Świąteczna kreatywność polskich agencji

23 grudnia 2008 | 1:20 |  | 

Bardzo lubię tę porę roku. Między innymi dlatego, że agencje reklamowe „bezinteresownie” pokazują swoją kreatywność. Bożonarodzeniową oczywiście. I wysyłają kartki. Niezwykłe kartki muszę dodać. Bo ile agencji, tyle pomysłów. I choć od kilku lat wyraźnie widać świąteczny trend kartek elektronicznych (w tym flashowych, wideo, etc.), to kartki tradycyjne (te drukowane) też mogą być niestandardowe. Dziś zamieszczam więc – oprócz czterech bardzo fajnych kartek elektronicznych – także jedną drukowaną perełkę. Wszystkie kartki oczywiście tegoroczne i nadesłane przez polskie agencje. Pięknie dziękuję i również życzę wesołych świąt! :)

Czytaj dalej…

Najlepsza kampania zintegrowana w tym roku

7 listopada 2008 | 0:01 |  | 

Tegoroczny zwycięzca w kategorii „integrated campaign”? Bez dwóch zdań Barack Obama i jego kampania wyborcza. Przy budżecie – bagatela – 240mln$ zostały wykorzystane właściwie wszystkie media i wszystkie nośniki. I tak: silny nacisk na Internet (profil na Facebooku, działania na Twitterze, kanał na YouTube, strona mybarackobama.com*), marketing wirusowy, advergaming (reklamy Baracka Obamy pojawiły się grach EA – m.in. Burnout Paradise, NASCAR, NBA, NHL), marketing partyzancki (chorągiewki w psich odchodach, vote with your gum – poniżej). Oprócz tego precyzyjne targetowanie (a w zasadzie mikrotargetowanie) ze szczególnym uwzględnieniem młodych ludzi, poparcie w zasadzie wszystkich celebrities z Hollywood i silna kampania w tradycyjnych mediach. Czy ktoś mi więc jeszcze powie, że liczył się program? ;)

Czytaj dalej…

Wirus, który wirusem nie jest, a jednak… ma wyniki

3 listopada 2008 | 23:50 |  | 

Tak się przyglądam akcji, którą obecnie prowadzi MultiBank. Chodzi o wirus „zajebista lokata” (film poniżej). I chociaż film ten nie będzie mieć statusu samorozprzestrzeniającego-się-wirusa, to dzięki temu, że sama akcja została poprowadzona całkiem nieźle, może osiągnąć wyniki znacznie lepsze niż moglibyśmy się spodziewać. Ale od początku. Nie ma co ukrywać. Sam film jak na wirus jest słaby – słowo „zajebista” stosowane jest potocznie i w społeczeństwie nie wzbudza emocji (nawet jeśli zestawimy je z bankiem i z panią-businesswoman). Odwołanie do reklamy innego banku (Millennium – Super Hubert) jest zbyt mało kontrowersyjne (vide: Simplus i Heyah sprzed trzech lat) – z pewnością zauważy je konkurencja, ludzie związani z branżą, ale większość społeczeństwa już raczej nie. A jednak mimo tego braku „wirusowości” film MultiBanku został obejrzany na YouTube już ponad 12 tysięcy razy. Owszem, znając możliwości YouTube’a – mało. Ale jak na taki słaby film, to i tak bardzo dużo, a w rzeczywistości nawet więcej (+3000) od umieszczonej w tym samym czasie i na moje oko – bardziej wirusowej – reklamy mBanku. Dlaczego?

Czytaj dalej…

IKEA czy Big Brother? Zobaczcie sami.

