A w prezencie… podpaski
Mam nadzieję, że nie staje się to normą, ale jakoś tak wychodzi, że znów będzie o telewizji i znów źle. Otóż tym razem w zdumienie wprawiła mnie reklama wkładek higienicznych Bella Intima. Rozumiem oczywiście, że to dość prozaiczna kategoria i ktoś wreszcie postanowił przełamać schemat (ile można pokazywać wchłaniający się błękitny płyn). Autorem koncepcji musiał być jednak mężczyzna – nie sądzę bowiem, by jakakolwiek kobieta wpadła na pomysł, żeby na romantycznej kolacji wręczyć sobie wkładki higieniczne i jeszcze wykrzyknąć „Ach, moje ulubione!”. Ale jak to mówią – reklama kreuje rzeczywistość – więc drogie Panie, żebyście nie były zaskoczone, gdy zamiast kwiatów dostaniecie kiedyś podpaski. Heh.
Seksistowska reklama Dodge’a – w którą stronę i czy w ogóle
Ta reklama samochodów Dodge emitowana była podczas ubiegłorocznego SuperBowl. Ale wtedy jakoś mi umknęła. Trafiłam na nią przypadkowo wczoraj, bo AdWeek umieścił ją na 8. miejscu wśród dziesięciu najbardziej seksistowskich reklam. W dodatku z komentarzem, że jest to reklama całkowicie antykobieca.
Obejrzałam. Antykobiecości nie dostrzegam zupełnie. Powiedziałabym raczej, że jest antymęska. Po pierwsze, traktuje mężczyzn stereotypowo (naprawdę, nie znajdzie się ani jeden, który wrzuca brudne rzeczy do kosza na bieliznę?), po drugie – traktuje ich jakby byli dość nierozgarnięci (w innym wypadku kobiety nie musiałyby im przypominać o tak oczywistych kwestiach jak ta, na którą godzinę mają do pracy). Po trzecie jednak nie sądzę w ogóle, żeby ta reklama była seksistowska. Przeciwnie. Bardzo mnie śmieszy. Ale może dlatego, że patrzę z perspektywy kobiety?
No więc, Panowie – co Wy na to? Czy ta reklama Was obraża?
Kampania T-mobile – ale o co chodzi?
O kampanii rebrandingowej T-mobile miałam nie pisać. Po pierwsze dlatego, że nie dostrzegłam w niej żadnych niestandardowych elementów (zmiana GW na różowo się nie liczy, serio). Po drugie – dlatego, że jest kiepska. Pominę już milczeniem wybór Jana Nowickiego jako celebryty, który miał pociągnąć (?!) tę kampanię. Abstrahując już od postaci samego aktora – wciąż zastanawiam się, jaki ma on związek z wartościami marki T-mobile promowanymi dotychczas na całym świecie, tj.: prawdziwi ludzie, zaangażowanie, emocje etc. etc. Jeśli zestawić Nowickiego z takimi akcjami, jak T-mobile Dance, Sing-along, Welcome Back czy Royal Wedding – zgrzyta co najmniej tak, jakby przejechać paznokciem po szkolnej tablicy. Nie wiem też, kto wymyślił i kto klepnął te dramatyczne inserty w prasie (vide zdjęcie poniżej). Strata kasy, serio. Przy takiej marce, przy takiej okazji i przy takim budżecie było 100 milionów naprawdę kreatywnych sposobów wykorzystania prasy.
Ale do rzeczy.
Tak jak wspomniałam na początku – miałam o tej kampanii nie pisać. Zmieniłam jednak zdanie w ten weekend. Wtedy to po raz pierwszy zobaczyłam aktualny spot, który wprawił mnie, nie ukrywam, w stupor (tkwię w nim do dziś). Kto nie widział spotu, opowiadam w skrócie. Występuje w nim Kasia – z Polski – i jej koledzy – z USA lub UK, jak się domyślam. Kasia jest w Warszawie i dzwoni – to istotne – do bardzo męskich (zauważalne takie atrybuty, jak muskuły, piwo etc.) kolegów, którzy siedzą w pubie. Ci, po telefonie od Kasi, porzucają całą swoją męskość (szczerze mówiąc, mogliby się dla mnie przebrać w tym momencie za baletnice z Jeziora Łabędziego), żeby obejrzeć na ekranie TV… różowe bańki mydlane latające nad Warszawą (!). Ach! Rozkoszne! A jakie wiarygodne!
