Mój nowy projekt: instytut badań nad przyszłością
Podobno człowiek zmienia swoje życie o 180 stopni raz na siedem lat. Wychodzi na to, że u mnie ta zasada się sprawdza. W styczniu 2009, w dobie szalejącego kryzysu, zrezygnowałam z pracy w korporacji. Nie była to decyzja łatwa, pół roku nad tym myślałam, ale czułam, że potrzebuję coś zmienić. Dziś z perspektywy czasu wiem, że była to jedna z najlepszych decyzji, jakie podjęłam – w żadnej korporacji nie doszłabym do tego miejsca, w którym jestem teraz. Tymczasem minęło 7 lat i ja znów wywracam swoje życie do góry nogami :).
Dziś uruchamiam swój najnowszy projekt – infuture hatalska foresight institute, czyli instytut badań nad przyszłością. Poniekąd to naturalna kolej rzeczy – prognozowaniem trendów, scenariuszami przyszłości zajmowałam się przez ostatnich kilka lat jako shadow consultant – zrealizowałam co najmniej kilkadziesiąt takich projektów dla marek właściwie z każdej branży – poczynając od kosmetycznej, przez ubezpieczeniowo-finansową, na handlowej kończąc. I doszłam do etapu, w którym stwierdziłam, że jeśli chcę się dalej rozwijać – a chcę – muszę to sformalizować. Tym bardziej, że wierzę, że żyjemy dziś w czasach, kiedy wiedza na temat przyszłości i jej scenariuszy jest niezbędna: dla planowania strategicznego, dla podejmowania lepszych decyzji, wreszcie – żeby móc przygotować się na zmianę. I wiedza ta powinna być dystrybuowana szeroko, a nie być zarezerwowana wyłącznie dla wąskiego grona firm (głównie technologicznych), które tę przyszłość tworzą. Z tego też powodu logo instytutu jest takie a nie inne (vide poniżej) – jako instytut jesteśmy z przodu, w przyszłości, ale nie tracimy kontaktu z tu i teraz (stąd kropki, które zostają :))

Podejmując decyzję o uruchomieniu instytutu, weszłam tym samym w obszar start-upów i od 6 miesięcy niezwykle intensywnie testuję tę kategorię na sobie :). Tworzenie biznesu, inwestycje własne, praca nad produktem, analizy potrzebne do investor decka, praca po kilkanaście godzin dziennie oraz w weekendy (teoretycznie – bo wyznaję tu zasadę Konfucjusza: Wybierz pracę, którą kochasz, a nie będziesz musiał pracować nawet przez jeden dzień w swoim życiu. :)), wreszcie budowanie zespołu (choć nie do końca od początku – do instytutu wciągnęłam bowiem ludzi, których znam, do których mam zaufanie, których cenię i z którymi pracowałam w jednym zespole właśnie 7 lat temu 🙂 – core zespołu tworzą ze mną Marek Gawdzik, odpowiedzialny za business development i Ola Trapp, odpowiedzialna za badania i research) etc. etc. – to rzeczy, których się uczę/ do których się przyzwyczajam.
Instytut będzie zajmował się tym, czym ja sama zajmowałam się przez ostatnich siedem lat – forecastingiem (czyli prognozowaniem przyszłości, scenariuszami przyszłości w określonych perspektywach czasowych – najczęściej średnio- i długoterminowych), inspiracjami (analiza sygnałów zmian, najważniejsze trendy w poszczególnych kategoriach) oraz doradztwem (wspieraniem marek, firm, organizacji w podejmowaniu lepszych decyzji, zwłaszcza tych dotyczących przyszłości).
Decyzja o uruchomieniu instytutu spowodowana była także wewnętrzną potrzebą rozdzielenia projektów komercyjnych (realizowanych na potrzeby marek i firm, z podpisanym NDA, w formie tzw. shadow consultingu) od projektów pro bono (czyli wszystkich tych, które realizuję na blogu, i których założeniem jest dzielenie się wiedzą). Im więcej realizowałam projektów komercyjnych, tym mniej miałam czasu na bloga – zdarzało mi się nie pisać przez miesiąc, półtora i bardzo mnie to uwierało. Mam nadzieję, że teraz to się zmieni, tzn. że na blogu będzie pojawiało się więcej treści (bo bloga absolutnie nie zamykam – od bloga wszystko się zaczęło i blog wciąż pełni kluczową rolę w tym, czym się zajmuję :)). Podział też jest jasny: rzeczy komercyjne, czyli np. raporty płatne, będą szły przez instytut. Na blogu wszystkie materiały będą dostępne zawsze za darmo (tak, jak było to do tej pory).
I to tyle z mojej strony. Trzymajcie kciuki 🙂
PS Całą koncepcję identyfikacji wizualnej, projekt CI, stronę www dla instytutu opracowały dziewczyny z less., wdrożeniem www zajął się Michał Łytkowski – wielkie, wielkie dzięki :).