"The Web is dead." Serio?
Na pewno pamiętacie głośny artykuł umieszczony dwa lata temu w Wired – „The Web is Dead. Long Live the Internet!” W skrócie chodziło w nim o to, że umierają strony www, bo zamiast nich korzystamy z aplikacji. Ja sama nawiązałam do niego w swoim wystąpieniu na InfoShare2011. Ale dziś sytuacja nie jest już tak oczywista, jak mogłaby się wydawać. Zaraz wyjaśnię dlaczego.
Szukałam dziś jakichś fajnych danych do wtorkowej sekcji Copy Paste i jakoś naturalnie krążyłam wokół tematyki „mobilności”. Głównie dlatego, że sporo ostatnio dzieje się w tym temacie, a w dodatku Gartner – już w 2010 roku – prognozował, że do 2013 roku telefon komórkowy stanie się globalnie podstawowym urządzeniem dostępu do sieci. Według danych TNS zamieszczonych w raporcie Marketing mobilny w Polsce 2012/2013 penetracja smartfonów w naszym kraju wynosi obecnie 25%. Wszyscy prognozują, że 2013 będzie już rokiem mobile’a na pewno. Nie zaprzeczam tym prognozom, bo znaczenie telefonów komórkowych w korzystaniu z sieci i ich wpływ na zmianę tej sieci – dzisiaj, i w przyszłości – jest bezdyskusyjne. Ale to, co obserwuję to fakt, że ten „stary internet”, w komputerze, w formie stron www trzyma się, wbrew przepowiedniom sprzed trzech lat, całkiem nieźle. Obserwuję zresztą nawet coś więcej – że serwisy, które od początku pomyślane były jako mobilne, uruchamiają wersje www albo wykorzystywane są przez www. Dwa przykłady.
Pierwszy – Twitter. Tak jak napisałam – od początku pomyślany jako usługa wyłącznie na telefony komórkowe, stąd chociażby ograniczenie znaków do 140. To, że dziś rośnie jego popularność w Polsce, moim zdaniem właśnie związane jest z postępującą smartfonizacją (por. badanie UM, z którego wynika, że smartfony wyprzedzają PC-ty na wymiarze korzystania z serwisów mikroblogowych). Ale podczas ostatniego Social Media Convent w Gdańsku Rafał Janik przedstawił ciekawe dane – wynika z nich, że aż 65% użytkowników Twittera w Polsce korzysta z niego przez www (!) (por. slajd 11 w prezentacji Twitter w Polsce).
I przykład drugi – Instagram. Również pomyślany jako usługa od początku mobilna i do niedawna – wyłącznie – mobilna. Do niedawna, bo trzy miesiące temu Instagram uruchomił wersję www. Jako oficjalną przyczynę takiego ruchu podali na swoim blogu: „We’re launching web profiles to give you a simple way to share your photos with more people and to make it easier to discover new users on the web.” Warto podkreślić fragment „to share your photos with more people” – gdzie wiemy doskonale, że Instagram zgromadził – w wersji mobilnej właśnie – 100 mln użytkowników. Za mało?
Gdyby ktoś dzisiaj zapytał mnie, w którą stronę podążać będzie sieć, jak będzie się rozwijać, to odpowiadając, nie byłabym już tak pewna, jak trzy lata temu, gdy przyszłość wydawała się wyłącznie mobilna. Wierzę w Internet rzeczy (uważam, że to tzw. 3 fala, której jesteśmy obecnie świadkami) i wierzę w internet mobilny. Ale analizując cały trend „mobile first, web second” wierzę też w internet stacjonarny, na dużym ekranie, w komputerze. Jakkolwiek dziś bowiem jesteśmy mobilni, jak bardzo smartfony i wszystkie inne urządzenia z dostępem do sieci są użyteczne, tak również wiele rzeczy po prostu na urządzeniu mobilnym nie da się zrobić lub jest to koszmarnie niewygodne.
Czy ta niewygoda to jedyna przyczyna takiego stanu rzeczy? Nie wiem (jeszcze :)).
Zdjęcie na głównej: lanier67, flickr.com