Co się wydarzyło w reklamie w 2009 roku? – TOP10
Moje prywatne podsumowanie tego, co wydarzyło się w reklamie w danym roku, powoli staje się tradycją. Jakby nie patrzeć, publikuję je już drugi raz. Ale kiedy zabierałam się do tegorocznego zestawienia, myślałam, że ze względu na wszechobecny kryzys, będzie trudno o czymkolwiek napisać. Okazało się inaczej. W wielu kategoriach naprawdę wahałam się, czy nie dać więcej przykładów. W naszej branży wciąż sporo się dzieje – wydaje się, że ten kryzys dodatkowo reklamodawców zmobilizował. Mam więc nadzieję, że w nadchodzącym roku (już niekryzysowym :)) będzie działo się jeszcze więcej (zwłaszcza niestandardowo! :)).
Renault w sejfie
No! Doczekaliśmy się wreszcie niestandardowej premiery samochodu także i w Polsce. Niestandardowej, to znaczy takiej „z zamknięciem”. W ubiegłym roku Moskwa miała BMW w klepsydrze, Londyn Opla w kapsule UFO, a w tym roku Warszawa ma… Renault w sejfie. Akcja przeprowadzona została w dniach 14-27/12 w Warszawie dla modelu Renault Fluence, który do sprzedaży wejdzie na początku 2010 roku. Sejf – z umieszczonym w środku samochodem – ustawiony został w pobliżu Złotych Tarasów w Warszawie. Co istotne, sejf w całości zbudowany był w Polsce (nota bene w ciągu zaledwie jednego tygodnia). Konstrukcja ma wymiary 6,2 x 2,4 x 2,4 m, pancerne szyby i specjalne zabezpieczenia, żeby szkło nie parowało od środka (!). Akcję wspierała kampania na ekranach LED w Złotych Tarasach. Dodatkowo, przy ekspozycji stała hostessa, która zapisywała chętnych na jazdy próbne. Brawo za pomysł – poproszę takich więcej :).
Poświątecznie
Tytułem wyjaśnienia – przed świętami wpadłam w taki wir przygotowań, że nie zdążyłam zamieścić najfajniejszych interaktywnych kartek świątecznych nadesłanych do mnie przez agencje. Nadrabiam więc dziś, bo spotkań z Mikołajem i kolęd nigdy za wiele :). W tym roku w zestawieniu zamieszczam trzy kartki – te, które spodobały mi się najbardziej. Jedna wykorzystująca coraz popularniejsze ostatnio „augmented reality” (pierwszy raz testowałam to narzędzie sama) – przygotowana przez ZenithOptimedia, druga – filmowa (Dlaczego nikt nigdy nie widział Św. Mikołaja w akcji?) – przygotowana przez agencję Pomarańcza oraz muzyczna – Świąteczna szopka nagrana przez Adv.pl. Pozytywnie zaskoczyła mnie też agencja OS3 – ich zeszłoroczna kartka polegała na tym, że człowiek miał sam sobie wpisać świąteczno-noworoczne postanowienie. OS3 obiecało przypomnieć o tym postanowieniu za rok. Szczerze mówiąc, myślałam, że zapomnieli – a tu proszę, wcale nie (choć nie wiem, czy to aż tak dobrze, bo nie udało mi się dotrzymać słowa, które sobie sama dałam… jak to na ogół bywa z postanowieniami…).
Polish Thursday: Word Play by Ogilvy Warsaw
Good example of non-traditional PR/ direct marketing. Last year, just before Christmas Ogilvy Warsaw sent to their clients a pair of red gloves. It was written on the attached note: Warm greetings from Angorska! Probably there would be nothing interesting about it but the pair of gloves was made of angora wool. Keeping in mind that it is also the name of the street where Ogilvy Warsaw is located, the slogan itself comes into a new meaning. Nice and warm (especially during Christmas time and cold Polish winter days). And eye-catching red colour wasn’t accidental – it’s of course Ogilvy’s corporate colour.