No nic. Do tej pory w ten stan zdziwienia wprawiały mnie zazwyczaj akcje niestandardowe. Tym razem udało się to reklamie telewizyjnej. Nie wiem, czy to aby dobrze o niej świadczy, ale czekam na dalszy rozwój wypadków.
Co Shazam ma wspólnego z muzyką w reklamach TV?
O aplikacji Shazam (której jestem wielką fanką) wspominałam na ostatniej konferencji InfoShare w kontekście mobile taggingu, a dokładnie tego, że mobile tagging to nie tylko kody QR, ale właściwie wszystko, co nam przyjdzie do głowy. Np. utwory muzyczne chociażby. Ja sama jednak, do tej pory, wykorzystywałam Shazam wyłącznie do celów prywatnych – kiedy słyszałam jakiś fajny utwór muzyczny (np. w przymierzalni albo w taksówce), uruchamiałam aplikację i za chwilę dostawałam info, kto śpiewa i z jakiej płyty utwór pochodzi.
Ale wczoraj przeczytałam, że na początku tego roku Shazam nawiązał współpracę z marką odzieżową Old Navy (ta sama grupa co Banana Republic czy Gap). Osoby, które posiadają w swoim telefonie aplikację Shazam, mogą tagować muzykę w reklamach telewizyjnych OldNavy i w ten sposób, za pomocą właściwie jednego kliknięcia (nie trzeba wpisywać adresu strony, korzystać z komputera stacjonarnego etc.), mogą kupić rzeczy prezentowane w reklamie. Bardzo ciekawe rozwiązanie – więcej na ten tematu tu: www.oldnavyshazam.com
PS Próbowałam otagować wskazany spot reklamowy, ale informuje mnie tylko o wykonawcy i płycie. Promocja dotycząca kupowania ubrań trwała do końca marca.
I-mmercial – połączenie reklamy TV z aplikacją na iPhonie
Na ostatniej konferencji AdStandard sporo czasu poświęciłam mobile taggingowi, a zwłaszcza kodom QR (wbrew pozorom, mobile tagging to nie tylko fotokody – telefonem tagować można też całą masę innych rzeczy, np. pliki muzyczne, na co pozwala chociażby Shazam). Mówiłam też o tym, że naturalnym środowiskiem dla kodów QR wydaje się być zwłaszcza szeroko pojęty OOH (ze względu na fakt, że telefon komórkowy jest kluczowym urządzeniem, z którego korzystamy poza domem). Ale najnowsza realizacja dla AXA w Belgii pokazuje, że kody QR można z powodzeniem wykorzystywać także w połączeniu… z reklamą TV. Doceniam pomysł, abstrahuję natomiast od jakości samego spotu (zakończenie w założeniu miało być śmieszne, dla mnie jest smutne). Poniżej case – polecam.
Zamień kluseczki…
Oto reklama, która codziennie rano straszy mnie (dosłownie) przy śniadaniu. I poważnie zastanawiam się, czy nie zgłosić jej do Rady Etyki Reklamy. Co to w ogóle ma być? Ja rozumiem, że niektóre kobiety chcą się odchudzać (i odchudzają się) i jest to ich osobisty wybór. Nie potępiam więc wszystkich reklam środków na odchudzanie. Ale najnowsza kampania Goodbye Appetite (btw: dość bezpośrednia inspiracja produktem GoodBye Cellulite NIVEA?) to moim zdaniem propagowanie anoreksji. Nie dość, że „szczupła” modelka wcale nie jest atrakcyjna – ma chorobliwie wysterczące (tak, to mój neologizm) kości biodrowe i zapadnięty brzuch, to najada się jednym groszkiem! Zatrważający pomysł zwłaszcza w obliczu prowadzonych (i nagradzanych) na świecie kampanii społecznych dotyczących zaburzeń odżywiania.
Nowa reklama Sony na Mundial, w wersji 3D
Zamieszczam tę reklamę, ale czy faktycznie jest w wersji 3D tego nie wiem, bo nie mam odpowiedniego sprzętu, żeby to sprawdzić. Jeśli więc ktoś ma trójwymiarowe okulary albo trójwymiarowy telewizor, poproszę o info, czy reklama działa. Ale generalnie muszę przyznać, że trochę mnie Sony tą reklamą zaskoczyło. Zawsze komunikowali się za pomocą pięknych obrazków, a tym razem postawili na wersję rozkalibrowaną. Całe szczęście, że w połowie spotu pojawia się info, żeby nie stroić odbiorników :).
