W Londynie
Moja tygodniowa „nieaktywność” spowodowana była wyjazdem do Londynu. Wyjazd był co prawda w celach rozrywkowych (koncert Mary J Blige :)), ale wykorzystałam go również reklamowo. I kiedy my tu żyjemy Euro2008 (do którego to wydarzenia zdaje się, że nawiązują już wszyscy reklamodawcy – łącznie z producentem leku na zgagę) i kampanią 36/6, to w Londynie trudno powiedzieć, czym żyją. Clutter jest tam niesamowity. Wystarczy wsiąść do windy kursującej między stacjami metra – na powierzchni ok. 2m2 znajduje się średnio 12 reklam (po 6 na każdej ze ścian bocznych, drzwi były nieoklejone). Poniżej więc subiektywne zestawienie tego, co „rzuciło mi się w oczy” na londyńskich ulicach.
Ambient:
Reklama budowanego właśnie nowego kompleksu mieszkalnego: The Lancasters Hyde Park. Wokół budowy utworzony został „płot” z 1,5-metrowych kredek (drewnianych i świecowych, w pudełkach i stojących samodzielnie), pędzli i flamastrów. Na wszystkich elementach konstrukcji wypisane były różne hasła nawiązujące do powstającego budynku (np. „Good things come to those who wait”, „East, west, home’s best”, „Progress through technology” etc. ).
Komunikacja miejska:
Reklama, którą można zaliczyć do kategorii shockvertisingu. Patrząc na nią, faktycznie czuję ucisk w klatce piersiowej. Bardzo dosłowna.
Outdoor:
Layout nie jest może „zabójczy”, ale to pierwsza reklama, którą udało mi się zobaczyć, przygotowana przez sponsora letnich igrzysk w Pekinie. Do tej pory nie widziałam ani nie słyszałam, żeby inni producenci/ usługodawcy chwalili się faktem, że są sponsorami olimpiady. Niestety, są w dość niekomfortowej sytuacji. Czy Visa jakoś z tego wybrnęła? Trudno powiedzieć. Z pewnością nie odcina się jednak od problemu. Hasło „Blood, sweat and tears aren’t the only way to get to Beijing 2008 Olympic Games.” z pewnością jest dwuznaczne. Można je bowiem czytać jako nawiązanie do tego, co dzieje się w Tybecie, ale równie dobrze – jako nawiązanie do ciężkiej pracy sportowców przygotowujących się do najważniejszych zawodów w ich życiu.
Media elektroniczne:
W Polsce ten segment outdooru jeszcze raczkuje, w Londynie jest już w pełnym rozkwicie. Elektroniczne citylighty są na porządku dziennym, ale poniżej film pokazujący, że londyńska branża OOH idzie jeszcze dalej. Każdy kto był w Londynie, na pewno kojarzy ramki umieszczone na ścianach wzdłuż ruchomych schodów w metrze (głównie reklamowane są na nich musicale na West Endzie). Powoli jednak statyczne ramki (na których przejeżdżający przyklejali gumy do żucia) zamieniane są na ramki tej samej wielkości, ale elektroniczne. Na filmie widzimy reklamę LG i karmy dla kotów. Co ciekawe, na nośnikach znajdujących się niżej komunikat wyświetlany był z opóźnieniem – w związku z czym, jadąc schodami, płynnie czytamy/ widzimy kolejne elementy reklamy (niestety, w przypadku LG nie widać tego dobrze, ponieważ film kręcony był telefonem komórkowym, a w dodatku schody za szybko jechały :); trochę lepiej wypada w przypadku reklamy karmy dla kotów).






