1 września – czas na wakacje :)

1 września 2010 | 1:42 | Natalia Hatalska | 

Dziś 1 września. Dzieci do szkoły, a dorośli… na wakacje :). Znikam zatem. Przez najbliższe dwa tygodnie na blogu raczej nie pojawią się żadne nowe wpisy. Tradycyjnie – nadrobię po powrocie :).

Do zobaczenia/ usłyszenia wkrótce!

N.

Dwaj studenci i drukarka HP

23 sierpnia 2010 | 17:28 | Natalia Hatalska | 

W ubiegłym roku, w ramach D&AD Students Awards brief konkursowy przygotowało HP. Biorący udział w konkursie mieli za zadanie: „present an idea which promotes HP Workstations ability to bring to life anything the creative mind can conceive.” Drugą nagrodę zdobyli wówczas Matt Robinson i Tom Wrigglesworth, którzy przygotowali niesamowitą animację, wykorzystując wydruki z drukarek HP. W tym roku HP poprosiło Matta i Toma, żeby przygotowali sequel tamtego filmu przy wykorzystaniu tej samej techniki (filmy nagrywane są w czasie rzeczywistym, przyspiesza się je potem komputerowo – nagranie tegorocznego filmu zajęło chłopakom tydzień). Obydwa filmy zamieszczam poniżej. I nie ukrywam, że rzadko zdarza mi się oglądać coś tak dobrego.

Czytaj dalej…

O memach, w kontekście krzyża

10 sierpnia 2010 | 13:24 | Natalia Hatalska | 

Spektakl, który od tygodnia dzieje się na Krakowskim Przedmieściu, jest naprawdę żenujący. Ponieważ ten blog jest o komunikacji marketingowej, a nie o polityce, nie mam zamiaru zajmować tu żadnego stanowiska (choć, jak pisałam wcześniej na FB – w Gdyni krzyż stoi przed Urzędem Miasta, w Gdańsku przed stocznią – nie jeden zresztą, ale trzy – i nie słyszałam, żeby komukolwiek przez myśl przeszło, żeby przeciwko tym krzyżom urządzać demonstracje; BTW: w Warszawie krzyż trzyma Zygmunt na Placu Zamkowym i jakoś nikt przeciwko temu nie protestuje…). Ale ten społecznie żenujący spektakl, jest jednocześnie arcyciekawy w kontekście nowej nauki – memetyki. A memy, z kolei, to już zjawisko kulturowe i bardzo bliskie marketingowi, więc dwa słowa wprowadzenia na ten temat.

Czytaj dalej…

Konkurs Heineken Open’er – rozstrzygnięty!

28 czerwca 2010 | 22:37 | Natalia Hatalska | 

Nieźle mnie urządziłyście! Siostry! Tylu zgłoszeń nie było w żadnym dotychczasowym konkursie na hatalska.com. Blisko 150 maili i prawie tysiąc haseł (nie miałam siły ich już dokładnie liczyć :)). Przeczytałam wszystkie. Dokładnie. Po polsku, po angielsku, po niemiecku, po łacinie, a nawet w nieznanych językach. Wybór z tylu propozycji (pełna lista poniżej) był bardzo trudny. Wyróżnienia przyznałabym chętnie jeszcze kilku osobom, ale pula nagród jest, niestety, ograniczona (choć i tak zwiększyła się do sześciu!). Jak wybierałam najlepsze hasła? Otóż tak. Najpierw zastosowałam metodę przesiewową. Odrzuciłam wszystkie propozycje, które nie spełniały wymogów formalnych – przyszły dziś po godzinie 12 lub zawierały litery „dodatkowe”. Potem wykreślałam hasła, które u różnych osób krążyły wokół tego samego pomysłu lub nawet się powielały. Jednocześnie na kartce obok wypisywałam te hasła, które zwróciły moją uwagę najbardziej (na shortliście ostatecznie znalazło się 26 haseł). Z nich wybrałam 6 najlepszych. I tak.

Główną nagrodę - karnet na wszystkie dni festiwalu Heineken Open’er otrzymuje – werble! – drd za hasło „Smells like hell, tastes like heaven”. Fantastyczne, nietuzinkowe hasło, zwracające uwagę na zupełnie inny aspekt festiwalu :) – a w dodatku to hasło wieloznaczne, bo może zarówno odnosić się do tłumu, do muzyki, jak i samego piwa. Gratuluję! :)

Wyróżnienia – jednodniowe wejściówki na sobotę 3 lipca otrzymują:

  • Jacek za hasło: „First music pokes U, then festival rocks u”
  • Michalina Czerwińska za hasło: „Fast’er, Cool’er, Open’er”
  • Bartosz Cirocki za hasło: „Nie ma, cholera, lata bez Open’era!” (jedyne polskie hasło w tym zestawieniu)

oraz Michał Bialik za ten oto wierszyk :))

Skoro Heniek to pivo i music’a
A Opek to festival
To kocham taki kosmos
i tak prosto co ofiarnie -
Chce ten karnet!! :)

i Michał Kłos za tę piosenkę (jak pisze Michał – śpiewamy ją na melodię Daft Punk – Technologic :))

Heineken camper manual.

