Śnieg, piasek, trawa, niebo…
Niemieckie centrum szkolenia psów – DogCoach – w ramach promocji swojej oferty wykorzystuje obecnie jako nośnik reklamowy… śnieg w największym parku w Berlinie. Pomysł świetny (więcej na ten temat poniżej), ale czy w dobie globalnego ocieplenia ma szansę wejść do tzw. nośników mainstreamowych? Wątpliwe. Nie oznacza to jednak, że marketerzy nie mają żadnej alternatywy. Jak się okazuje za nośniki reklamowe służą już: piasek, trawa, niebo. Ze względu na swój rozmach i niecodzienną, choć naturalną, lokalizację, są naprawdę spektakularne. Sprawdźcie sami.
Śnieg:
Celem kampanii przygotowanej przez agencję .start z Monachium było dotarcie z informacją na temat centrum szkolenia psów DogCoach do obecnych i potencjalnych właścicieli tych zwierząt. W związku z tym w największym parku w Berlinie, na śniegu zostały „wysikane” imiona psów (na szczęście za pomocą żółtego barwnika spożywczego, a nie prawdziwego moczu :)). Obok każdego imienia znalazła się tabliczka z nazwą firmy i jej adresem internetowym.
Agencja: .start, Monachium, Niemcy
Piasek:
Australijska firma Beach’n Billboard specjalizuje się w reklamie na piasku. Oto efekty jej działań.
Dla 7UP:
Dla Algidy:
Fantastyczną reklamę z piasku przygotowała również agencja The Works z Australii dla Skody. Przez 5 dni, z 60 ton piasku, na plaży w pobliżu Sydney wybudowano Skodę w skali 1:1. Poniżej materiał dokumentujący to wydarzenie…
…oraz ostateczna forma reklamy:
Agencja: The Works, Australia
Trawa:
Nowatorski przykład z polskiego rynku. We wrześniu 2007 agencja marketingu doświadczeń – EM Lab – wycięła w trawie przy pasie startowym lotniska Okęcie adres internetowy swojej strony. Na zdjęciu wygląda to tak:
A tu film, jak napis widoczny jest z samolotu:
http://www.youtube.com/watch?v=pwYg4TKX06M
Niebo:
W Australii popularna jest również forma reklamy nazywana skywritingiem. Jej popularność wynika najprawdopodobniej z pięknej australijskiej pogody. Co ciekawe, reklama ta została po raz pierwszy wykorzystana w latach 20. ubiegłego wieku. Do dziś robi wrażenie. Po pierwsze dlatego, że nie jest nachalna (znika po kilku minutach). Po drugie – wymaga wyjątkowych umiejętności pilota, co z kolei doceniają konsumenci. Może warto zaadaptować ją na naszym rynku i wykorzystywać latem na Półwyspie Helskim?
Chello:
Sagem:
(w kółku zaznaczony jest samolot, który „namalował” reklamę na niebie)
Via: Beach’n’Billboard, Skywriting, AdGoodness





