Najlepsze kampanie z Media Trendów 2012
Koniec długiego weekendu, więc nadrabiam zaległości. 23 kwietnia podczas uroczystej Gali w Teatrze Dramatycznym w Warszawie ogłoszono wyniki konkursu Media Trendy 2012. Jury w dwóch kategoriach – innowacje w planowaniu mediów (tu miałam przyjemność być przewodniczącą składu) oraz innowacje w mediach – przyznało łącznie 19 nagród i 19 wyróżnień. Pełna lista zwycięzców dostępna jest na stronie www.mediatrendy.pl, ja natomiast poniżej prezentuję 6 prac, które mi osobiście podobały się najbardziej (kolejność przypadkowa :)).
Kampania T-mobile – ale o co chodzi?
O kampanii rebrandingowej T-mobile miałam nie pisać. Po pierwsze dlatego, że nie dostrzegłam w niej żadnych niestandardowych elementów (zmiana GW na różowo się nie liczy, serio). Po drugie – dlatego, że jest kiepska. Pominę już milczeniem wybór Jana Nowickiego jako celebryty, który miał pociągnąć (?!) tę kampanię. Abstrahując już od postaci samego aktora – wciąż zastanawiam się, jaki ma on związek z wartościami marki T-mobile promowanymi dotychczas na całym świecie, tj.: prawdziwi ludzie, zaangażowanie, emocje etc. etc. Jeśli zestawić Nowickiego z takimi akcjami, jak T-mobile Dance, Sing-along, Welcome Back czy Royal Wedding – zgrzyta co najmniej tak, jakby przejechać paznokciem po szkolnej tablicy. Nie wiem też, kto wymyślił i kto klepnął te dramatyczne inserty w prasie (vide zdjęcie poniżej). Strata kasy, serio. Przy takiej marce, przy takiej okazji i przy takim budżecie było 100 milionów naprawdę kreatywnych sposobów wykorzystania prasy.
Ale do rzeczy.
Tak jak wspomniałam na początku – miałam o tej kampanii nie pisać. Zmieniłam jednak zdanie w ten weekend. Wtedy to po raz pierwszy zobaczyłam aktualny spot, który wprawił mnie, nie ukrywam, w stupor (tkwię w nim do dziś). Kto nie widział spotu, opowiadam w skrócie. Występuje w nim Kasia – z Polski – i jej koledzy – z USA lub UK, jak się domyślam. Kasia jest w Warszawie i dzwoni – to istotne – do bardzo męskich (zauważalne takie atrybuty, jak muskuły, piwo etc.) kolegów, którzy siedzą w pubie. Ci, po telefonie od Kasi, porzucają całą swoją męskość (szczerze mówiąc, mogliby się dla mnie przebrać w tym momencie za baletnice z Jeziora Łabędziego), żeby obejrzeć na ekranie TV… różowe bańki mydlane latające nad Warszawą (!). Ach! Rozkoszne! A jakie wiarygodne!
No nic. Do tej pory w ten stan zdziwienia wprawiały mnie zazwyczaj akcje niestandardowe. Tym razem udało się to reklamie telewizyjnej. Nie wiem, czy to aby dobrze o niej świadczy, ale czekam na dalszy rozwój wypadków.
Ikea – 50 lat razem
Bardzo podoba mi się obecna kampania Ikei „50 lat Razem”. Mimo wielości komunikatów i formatów spójna, dowcipna, a jednocześnie mocno produktowa (wbrew pozorom te trzy rzeczy w kampaniach często się wykluczają). W ramach kampanii, w najnowszym Twoim Stylu (maj 2011) pojawiła się ciekawa reklama prasowa. Zdjęcie zamieszczam poniżej, choć na żywo reklama wygląda oczywiście lepiej. Te białe kółeczka, to autentyczne filcowe podkładki pod krzesła. Proste i fajne.
