Co Puma robi na mundialu

7 lipca 2010 | 10:15 | Natalia Hatalska | 

Powinnam, naprawdę powinnam, zacząć się interesować piłką nożną. I oglądać mecze. Wszystkie. Obowiązkowo. Po pierwsze, tylko w taki sposób nie umknęłaby mi akcja Pumy podczas meczu Portugalia-Korea (tak, wiem, słyszałam, 7:0). Po drugie, miałabym pewność, że ta akcja odbyła się naprawdę. Tymczasem gwarancji nie mam, bo – choć obdzwoniłam prawie wszystkie międzynarodowe działy PR Pumy oraz dodatkowo polski – odpowiedzi brak. O co chodzi? Otóż Puma, jak wiele innych marek (vide: Nike) niebędących oficjalnymi sponsorami mundialu, postanowiła marketingowo włączyć się w mistrzostwa świata. W sieci pojawiły się dwa filmy – umieszczone na YouTube przez anonimowe osoby. Na żadnym z nich nie widać logo Pumy, ale doskonale wiadomo, że chodzi o tę markę. Oba filmy wykorzystują bowiem motyw z kampanii Love = football (na pewno kojarzycie graficzny znak tej kampanii: serce = piłka nożna). Na jednym z filmów widzimy, że znak graficzny zbudowany został tuż przy stadionie, na którym rozgrywane są mundialowe mecze (piłką jest sam stadion). Na drugim, ten sam znak widzimy wyrysowany na niebie (tzw. skywriting – tu widać nawet odlatujący samolot!) podczas meczu Portugalia:Korea. Mam pewne wątpliwości, czy obie akcje zostały zrealizowane naprawdę (z powodów bezpieczeństwa, przestrzeń powietrzna nad stadionem i w jego pobliżu jest raczej zamknięta). Ale nawet jeśli filmy zrobiono wyłącznie komputerowo na potrzeby kampanii wirusowej, to pomysł i tak jest naprawdę super :).

Czytaj dalej…

Mrówki protestują, czyli mamy nowy trend w reklamie :)

6 maja 2010 | 21:43 | Natalia Hatalska | 

Minęła prawie połowa roku i myślałam, że już nic nowego się nam nie urodzi. A tu taka niespodzianka. Wreszcie mamy nowy, zauważalny trend. I to jaki! Flyvertising, czyli reklama na… owadach :). Jak pewnie pamiętacie, zaczęło się od wydawnictwa Eichborn, które pod koniec ubiegłego roku na targach książki we Frankfurcie wykorzystało jako nośnik żywe muchy z doczepionymi do odwłoków banerami. Byłam przeciwna tej kampanii, bo muchy nie miały wyboru: nikt ich nie pytał, czy można im cokolwiek do pupy przykleić. Ale do dzisiejszej kampanii przyczepić się nie mogę. Bo mrówki same wzięły reklamę w dłoń. Yyy*, w odnóże, znaczy się. Otóż. Baygon to preparat wyjątkowo skuteczny. I drastyczny. Zabija mrówki i inne owady biegająco-latające. Gdyby mrówki myślały jak człowiek (zwłaszcza ten z epoki social media, protestujący na FB przeciwko wszystkim i wszystkiemu) , z pewnością zaprotestowałyby przeciwko Baygonowi. Agencja Giovanni+DraftFCB postanowiła więc mrówkom pomóc. Najpierw wyprodukowała malutkie transparenty z hasłami „Baygon stop!”, „Nigdy więcej” etc. Potem posmarowała je białkiem jajka zmieszanego z cukrem. A na koniec położyła całość w pobliżu gniazda mrówek. Efekt tego, co działo się dalej, możecie zobaczyć na poniższym filmie. Ja tylko powiem, że mrówki naprawdę urządziły demonstrację przeciwko Baygonowi. I naprawdę szły z transparentami na plecach. Niebywałe :).

