 spoty, do YouTube jeden, a do Google+ żaden). Co ciekawe, tylko zaledwie kilka marek wykorzystuje w hashtagach swoje nazwy własne (np. #doritos, #calvinklein), cała reszta promuje hasła reklamowe (np. Speed Stick – Tweet your #handleit moment; Samsung – #TheNextBigThing, M&M’s – #BetterWithMMs, Wonderful Pistachios – #CrackInStyle).
Po drugie, w trakcie rozgrywek wysiadł prąd. Reklamodawcy więc przerzucili się z komunikacją na Twittera. Dwa najgłośniejsze kejsy, o których dziś wszyscy mówią, to oczywiście Oreo i Tide (obie marki obecne też w spotach TV).
Ale pod wydarzenie podpięły się też inne, mniejsze brandy (vide przykłady poniżej).
Wreszcie, marki komunikowały się między sobą – prym wiodła tu przede wszystkim SodaStream, która w swoich wpisach na Twitterze nawiązywała do wyświetlanych właśnie reklam (poniżej nawiązanie do reklamy Samsunga The Next Big Thing oraz reklamy Axe).
Wszystkie te przykłady pokazują, że drugi ekran (jak widać, zawłaszczony przez Twittera – nic dziwnego, wg Global Web Index Twitter jest obecnie najszybciej rosnącą platformą społecznościową na świecie) i zjawisko social TV ma ogromny wpływ na rozwój tzw. instant marketingu. Komunikacji, która jak widać, konsumentom bardzo się podoba (zobaczcie na liczbę like’ów i retweetów pod reklamą Oreo na Twitterze).
Po trzecie wreszcie, warto zwrócić uwagę na to, czym kończy się reklama Oreo (wyświetlona jako pierwsza w pierwszym bloku). Odnośnikiem do Instagrama. I tu mała dygresja. W piątek w Gdańsku odbył się Social Media Convent. W ramach Case Study Festivalu przyznaliśmy specjalne wyróżnienie IgersGdańsk – za zbudowanie bardzo silnej społeczności na Instagramie i tym samym za przełamywanie schematów i wskazywanie nowych trendów w komunikacji social media. Wykorzystywanie Instagrama w komunikacji marek to wciąż jeszcze mikrotrend, ale z pewnością warty obserwacji. Może się okazać, że 2013 komunikacyjnie należeć będzie właśnie do Instagrama. Zbieram przykłady – napiszę na ten temat nieco więcej wkrótce.
Zdjęcie na głównej: Au Kirk, Flickr.com