24 sierpnia 2008 | 20:19 |  | 

Najnowszy katalog IKEI w Niemczech zostanie wydany we wrześniu. Zanim to jednak nastąpi, na stronie Warte bis September (Czekaj do września) 24h na dobę możemy oglądać młodego mężczyznę Nilsa, który siedzi w pustym mieszkaniu i… czeka na katalog IKEI. Nils siedzi przed telewizorem, pisze coś na komputerze, słucha muzyki, tańczy, a przede wszystkim rozmawia przez telefon z tymi, którzy go obserwują. Jeśli mielibyście ochotę z nim pogadać, podaję numer: 0049 40 22 61 11 61 (uprzedzam, że dość trudno się dodzwonić – nieustannie zajęte :)). Z Nilsem można skontaktować się także mailowo lub za pomocą tradycyjnej poczty, a także poczytać jego wpisy na Twitterze.

Czytaj dalej…

Czy Generacja C zachowuje się tak samo online i offline?

10 sierpnia 2008 | 20:29 |  | 

O generacji C mówi się już od dłuższego czasu. Że to taka grupa, której nie można zdefiniować demograficznie. Że raczej charakteryzują ją takie cechy jak kreatywność (creativity) i chęć posiadania kontroli (control). Że generacja C to współcześni artyści – tworzą (create) i jednocześnie chcą się pokazać innym (celebrity). Że to dzięki generacji C właśnie odniosły (odnoszą) sukces serwisy społecznościowe. Ale jak się okazuje generacja C to nie tylko społeczność online. Poniżej przykład bardzo fajnej akcji – co prawda nie reklamowej, ale myślę, że na taką ze spokojem można by ją przerobić. Na jednej z ulic Atlanty w USA, do ławki przymocowano sznurkiem jednorazowy aparat fotograficzny. Do aparatu dołączono karteczkę z następującym tekstem:

Czytaj dalej…

Eksperyment: od jednej osoby do 100 tysięcy dziennie

5 sierpnia 2008 | 21:53 |  | 

Ja wiem, że Chuck Norris trochę już w Internecie przebrzmiał, ale chciałabym Was dziś zaprosić do specjalnego eksperymentu. Gotowi? W takim razie proszę uruchomić Google. Wpisać: „find Chuck Norris” (bez cudzysłowów). I wcisnąć „szczęśliwy traf”/ „i’m feeling lucky”. Fajne? :) Jednak nie o „fajności” samej akcji chciałabym pisać (tym bardziej, że istnieje już ona w sieci od jakiegoś czasu – od stycznia tego roku?), raczej o tym, że w rzeczywistości to nie „zwykły” żart, ale fantastyczny marketingowy eksperyment.

Czytaj dalej…

Niestety, nie polecisz, jak napełnisz swoje dżinsy helem

26 czerwca 2008 | 23:43 |  | 

Pamiętacie film wirusowy Levi’sa, w którym pewien facet wskakuje (z różnych pozycji) do swoich dżinsów? Mimo, że pojawiły się pewne wątpliwości co do jego autentyczności, to bił on rekordy popularności. Na YouTube obejrzany został blisko 4 mln razy. Idąc widocznie tym tropem, Levi’s przygotował kolejny film. Tym razem facet nie wskakuje. Leci. Po tym, jak napełnił swoje dżinsy… helem. Ogólnie – bardzo śmieszne. Tyle, że producenci zapomnieli dodać na końcu napisów: „Sytuacja wyłącznie reklamowa, niemożliwa do realizacji w warunkach domowych.” Jeszcze jakiś młodzieniec uwierzy, że hel w spodniach faktycznie jest w stanie go unieść. I poleci. Z hukiem.

Czytaj dalej…

Kto dał się nabrać?

26 maja 2008 | 23:12 |  | 

AKTUALIZACJA: 14/06/08
Opisany poniżej projekt okazał się być tzw. „fejkiem”. Na samym dole wpisu zamieszczam oświadczenie Erika Nordenankara – artysty, który „narysował największy portret na świecie”.

