Na lotnisku w Monachium
Wybaczcie chwilową ciszę w eterze, ale wyskoczyłam na szybki urlop. W trakcie polowałam oczywiście na niestandardowe reklamy. Najwięcej trafiłam na lotnisku w Monachium. Nie są to rozwiązania najwyższych lotów, ale sam fakt, że w krótkim czasie i na ograniczonym obszarze doliczyłam się aż trzech, oznacza, że ambient jest u naszych sąsiadów nieco bardziej popularny. Oczywiście, przyczyną takiego stanu rzeczy może być miejsce (lotnisko = duża kumulacja ludzi), ale ostatnio często latam na trasie Wawa-Gdańsk i nie mogę powiedzieć, żeby na naszych lotniskach wiele się działo (w Gdańsku zupełnie nic, a w Wawie widziałam tylko obrandowane taśmy bagażowe).
Zamontowane plazmy przy wszystkich taśmach – bardzo fajny pomysł (człowiek stoi, czeka i się nudzi) – oprócz reklam, emitowane także programy informacyjno-rozrywkowe, mogłam np. zobaczyć fragmenty Oskarów:
„Papierowa” torba promująca usługę „Shop&Store” – pasażerowie, którzy zrobią zakupy i nie chcą ich ze sobą targać w czasie podróży, mogą je bezpłatnie zostawić na lotnisku i zabrać w drodze powrotnej:
I najfajniejsza realizacja – promocja Lifebooka Fujitsu – hasło „Accept no boundaries”:
Zdjęcie na głównej: caribb, flickr.com



