Magda Prokopowicz – tribute
Magdy Prokopowicz nie znałam osobiście, ale od dawna śledziłam, co robi. Bo choć zajmowała się czymś zupełnie innym, miała też spory wpływ na kształt reklamy w Polsce. To właśnie ona złamała schemat komunikacji w kampaniach społecznych, zwłaszcza tych dotyczących walki z rakiem. Nie było w nich strachu, negatywnych emocji, kontrowersji. Realizowane przez nią akcje niosły ze sobą zawsze coś pozytywnego – były wzruszające, owszem, ale też pełne nadziei, humorystyczne i tak zwyczajnie, po prostu – piękne.
Nic więc dziwnego, że w tym roku, w konkursie KTR zdobyła brąz w kategorii Active Advertising za ubiegłoroczną akcję Boskie Matki .
Żałowaliśmy wtedy, pamiętam, że do konkursu nie została zgłoszona praca „Zbieramy na cycki, nowe fryzury i dragi”. Nie mogła być zgłoszona, bo wyemitowana została bodajże dzień przed obradami KTR-u. Ale co się odwlecze… Mam nadzieję.
Kibicowałam jej też bardzo, tak zwyczajnie, po ludzku. Od pierwszego reportażu, który przeczytałam o Niej w Twoim Stylu, a później obejrzałam w TVP. Trzymałam za Nią kciuki tak samo jak za Paulę Pruską.
A teraz? Obu już nie ma.
W takiej sytuacji trudno cokolwiek sensownego napisać. Pozwolę sobie więc zacytować słowa mojej koleżanki Magdy: „Oby to, co firmowała swoim nazwiskiem, przetrwało. Jak najpiękniej…”