Czytaj dalej…

KTR 2010: zwycięzcy w kategorii Active Advertising

28 kwietnia 2010 | 14:54 | Natalia Hatalska | 

Wczoraj wieczorem, podczas uroczystej Gali w Teatrze Dramatycznym w Warszawie, przyznano nagrody w konkursie KTR. Z wielką przyjemnością publikuję więc zwycięskie prace w kategorii Active Advertising, w której jestem jurorem od 2008 roku. Dodam, że kategoria Active Advertising jest kategorią specyficzną. Jak mówi Przemek Wojak (Managing Partner, Tequila), nasz tegoroczny przewodniczący składu jurorskiego: „Active Advertising to raczej filozofia niż konkretny gatunek reklamy. To wszystkie te działania, które zmierzają do wywołania interakcji z konsumentem: dialogu, zmiany postawy i działania w jej wyniku, zakupu pod wpływem bodźca reklamowego, oddania głosu, przesłania maila, smsa, dołączenia do społeczności.” Z tego powodu, spośród nadesłanych zgłoszeń (a było ich 51) wybieraliśmy te prace, które nie tylko były szczególnie kreatywne, błyskotliwe i inteligentne, ale przede wszystkim wchodziły w interakcję z konsumentem, skłaniając go do podjęcia konkretnego działania. Te inicjatywy, które sprostały temu wyzwaniu najlepiej – poniżej. Wśród nich znajdują się projekty, o których głośno było już wcześniej (m.in Operacja Kapsel Tymbarku czy Kumpel z przeszłości), ale i zupełnie nowe, zaskakujące projekty (jak chociażby mój faworyt Monohrom Projekt). Wszystkim zwycięzcom serdecznie gratuluję! :)

Czytaj dalej…

Rozwiązanie konkursu „Marketing wirusowy”

26 października 2009 | 13:40 | Natalia Hatalska | 

WynikiKonkursMarketingWirusowy_smallWczoraj o północy zakończył się konkurs dot. marketingu wirusowego. Liczba akcji, które zgłosiliście, jest naprawdę spora i myślę, że spokojnie może posłużyć za podstawę do kolejnego wpisu. Nie omieszkam tego zrobić :). Losowanie nagrody odbyło się spośród 25 osób (niestety, ze względu na założenia konkursu nie mogłam uwzględnić wpisów Panoramiksa i Heelloo – nadeszły po północy 25/10). Każdej osobie zgłaszającej akcję został przypisany numer (w kolejności dodawania wpisów), a następnie numery wprowadzone zostały do mechanizmu losującego www.randomizer.org. System wylosował numery 3 i 10, co oznacza, że książki „Marketing wirusowy w internecie” otrzymują Szakatak i Łukasz. Zwycięzcom gratuluję i proszę o podesłanie adresów pocztowych na: kontakt@hatalska.com. Wszystkim biorącym udział bardzo dziękuję i życzę szczęścia w kolejnych konkursach.

Wyniki losowania w formie graficznej poniżej oraz w excelu, po kliknięciu tutaj.

WynikiKonkursMarketingWirusowy

Zdjęcie na stronie głównej: www.sxc.hu.

Czy wirus ma jakieś granice, czyli Cult Cola i strzał w głowę

30 lipca 2009 | 23:15 | Natalia Hatalska | 

CultCola_smallNie macie wrażenia, że wszystkie wirusy są ostatnio takie same? Że albo są obrzydliwe (jak RayBan i krowa, która urodziła człowieka), totalnie dziwaczne, absurdalne i najzwyczajniej w świecie straszne (jak seria wirusów Diesel’a)? Bo ja właśnie mam takie poczucie. I co oglądam jakiegoś wirusa, to odnoszę wrażenie, że widzę nie reklamę, a kolejny odcinek Dirty Sancheza albo Jackassa. Powtarzam się, ale za każdym razem przekraczane są kolejne granice. Ostatnio mój mąż podesłał mi właśnie takiego wirusa. Chodzi o Cult Colę, choć można też pomyśleć, że film promuje (rosyjski? ukraiński?) talent show. Zanim obejrzycie film (poniżej), dodam tylko, że hasło Cult Coli brzmi: World’s strongest cola - podobno zawiera 50% więcej kofeiny niż Pepsi i Coca-Cola. Rozumiem zatem, że jest tak mocna, że po jej wypiciu urywa człowiekowi głowę. Innego uzasadnienia dla tego filmu nie widzę.

Czytaj dalej…

Kontrowersji ciąg dalszy, czyli zakonnice i księża

5 maja 2009 | 11:50 | Natalia Hatalska | 

loveforall_smallWirtualneMedia podały dziś za Guardian, że ASA (Advertising Standards Authority) wszczęła postępowanie w sprawie reklamy marki lodów Antonio Federici Gelato Italiano, na której ksiądz i zakonnica przymierzają się do pocałunku (zdjęcie reklamy poniżej). Abstrahując od tego, że nie przepadam za wykorzystywaniem symboli religijnych w reklamie (mało kreatywny/ płytki sposób zwrócenia uwagi), to jednak nie uważam, żeby był to layout jakoś szczególnie kontrowersyjny (ostatecznie zakonnica i ksiądz całowali się na plakacie Benettona w 1991 roku – sic!). Natomiast o wiele bardziej kontrowersyjny jest spot, który zamieszczam poniżej. Wyemitowany był w Szwecji. Nie zdradzam szczegółów, bo zaskoczenie jest na końcu. I jeszcze jedno pytanie – czy po obejrzeniu filmu ktokolwiek wie, o jaki produkt chodzi? Bo jeśli nie – to jaki jest sens robienia tego typu reklam? Żeby zwrócić uwagę? Ok. Ale wtedy poproszę o bardziej wyrafinowane metody.