Korzystamy z Internetu w trakcie oglądania programów TV
Z psychologicznego punktu widzenia zjawisko multitaskingu, czyli równoczesnego wykonywania dwóch różnych czynności, podobno nie jest możliwe. Jako ludzie jesteśmy bowiem tak skonstruowani, że w danym momencie możemy robić tylko jedną rzecz, która wymaga od nas koncentracji. Tzw. wielozadaniowość możliwa jest tylko w dwóch przypadkach. Po pierwsze wtedy, kiedy jedna czynność jest nam na tyle znana, że wykonujemy ją automatycznie. Po drugie, kiedy zadania wykonujemy płynnie jedno po drugim, na tyle szybko, że wydaje nam się, iż robimy je jednocześnie. Te dane trzeba będzie chyba jednak zweryfikować w kontekście współczesnego konsumenta i jego przyzwyczajeń. Z raportu TV & Online: Better Together ( IAB, Qmedia, Thinkbox report, 2008) wynika bowiem, że 81% badanych korzysta z Internetu podczas… oglądania programów telewizyjnych! Wynik zaskakujący – do tej pory zdawało się, że co innego robimy (w tym korzystamy z innych mediów) przede wszystkim w trakcie trwania bloków reklamowych. Taki stan rzeczy potwierdziło jednak w raporcie Thinkbox zaledwie 10% badanych. Bardzo podobnych odpowiedzi udzielaliście Wy sami w ankiecie emitowanej na http://hatalska.com w dniach 5/11-16/12/09. Z ankiety tej wynika, że 50% z Was korzysta z Internetu właśnie podczas oglądania programu, a tylko 21% podczas bloków reklamowych. Co ciekawe, ta druga grupa jest mniejsza od grupy osób korzystających z Internetu i TV oddzielnie (29%). Poniżej szczegółowe wyniki.
Snowvertising, czyli śnieg i lód jako nośniki reklamowe: TOP10
Nie wiem jak u Was, ale w Gdańsku spadł śnieg. I nie wiem, czy też tak macie, ale ja im jestem starsza, tym bardziej śnieg toleruję wyłącznie w górach. W mieście – nie znoszę. Ale dziś postanowiłam spojrzeć na śnieg inaczej. Jak na nośnik reklamowy. Tym bardziej, że czytałam ostatnio o agencji Curb (z Londynu oczywiście), która jest pierwszą na świecie agencją specjalizującą się w tzw. natural media. Curb wykorzystuje jako nośniki reklamowe wyłącznie „produkty Ziemi” – a zatem m.in. śnieg, piasek, drewno, słońce, trawę, kurz, a nawet… kompost. Więcej informacji o ich działalności na stronie www.mindthecurb.com, a ja tymczasem – w związku z arktyczną zimą, która nadciąga do Polski – prezentuję subiektywny ranking najlepszego wykorzystania śniegu i lodu w komunikacji marketingowej.
Fryderyk Chopin – zaplanuj mu kampanię i walcz o nagrody – wielki konkurs!
O tej akcji wspominałam już jakiś czas temu. Ale organizacja przedsięwzięcia o takiej skali wymaga czasu, dlatego dopiero dziś pełna lista szczegółów. A zatem, krótko. We współpracy z Biurem Obchodów Chopin 2010 oraz Szkołą Mistrzów Reklamy mam naprawdę ogromną przyjemność ogłosić Wielki Konkurs z okazji 200. rocznicy urodzin Chopina. Waszym zadaniem jest przygotowanie niestandardowej kampanii reklamowej, której celem jest zmiana wizerunku Chopina (z Chopin-nudziarz na Chopin jest cool). Wasze prace oceniać będzie profesjonalne jury (zasiadają w nim m.in. Michał Imbierowicz, Dyrektor Kreatywny w Y&R i Wojciech Dagiel, Dyrektor Kreatywny w McCann Erickson) i tym samym będziecie walczyć o nagrody o łącznej wartości prawie 20 tysięcy złotych! Zwycięzcy konkursu zostaną ogłoszeni 1 lutego na stronach www.hatalska.com i www.chopin2010.pl, a także zaproszeni do programu telewizyjnego emitowanego w każdą niedzielę na antenie TVP1. I najważniejsze – każda zgłoszona do konkursu praca ma szansę być zrealizowana w rzeczywistości! To tyle tytułem wstępu.