Name it, list it, pack it, check it,
take it, rent it, tent ‘n camp it.
Place it, pose it, save it, stick it,
vent it, pump it, there – it’s massive.
Touch it, press it, push it, move it,
turn it, leave it, then attack it.
Track it, trace it, shoot it, hit it,
slash it, kick it, u can’t kill it.
Pick it, stitch it, tape it, heal it,
make it, paint it, stop – repair it.
Rock it, pop it, rave it, crave it,
like it, miss it, fear or hate it.

Love the music.
Live the music.

Wszystkim zwycięzcom serdecznie gratuluję i proszę o podesłanie mi mailem swoich danych osobowych (imię , nazwisko, adres + numer telefonu). Wszystkim biorącym udział dziękuję za niesamowitą kreatywność i twórczość. Tym razem się nie udało, ale jak sami widzicie, rywalizacja była zaciekła. Wybrać 6 zwycięzców z prawie 1000 zgłoszeń to nie lada gratka. Pełna lista nadesłanych haseł poniżej. Enjoy! :)

Czytaj dalej…

Weekendowy konkurs, czyli wygraj bilety na Heineken Open’er :)

25 czerwca 2010 | 9:25 | Natalia Hatalska | 

Bez bicia przyznaję, że tzw. rozrywkowe konkursy pojawiają się na hatalska.com dość rzadko. Ale dziś jest koniec roku (szkolnego oczywiście), a za kilka dni w Gdyni (z którą, jak wiecie, związana jestem emocjonalnie) zaczyna się festiwal Heineken Open’er (na którym też będę). To wystarczająco wiele przesłanek, żeby zorganizować dzisiaj… weekendowy konkurs. Do wygrania – UWAGA – jeden karnet na wszystkie dni festiwalu oraz dwie jednodniowe wejściówki (na dowolnie wybrany dzień na sobotę 3 lipca*). Co trzeba zrobić? Otóż tak. Kilka dni temu rozpoczął się Heineken Tour 2010, podczas którego ekipa Heinekena odwiedza polskie miasta i sprawdza, czy Polacy są gotowi na festiwal. Wszyscy biorący udział w tym evencie muszą wykazać się pomysłowością. Mam świadomość, że jeśli chodzi o pomysłowość i kreatywność, to czytelnicy tego bloga plasują się w tzw. czołówce, więc zadanie brzmi następująco.

Czytaj dalej…

Uzupełniony słownik niestandardów

18 czerwca 2010 | 13:40 | Natalia Hatalska | 

W swojej pracy doktorskiej nie mogłam już dłużej unikać sekcji pt. „problemy terminologiczne”. W związku z tym usiadłam i napisałam wszystkie definicje niestandardowych form komunikacji, które przyszły mi do głowy. M.in. czym jest pitvertising (reklama pod pachą), product displacement (niecodzienna odmiana product placementu) oraz ambush marketing (wykorzystywany właśnie podczas mundialu przez browar Bavaria). Najwięcej problemów sprawiło mi napisanie naukowej (słowo „naukowy” jest tu kluczowe) definicji poovertisingu – czyli reklamy w kupach. Mój mąż stwierdził jednak, że słowo „kupa” w doktoracie nie może się pojawić (hm, ciekawe dlaczego?). W definicji są więc „ekskrementy” i „odchody”. Szczerze mówiąc – różnicy nie widzę. Wciąż przecież chodzi o to samo. Ale. Do rzeczy. Definicje, które napisałam, wrzuciłam też na bloga – do sekcji Słownik. Mam nadzieję, że okażą się przydatne. Jeśli będziecie mieć jakieś uwagi – proszę o komentarz, zwłaszcza jeśli coś mi umknęło. A! I przy okazji – mam apel do agencji reklamowych. Błagam – nie twórzcie już nowych terminów. Nad tą listą już teraz nie da się zapanować :).

