Naukowcy zajmują się nim od lat 40-tych ubiegłego wieku, praktycy wykorzystują od kilku-kilkunastu lat, a w Polsce – jeszcze krócej. Termin posiadający chyba najwięcej definicji, a jednocześnie najbardziej niezrozumiały i mylony. Przede wszystkim należy pamiętać, że marketing szeptany znacząco różni się od tradycyjnego marketingu. Nie można go ani dokładnie zaplanować ani skontrolować. Jego efektem są bowiem dobrowolne, spontaniczne i niezależne rozmowy samych konsumentów nt. oferty/ produktu/ usługi. Podstawową rolą marketerów w przypadku marketingu szeptanego jest: stymulowanie użytkowników do rozmowy (np. organizując publicity stunt, dając im dobrą rozrywkę/ kontent etc.) oraz udostępnianie konsumentom narzędzi, za pomocą których mogą przekazywać informację dalej oraz budować sieci społeczne (fora, blogi etc.). Marketerzy wykorzystujący marketing szeptany nie mogą sobie pozwolić na to, by konsument stał się ich wrogiem – dlatego tak ważne jest prowadzenie tego typu działań w etyczny sposób (podszywanie się pod konsumentów/ przekazywanie nieprawdziwych informacji etc. – NIE JEST marketingiem szeptanym). Więcej na temat marketingu szeptanego i etycznych zasad postępowania na stronach WOMMA (WordOfMouthMarketingAssociation): WOM 101.
Przykłady: kampania wprowadzająca na rynek markę Heyah, kampania serii książek o Harrym Potterze (zwłaszcza działania dotyczące publikacji IV tomu w Stanach i Wielkiej Brytanii).
Inaczej: WOM marketing, buzz marketing, grassroots marketing, evangelist marketing.