Copy Paste: Nomophobia – trend rosnący
Cztery lata temu YouGov przeprowadził w Wielkiej Brytanii badanie, z którego wynikało, że 53% respondentów (w tym 58% mężczyzn i 48% kobiet) czuje się podenerwowanych, kiedy zgubią telefon, wyczerpie im się bateria albo są poza zasięgiem. Tak powstał termin nomophobia (z ang. no mobile phone phobia). W tym roku SecurEnvoy powtórzył to badanie. I co się okazało? Odestek respondentów uzależnionych od telefonu wzrósł do 66% (to chyba i tak niewiele?), a przewaga uzależnionych mężczyzn zmalała na rzecz kobiet (odpowiednio 61% vs 70%).
Zdjęcie: Foomandoonian, flickr.com
To, co muszę w tym miejscu podkreślić, to fakt, że nomophobia to nie tylko zjawisko psychologiczne. Jej efekty wyraźnie widać także w innych obszarach naszego życia. Przyczyniła się m.in. do takich trendów, jak:
1. access over ownership – konsumenci mają ogromną potrzebę stałego dostępu do sieci, zwłaszcza w miejscach publicznych, stąd takie inicjatywy, jak iPavement (specjalna płyta chodnikowa, która działa, jak hotspot) czy Coca-Cola Happiness Refill (case poniżej)
2. charging everywhere – strach przed rozładowaniem się baterii w telefonie spowodował, że na rynku pojawiają się rzeczy (ubrania, meble etc.), które umożliwiają naładowanie telefonu niezależnie od miejsca, w którym akurat się znajdujemy i niezależnie od gniazdka elektrycznego (np. akcja Orange na ubiegłorocznym festiwalu Glastonbury – można było tam naładować swój telefon, wkładając go do specjalnej koszulki, która przetwarzała w prąd… dźwięki muzyki).
Zdjęcia: biuro prasowe orange.co.uk


