BirthBerry, czyli znikam na dwa tygodnie (mniej więcej :))
No więc zainstalowałam BirthBerry. Specjalną aplikację na telefon komórkowy, która umożliwia liczenie skurczów porodowych i automatyczne powiadamianie o tym lekarza, rodziny i znajomych (na szczęście, nie ma możliwości automatycznych powiadomień na FB – uff). Co prawda, chwilowo nie mam czego liczyć, choć moje dziecko miało pojawić się na świecie w poniedziałek 18/07. Ale być może szykuje się do branży reklamowej i doszło do wniosku, że nie ma deadline’u, którego nie można by przesunąć :). W związku z tym na blogu przez najbliższe dwa tygodnie raczej nie pojawią się nowe wpisy. Tymczasem, tanecznym krokiem – w rytmie Diany Ross I’m Coming Out (ewentualnie The Fugees – Ready or Not. Here I Come) – podążam w kierunku sali porodowej (tak, moi drodzy, takie czasy – na salę porodową można zabrać własną składankę – frontem do klienta :)).
Trzymajcie kciuki – przydadzą się :).