Czytaj dalej…

Nie znoszę walentynek

14 lutego 2009 | 0:27 | Natalia Hatalska | 

tpnieznoszewalentynek_smallTo prawda. Nie znoszę. Ale nie o mnie tu chodzi, a o wirusową akcję Telekomunikacji Polskiej (nadesłał Adrian – dzięki). Pod adresem nie-znosze-walentynek.pl znajdziecie dwa filmy personalizowane w zależności od płci.  Nie są to z pewnością jakieś super-hiper-wirusowe filmy, ale na uwagę zasługuje fakt, że po tego typu działania sięga Telekomunikacja Polska. To marka, którą ostatnią podejrzewałabym o marketing wirusowy. Zwłaszcza w takim… hm… frywolnym? wykonaniu :). No cóż, to najwidoczniej znak naszych czasów. Za pomysł i produkcję filmów/ serwisu odpowiedzialna jest agencja Adv.pl.

Reklama T-mobile stała się rzeczywistością

9 lutego 2009 | 19:02 | Natalia Hatalska | 

flashmobsilentdancelondon_small1Pamiętacie ostatnią reklamę T-mobile nakręconą 15 stycznia na Liverpool Street Station w Londynie? Tę, na której „spontanicznie” tańczy kilkaset osób? No więc w zeszły piątek (06/02) reklama ta stała się rzeczywistością. Tym razem na Liverpool Street Station pojawiło się nie kilkaset, a kilkanaście tysięcy osób, które – zainspirowane najnowszym spotem T-mobile – odtańczyły wspólny taniec. Cała akcja trwała zaledwie 15 minut i faktycznie była flashmobem. Osoby biorące udział w evencie zorganizowały się przez Facebooka, a dokładnie przez grupę Liverpool Street Station Silent Dance. Na stacji pojawiło się podobno 12 000 ludzi, w efekcie czego stacja została ostatecznie zamknięta. Kolejny flashmob inspirowany reklamą T-mobile ma się odbyć 13 lutego o godz. 19.00 na Trafalgar Sq. Tak więc – czy ktoś jeszcze wątpi w to, że reklama działa? :)

Czytaj dalej…

Cadbury Eyebrows Dance to nie tylko wirus

27 stycznia 2009 | 23:01 | Natalia Hatalska | 

cadburyeyebrowsdance_smallMiałam dziś pisać o stereotypach w reklamie, ale zobaczyłam na blogu Marka Staniszewskiego (polecam BTW) najnowszy spot Fallon London dla Cadbury. Eyebrows Dance. Jeśli nie widzieliście, to zapraszam. Bije Gorilla na głowę :). Nie ma co, Fallon idzie w sprawdzone schematy. Daje nam to, co w reklamie lubimy oglądać najbardziej. Zwierzęta i dzieci (a dodatkowo, w najnowszym spocie ta mała dziewczynka naprawdę uroczo zezuje :)). Spot jest oczywiście elementem większej całości. W ramach kampanii mamy więc profil na Facebooku i stronę WWW. W serwisie Photobox możecie wyprodukować swój własny kubek z „tańczącymi brwiami”. Macie też szansę pokazać swój własny „taniec brwi” przed wielomilionową publicznością. Wystarczy tylko, że zostawicie tutaj swoje dane – Cadbury skontaktuje się z Wami we właściwym momencie po to, by wykorzystać Wasze nagranie w reklamach online.

Czytaj dalej…

RayBan, czyli jak krowa urodziła człowieka

8 stycznia 2009 | 22:24 | Natalia Hatalska | 

raybancow_small1Ok. Ten film ma szansę zostać wirusem. Bo jest obrzydliwy do granic możliwości. Ohydny wręcz. I kontrowersyjny. I tylko wciąż nie wiem, jaki ma związek z marką. Bo zawsze myślałam, że RayBan to marka upmarketowa. Hm. Może zmieniają strategię? Tylko czy stylistyka Dirty Sanchez albo Jackass to na pewno TEN kierunek?

Czytaj dalej…

Nast�pna strona »