Zdjęcie we wstępniaku i na głównej pochodzi ze strony: www.babble.com

Dlaczego Bronisław Komorowski traci poparcie – o kampanii prezydenckiej z innej perspektywy

14 czerwca 2010 | 14:39 | Natalia Hatalska | 

Nie, nie. Nie zmieniam tematyki bloga. Ale obecna kampania prezydencka jest specyficzna. Przede wszystkim niewiele dzieje się reklamowo (choć muszę przyznać, że ujął mnie w tej kwestii – daleki mi politycznie – Grzegorz Napieralski, który prowadzi kontekstową kampanię outdoorową). Mimo to wyniki sondaży mogą być dla niektórych zaskakujące. Bronisław Komorowski, który przed tragedią smoleńską dosłownie miażdżył swojego kontrkandydata i z tego, co pamiętam, wygrywał już w I turze, teraz systematycznie traci poparcie. Według ostatniego sondażu zrealizowanego dla TVP przewaga Bronisława Komorowskiego nad Jarosławem Kaczyńskim wynosi zaledwie 2%. Z czego wynika taki stan rzeczy? Z licznych wpadek Komorowskiego? Z wyraźnej zmiany wizerunkowej Kaczyńskiego? Być może. Ale moim zdaniem, mamy tu do czynienia z odwróceniem tzw. spirali milczenia.

Czytaj dalej…

Polish Thursday: An invitation coming back from the bin

10 czerwca 2010 | 15:21 | Natalia Hatalska | 

Well, I’m not a great fan of direct mail. Probably nobody is. Once we get any advertising package we „flush it down the toilet” or just simply throw it away. And it seems that Toyota Auris is aware of that. At the beginning of this year they sent an invitation for their Open Days. But it didn’t look like a normal invitation. It looked like an invitation coming back… from the bin. First of all it was crumpled. Secondly it had a note attached: „I am really sorry but it has to be a mistake. It seems that I was crumpled and thrown away like a normal invitation. And I’m an invitation for new Toyota Auris open days. Fortunately nothing happened. I’m back.” Well. When something is coming back from the bin  you cannot ignore it any longer :).

Czytaj dalej…

Durex Baby, czyli naprawdę uważaj na swój telefon

7 czerwca 2010 | 13:06 | Natalia Hatalska | 

I znów jesteśmy w temacie telefonów. Tym razem jednak aplikacja, o której piszę poniżej, jest wyłącznie hipotetyczna (uf?). Przygotowano ją bowiem na konkurs Future Lions 2010, którego założeniem było stworzenie reklamy niemożliwej do realizacji 5 lat temu. Trzech młodych ludzi z Danii zgłosiło więc kampanię dla Durexa. Chodzi w niej oczywiście o to, żeby mężczyźni używali prezerwatyw. Ale pomysł jest zaskakujący. Autorzy projektu – Nicolai Villads, Peter Ammentorp, Raul Montenegro – doszli bowiem do wniosku, że mężczyźni, uprawiając seks, najbardziej boją się… dzieci (choroby weneryczne są im zupełnie niestraszne – bardzo ciekawe). Przygotowali więc aplikację na iPhone’a, która opiera się na znanej chyba wszystkim koncepcji Tamagochi. Tym razem jednak pod opieką nie mamy zwierzątka, ale… noworodka (co istotne, noworodek ten został poczęty, gdy ktoś (ale kto??) potarł swoim iPhonem o nasz telefon!). Opieka nad noworodkiem nie należy do najprzyjemniejszych, bo dziecko wrzeszczy i nie daje człowiekowi spać w nocy. I tu z pomocą przychodzi aplikacja przygotowana przez Villadsa i Ammentorpa. Co za ulga! Przed noworodkiem można się zabezpieczyć!
Wyniki konkursu Future Lions 2010 już 25 czerwca. Jeśli praca Duńczyków wygra, być może Durex zdecyduje się na jej realizację. Do tego czasu nie rekomenduję, zwłaszcza Panom, pozostawiania swojego iPhone’a bez opieki ;).

Czytaj dalej…

Phonebook, czyli czegoś takiego jeszcze nie widziałam

2 czerwca 2010 | 12:31 | Natalia Hatalska | 

Poważnie rozważam założenie na blogu osobnej sekcji poświęconej wyłącznie marketingowi mobilnemu (i nie, nie mam na myśli reklam jeżdżących na lawetach :)). Rozwiązań na telefon komórkowy (smartphone zwłaszcza) jest obecnie coraz więcej, ale najnowsza realizacja japońskiej firmy Mobile Art Lab powaliła mnie na kolana. Otóż połączyli oni świat analogowy z cyfrowym i stworzyli pierwszą na świecie (?) telefono-książkę. Mówiąc krótko, rodzic wkłada swojego iPhone’a do specjalnej 12-stronicowej książki. Co dzieje się dalej, możecie zobaczyć na filmie zamieszczonym poniżej. W informacji prasowej Mobile Art Lab podaje, że tego typu rozwiązania mogą być stosowane również w biznesie – np. w katalogach i folderach – oraz w szkolnictwie. Więcej informacji na temat Phonebooka na stronie Media Lab Art – stamtąd również można pobrać aplikację na swojego iPhone’a. Książkę „analogową” można z kolei kupić na Amazonie.

Czytaj dalej…

Nast�pna strona »