Po więcej szczegółów odsyłam na stronę www.hatalska.com/chopin2010. Gorąco zapraszam do udziału i trzymam kciuki za wygrane! :)
Polish Thursday: Cigarettes Eat You Alive
I’ve decided to launch a new section on my blog: Polish Thursday. On every Thursday I’ll be writing in English about Polish advertising. There are two reasons behind this idea. First – we are used to admire advertising from all over the world, but it seems that we’ve forgotten about our own work. It’s high time to promote Polish creativity. I strongly invite all Polish agencies/ marketers/ freelancers to send me work that you are proud of (you don’t have to translate it into English). I”ll be more than happy to write about it. Second reason is quite trivial – I have noticed that there’s more and more English-speaking people reading my blog. So this section is also for you – at least once a week you won’t have to use Google Translator :).
So today, as a first example – social campaign Cigarettes eat you alive launched by Polish Ministry of Health. Pretty controversial campaign, I can even risk the statement that unprecedented in governmental communication activities. Lots have been already said in Polish media about this campaign but Ministry answered some additional questions I asked.
DearHero: wzruszający spot LG
Najnowsza reklama LG promująca ich świąteczną akcję DearHero należy do kategorii tych, które przyprawiają o gęsią skórkę. I to wcale nie z obrzydzenia czy ze strachu. Ze wzruszenia. Spot jest autentyczny, a muzyka piękna (od razu zamówiłam na Amazonie płytę Corrinne May :)). Generalnie nie lubią takich reklam, bo wiem, że mną manipulują (w ostatecznym rozrachunku nie chodzi przecież tu o nic innego jak sprzedaż). Dlatego drażni mnie reklama Plusa z młodym człowiekiem i jego chorym ojcem w szpitalu oraz reklama Ery z żołnierzem i głuchoniemą dziewczyną. Nie mogę wprost znieść tych wszystkich reklam Rutinoscorbinu i lodów Carte D’Or, które wykorzystują wytarte obrazki kochającej się rodziny, babci i wnuczka, matki i dziecka, dziewczyny i chłopaka, etc. etc. Ale reklama LG mnie nie irytuje. Co więcej, podoba mi się! I myślę sobie, że jeśli marka jest w jakiś sposób w zgodzie z emocjami, które wywołuje, to taki spot nie razi. Czy LG jest w zgodzie z tym, o czym mówi? Tego nie wiem. Ale ponieważ markę LG lubię, to to lubienie przekłada się także na mój odbiór spotu. Co z kolei jest dowodem na to, o czym marketerzy często zapominają – reklama ma wpływ na postrzeganie produktu, ale i produkt ma wpływ… na postrzeganie reklamy.
Zapraszam do obejrzenia spot LG (koniecznie z głośnikami).
Śliniący się pies
Kolejny przykład niestandardowego wykorzystania outdooru. Po pierwsze, na wąskiej uliczce, naprzeciwko siebie, zainstalowane zostały dwa nośniki. Jeden ze zdjęciem psa, drugi – ze zdjęciem karmy Royal Canin. Pies patrzył na karmę i wyraźnie… się ślinił. Za nośnikiem z wizerunkiem psa umocowany został bowiem specjalny pojemnik, z którego na chodnik wyciekała lepka, słodka (podobno) substancja. Na pierwszy rzut oka fajny pomysł i mocno zwracający uwagę (chociażby dlatego, że idąc, uważamy, żeby w coś nie wdepnąć). Ale przy głębszym zastanowieniu – pomysł ten podpada jednak pod zaśmiecanie miasta. Mimo wszystko nie polecam. PS Nie macie wrażenia, że to wygląda bardziej, jakby ktoś – mówiąc oględnie – oddał mocz w miejscu publicznym?
subskrybuj