Szwedzki artysta Erik Nordenankar (o którym świat dotąd nigdy nie słyszał?) właśnie ukończył swoje wiekopomne dzieło. Przy pomocy urządzenia GPS – transportowanego przez firmę kurierską DHL, w metalowej teczce, przez 6 kontynentów i 62 kraje – „narysował” swój autoportret. Dzieło ma długość 110 644 km i jest obecnie największym rysunkiem na świecie.
Cała akcja trwała 55 dni. Erik najpierw naszkicował siebie na mapie świata w swoim atelier, a następnie 17 marca nadał przesyłkę, przekazując DHL dokładne instrukcje. I machina ruszyła. Machina WOM, oczywiście. Wszyscy się zachwycają, jaki to fantastyczny pomysł (przyłączam się – fantastyczny, naprawdę). Tylko Ci bardziej podejrzliwi wskazują, że to może kampania marketingu wirusowego albo akcja sponsoringowa (w końcu mamy tam logo DHL). A Ci bardziej sceptyczni zwracają uwagę na niektóre „dziwne” kwestie: np. na to, jaki (i czy w ogóle) samolot jest w stanie robić takie „zakrętasy” i to na środku oceanu (zwróćcie uwagę, jak „narysowane” są włosy w autoportrecie). Albo na to, że Erik nadał paczkę, a następnie siedział w domu i czekał przez 55 dni na jej powrót, a w filmie dokumentującym całą akcję widzimy go, jak sam transportuje teczkę z GPS-em w różnych krajach świata. No więc o co chodzi z tym projektem? Niezależne dzieło artysty? Kampania reklamowa? A może jeszcze coś innego? Chcecie poznać prawdę? Zapraszam :).

Czytaj dalej…

Animacja „stopklatkowa”: ale to już było

25 maja 2008 | 19:58 |  | 

Mam wrażenie, że o animacji Muto (by Blu) wykonanej na miejskich murach w Buenos Aires mówią wszyscy. „Wypuszczona w świat” 11 maja, została obejrzana na YouTube już prawie 1,5 mln razy, a na naszym polskim rynku zajmuje obecnie 2. miejsce w kategorii „wykop miesiąca” (stan na dziś: 647 wykopów). Jakkolwiek jest to produkcja absolutnie fantastyczna, to nie jest to jednak zupełnie nowy pomysł. Ten rodzaj „stopklatkowej” animacji został wykorzystany pod koniec zeszłego roku w kampanii wirusowej telefonu Samsung G800. Kampania miała tytuł „How we met”, a animacja – zamiast na miejskich murach – została zrobiona na nagich ciałach kobiety i mężczyzny. Produkcja odniosła ogromny sukces: w ciągu zaledwie miesiąca obejrzano ją na YouTube prawie 7,5 mln razy (do dziś już o milion więcej). Doceniona została także przez branżę reklamową, otrzymując dwa tygodnie temu Żółty Ołówek (Yellow Pencil) w kategorii „Animation&Motion Graphics” na tegorocznych D&AD Awards. Moim zdaniem, całkowicie zasłużenie, bo niezależnie od nakładu pracy, jaką wykonał Blu przy Muto, to jednak „How we met” oglądam z większym zainteresowaniem (moje ulubione sceny to: wyciąganie serca z miejsca, gdzie serce mniej-więcej-się-znajduje, nurkowanie w pępku i torowanie sobie mieczem drogi przez owłosioną klatkę piersiową :)).

Czytaj dalej…

Co to jest wirus?

20 maja 2008 | 0:32 |  | 

Oto dwa filmy. Jeden śmieszny. Bardzo. O podtekście erotycznym, choć o samochodzie. Drugi – szokujący. Z elementami horroru (Szczęki II co najmniej), choć o okularach przeciwsłonecznych. Ten śmieszny, od początku z jasnym przekazem – o jaki produkt i jaką markę chodzi. Ten szokujący – tylko dla wtajemniczonych, przede wszystkim surferów, ewentualnie adeptów innych sportów ekstremalnych. Który z nich to wirus? Pierwszy? Drugi? Oba? A może żaden?

Czytaj dalej…

« Poprzednia stronaNast�pna strona »