Kampania ruszyła dziś w UK. Nieprzypadkowo zresztą, chodziło oczywiście o „wstrzelenie się” w Mundial. I tak się zastanawiam, czy faktycznie po tym spocie fani piłki nożnej postanowią oglądać mecze w wersji 3D. Panowie? Hm?
Korzystamy z Internetu w trakcie oglądania programów TV
Z psychologicznego punktu widzenia zjawisko multitaskingu, czyli równoczesnego wykonywania dwóch różnych czynności, podobno nie jest możliwe. Jako ludzie jesteśmy bowiem tak skonstruowani, że w danym momencie możemy robić tylko jedną rzecz, która wymaga od nas koncentracji. Tzw. wielozadaniowość możliwa jest tylko w dwóch przypadkach. Po pierwsze wtedy, kiedy jedna czynność jest nam na tyle znana, że wykonujemy ją automatycznie. Po drugie, kiedy zadania wykonujemy płynnie jedno po drugim, na tyle szybko, że wydaje nam się, iż robimy je jednocześnie. Te dane trzeba będzie chyba jednak zweryfikować w kontekście współczesnego konsumenta i jego przyzwyczajeń. Z raportu TV & Online: Better Together ( IAB, Qmedia, Thinkbox report, 2008) wynika bowiem, że 81% badanych korzysta z Internetu podczas… oglądania programów telewizyjnych! Wynik zaskakujący – do tej pory zdawało się, że co innego robimy (w tym korzystamy z innych mediów) przede wszystkim w trakcie trwania bloków reklamowych. Taki stan rzeczy potwierdziło jednak w raporcie Thinkbox zaledwie 10% badanych. Bardzo podobnych odpowiedzi udzielaliście Wy sami w ankiecie emitowanej na http://hatalska.com w dniach 5/11-16/12/09. Z ankiety tej wynika, że 50% z Was korzysta z Internetu właśnie podczas oglądania programu, a tylko 21% podczas bloków reklamowych. Co ciekawe, ta druga grupa jest mniejsza od grupy osób korzystających z Internetu i TV oddzielnie (29%). Poniżej szczegółowe wyniki.
Polish Thursday: Cigarettes Eat You Alive
I’ve decided to launch a new section on my blog: Polish Thursday. On every Thursday I’ll be writing in English about Polish advertising. There are two reasons behind this idea. First – we are used to admire advertising from all over the world, but it seems that we’ve forgotten about our own work. It’s high time to promote Polish creativity. I strongly invite all Polish agencies/ marketers/ freelancers to send me work that you are proud of (you don’t have to translate it into English). I”ll be more than happy to write about it. Second reason is quite trivial – I have noticed that there’s more and more English-speaking people reading my blog. So this section is also for you – at least once a week you won’t have to use Google Translator :).
So today, as a first example – social campaign Cigarettes eat you alive launched by Polish Ministry of Health. Pretty controversial campaign, I can even risk the statement that unprecedented in governmental communication activities. Lots have been already said in Polish media about this campaign but Ministry answered some additional questions I asked.
Nowa kampania Zelmera
W najbliższy poniedziałek Zelmer wystartuje w TV z nową kampanią wizerunkową, której celem jest wzrost spontanicznej świadomości marki oraz zwiększenie wskaźników rozważania zakupu w kategorii „odkurzacze” i „stylizacja włosów”. Premiera spotów ma jednak miejsce kilka dni wcześniej (tzn. dziś :)) i wcale nie w TV, ale w Internecie. Zelmer zastosował bowiem strategię wykorzystywaną do tej pory głównie przez Sony – przed emisją w TV spoty przekazał najpierw blogerom. Trzy wersje reklamy (poniżej) – utrzymane w poprzednim klimacie – są moim zdaniem niczego sobie (choć nie zaskakują pewnie już tak bardzo, ale to nic dziwnego – ostatecznie opierają się na znanym już koncepcie). W tym przypadku bardziej interesuje mnie jednak fakt, na ile skuteczna okaże się strategia wcześniejszego przekazania spotów blogerom. Tzn. ile osób faktycznie o nich napisze. Bo jeśli obserwuje się anglo- i polskojęzyczne blogi to widać zasadniczą różnicę. Na tych anglojęzycznych bardzo często tego samego dnia jest ten sam news. Na polskich autorzy dbają o „unikalność treści”. Czyli jeśli ktoś napisze o danym temacie pierwszy, pozostali często tego tematu już nie podejmują. I tak sobie myślę, że to chyba jednak szkoda. Dlaczego?
subskrybuj









