Strefa Magnum w kinach

26 maja 2009 | 17:59 |  | 


strefamagnum_smallA już myślałam, że zbliża się coroczny sezon ogórkowy. BTW: nie wiem, czemu sezon ogórkowy na niestandardowe działania reklamowe przypada zawsze latem. Obiektywnie rzecz biorąc, wakacje to najlepszy okres na tego typu komunikację. Potencjalni klienci są właśnie na zewnątrz. No cóż, może wiąże się to z generalnym ograniczeniem wydatków reklamowych w lipcu i sierpniu. Ostatecznie, poza piwem, olejkami słonecznymi i lodami niewiele się w tym okresie sprzedaje :). No właśnie – o lodach miałam pisać. Agencja Orangeblue z Poznania zorganizowała dla Magnum bardzo fajną akcję – w wybranych salach kinowych multipleksów wydzielono tzw. Strefę Magnum. Strefa ma symbolizować najwyższą jakość lodów Magnum, w związku z tym obejmuje kilkadziesiąt najlepszych miejsc w sali kinowej – fotele zostały obite brązową skórą i tworzą kształt loda Magnum.

Strefa Magnum w Cinema City Poznań Plaza:

strefamagnum_poznanplaza1

strefamagnum_poznanplaza2

Akcja obejmuje 40 multipleksów sieci Cinema City, Helios i Kinoplex w 26 miastach Polski (m.in. Warszawa, Bydgoszcz, Częstochowa, Kraków, Poznań, Wrocław). W 10 multipleksach (w tym CC Silesia w Katowicach, CC Galeria Mokotów Warszawa, CC Plaza Poznań) wykonana została realizacja max (wymieniono całe obicia foteli), w pozostałych kinach wymieniono tylko zagłówki.

CC Promenada Warszawa (tylko zagłówki):

strefamagnum_promenadawarszawa

Agencja: Orangeblue, Poznań

Dodatkowo polecam: obszerny wpis dotyczący tradycyjnych kampanii reklamowych lodów Magnum opublikował ostatnio u siebie na blogu Piotr Jakubowski: Królewskie lody Magnum – zmysłowość, pokusa i grzech hedonizmu.

Podobne wpisy:




Komentarze

2 komentarze do “Strefa Magnum w kinach”
  1. mondym pisze:

    Pomysł niezły, polemizowałabym jednak z opinią, iż miejsca „na patyczku” to jedne z najlepszych na sali kinowej. Widz siedzący tak blisko ekranu musi ruszać głową na boki, by objąć całość obrazu na ekranie (ruch gałek ocznych nie wystarcza:) Sprawdziłam doświadczalnie. Dodam, iż nie mam żadnych problemów ze wzrokiem.
    Po seansie „na patyczku” po prostu boli głowa, a to żaden luksus.

    :)

  2. Na patyku nie bardzo – jako namolny kinoman (widziałem na dzień dzisiejszy wszystko prócz ..Hannah Montana- czy jak to się piszę) uważam że fajniej jest na samym lodzie ewentualnie niedaleko brązowej czekolady- bliżej do wyjścia.

Dodaj komentarz