Dalekie skojarzenie
Wyobraźcie sobie, że idziecie najbardziej zatłoczoną ulicą swojego miasta i – nagle – spomiędzy budynków wyziera (nie, nie – nie wyskakuje, bynajmniej) gigantyczna, różowa, dmuchana świnia. Pierwsze skojarzenie? Akcja obrońców praw zwierząt (przynajmniej takie było moje). A-ha! Wcale nie. Otóż różowa, dmuchana świnka to nic innego, jak akcja reklamowa… nitki do czyszczenia zębów… Sytuacja, o której piszę, nie jest sytuacją hipotetyczną. Zdarzyła się w Nowym Jorku. Nie wiem kiedy i nie wiem po co, bo trafiłam tylko na zdjęcie, bez żadnego opisu. Domyślam się jedynie, że wciśnięta między budynki dmuchana świnia ma symbolizować resztki wieprzowiny, które zostają po jedzeniu między zębami (grossss…).
Akcja pewnie przebiła się przez nowojorski, reklamowy clutter. Nie mam co do tego wątpliwości. Czy przyniosła zamierzony efekt? Nie wiem. Nie sądzę.
Być może ciasno ustawione budynki jestem jeszcze w stanie wyobrazić sobie jako zęby (choć to mało zachęcające wyobrażenie – zwłaszcza w kontekście brudu i smogu, jaki panuje na ulicach takich miast, jak Nowy Jork).
Ale dmuchanej świni jako resztek jedzenia wyobrazić sobie nie mogę. I nie chcę. I wcale nie dlatego, że nie jem mięsa. Także dlatego, że to dmuchane zwierzę wygląda na nieszczęśliwe. A brud na jego bokach wygląda jak siniaki. I dlatego bardziej do tej realizacji pasuje mi akcja obrońców praw zwierząt, a nie kampania promująca higienę jamy ustnej. I to jeszcze za pomocą nitki dentystycznej…
Wyjątkowo dalekie to skojarzenie. Choć z pewnością zwracające uwagę (hm – a może tylko o to chodziło? wizerunek marki nie jest tu wcale istotny?).
Agencja: Saatchi&Saatchi, New York, USA
Via: I Believe In Advertising
