Invisible Children: Kony 2012
Myślę, że stajemy się właśnie świadkami niesamowitej akcji społecznej. Akcji o takiej skali, że nie powinnam jej do niczego porównywać. Gdybym jednak miała to zrobić, z czysto marketingowej perspektywy, porównałabym ją chyba do kampanii Baracka Obamy. Oczywiście, cel jest zupełnie inny, nieporównywalny, ale mamy tu taki sam (albo nawet jeszcze większy) stopień zaangażowania społeczeństwa. Wydaje się zresztą, że nie tylko amerykańskiego, ale całego świata. Abstrahując też od samego tematu akcji i wagi problemu, jestem pod ogromnym wrażeniem precyzji planowania i znajomości współczesnego odbiorcy (np. rozwiązania typu Action Kit, sposób konstrukcji filmu, wykorzystanie mediów społecznościowych, zaangażowanie gwiazd i polityków etc. etc.).
Materiał wideo, który zamieszczam poniżej, trwa 30 minut. Jest w nim trochę patosu (zwłaszcza na początku miałam mieszane uczucia – moją czujność wzbudziła przede wszystkim konstrukcja filmu oparta na dziecku, synu reżysera), ale naprawdę-naprawdę zachęcam, aby poświęcić ten czas i obejrzeć go w całości. Dodam tylko, że film został zamieszczony na YouTube 5 marca – do dziś miał już ponad 74 mln wyświetleń. Profil Invisible Children na Facebooku ma blisko 3 mln fanów (to słowo szczególnie tu nie pasuje).
Kończę cytatem: „This movie expires on December 21, 2012” i czekam, czy w Gdańsku 20/04/2012 wydarzy się to, co zapowiada organizacja Invisible Children.
Więcej na: www.kony2012.com