Peevertising, czyli fizjologiczny trend w ambiencie
Ok, w ambiencie wyraźnie rysuje się nowy trend. Po poovertisingu (o którym pisałam 4 lata (sic!) temu, a który wciąż nieźle się trzyma – meksykański telecom Terra oferuje darmowe WiFi za posprzątanie kupy po swoim psie), przyszedł czas na peevertising, czyli… wykorzystanie moczu. W ciągu tylko ostatniego miesiąca nośnik ten wykorzystany został aż trzy razy i to w dodatku w trzech różnych branżach. Rozwiązanie bardzo ciekawe, ale niestety, wychodzi na to, że dyskryminujące ze względu na płeć. Heh.
Waternet, Potje Pissen! – Amsterdam, maj 2012.
Zdecydowanie mój faworyt. Akcja poniekąd społeczna, chodziło o to, żeby Holendrzy nie sikali do kanałów. Przygotowano więc publiczny szalet z 4 stanowiskami i podłączony do billboardu. Osoby załatwiające się (niestety, głównie mężczyźni) rywalizowały ze sobą, która z nich odda najwięcej moczu. Zwycięzca dostawał zwrot opłat za wodę.
Agencja: Achtung!, Holandia
Billboard, Pee Guitar – Brazylia, maj 2012.
Pisuar zamieniony w gitarę – znów mężczyźni mogli na niej grać moczem. Co więcej, po zakończeniu potrzeby fizjologicznej mogli pobrać mp3 (mpee3) ze swoim wykonaniem.
[vimeo]http://vimeo.com/41910679[/vimeo]
Agencja: AlmapBBDO, Brazylia
Fiat Uno, If Pee Were a Gas – Brazylia, maj 2012.
Jazda próbna w toalecie. Specjalna aplikacja zamienia mililitry oddanego moczu na przejechane kilometry, zgodnie z faktycznym zużyciem benzyny przez Fiata Uno.
[vimeo]http://vimeo.com/41498065[/vimeo]
Agencja: Brimola, Brazylia