Mój komentarz do artykułu w Pressie
W najnowszym numerze Pressu (5/2011) ukazał się artykuł „Wpisy sponsorowane” traktujący o nierzetelności blogerów. Zazwyczaj nie komentuję tego typu artykułów, ale ze względu na to, że w tekście pojawiło się również i moje nazwisko, w dodatku w kontekście, który jest mi zupełnie obcy zarówno prywatnie, jak i biznesowo, postanowiłam zabrać głos. Będzie krótko, bo w zdecydowanej większości zgadzam się z tym, co napisał już na ten temat Maciek Budzich.
Żeby było jasne – nie mam żalu do autorki tekstu o to, że poruszyła kwestię artykułów sponsorowanych na blogach. Nie ma co ukrywać, takie sytuacje się zdarzają. Jak napisał Maciek Budzich – blogosfera jest bardzo zróżnicowana i istnieją blogerzy, którzy angażują się (niestety) w tego typu aktywności. Żałuję natomiast, że autorka tekstu nie wspomniała o tym, że tak naprawdę tego typu działania są incydentalne i od razu weryfikowane przez innych blogerów (prym wiedzie tu przede wszystkim Rafi, który ze szczególną intensywnością piętnuje na swoim blogu tego typu akcje, ale też np. Paweł Opydo czy Mediafun).
Druga kwestia – to fakt, że blogosfera niewątpliwie się komercjalizuje. I tego nie unikniemy. Warto więc, zwłaszcza teraz, promować dobre standardy, nagłaśniać przykłady fajnych akcji, żeby także sami reklamodawcy mieli świadomość tego, czy akcje proponowane blogerom nie są nieetyczne (w razie jakichkolwiek wątpliwości, zarówno jedna, jak i druga strona przed każdą akcją powinna zadać sobie następujące pytania – czy to jest legalne? czy jest zgodne z prawem? czy to jest właściwie wyważone? czy jest sprawiedliwe dla wszystkich? jak wpłynie to na całość sytuacji? czy będę się czuć dobrze, gdy moja decyzja zostanie podana do publicznej wiadomości?). Właśnie tego promowania dobrych standardów zabrakło mi w tekście, a nawet zaryzykowałabym stwierdzenie, że przejrzystość zasad blogerów z firmami (o którą od lat dba Maciek Budzich, publikując u siebie – co się w biznesie rzadko zdarza – pełne treści podpisanych umów) została w jakiś sposób wyszydzona – vide sformułowanie: „Maciej Budzich, prowadzący od lat blog.mediafun.pl, także zachowuje pozory niezależności.”
Po trzecie wreszcie, stawianie tezy, że zarabianie na blogach równa się utrata niezależności i wiarygodności jest, moim zdaniem, absurdalne. Nie będę się więcej nad tym tematem rozwodzić, bo pisałam już o tym przy okazji Blog Forum Gdańsk – odsyłam zatem do wpisu This is not a popularity contest, czyli relacja z Blog Forum Gdańsk i komentarzy, które pojawiły się pod tamtą notką.
A na koniec dodam tylko, że zarabianie na blogach na emisji reklam to mit :).
Poniżej treść maila, który wysłałam do autorki tekstu „Wpisy sponsorowane”:
Keep it simple, czyli jak Benetton wykorzystuje AR
Jeśli chodzi o nowe technologie, to w tym tygodniu jestem w trybie narzekającym. Bo oto mamy październikowy Twój Styl, a w nim reklamę Benettona. Nie jakąś szczególnie wyróżniającą się, ale dotyczącą głośnej już kampanii It’s my time, więc zwracam na nią uwagę. Przyglądam się jednej z 20 finalistek poprzedniej edycji i już mam przewrócić kartkę, kiedy widzę pod spodem napis: „This page has video content through augmented reality”. Po angielsku oczywiście – niczego innego nie spodziewam się w polskim magazynie. Przecież. Pod spodem instrukcja – również po angielsku: Go to our website, aim this page at a webcam, enjoy the video.
Dobrze. Zakładam już nawet, że czytelniczki Twojego Stylu znają angielski, posiadają komputer i kamerę internetową (baaardzo wątpliwe). Ale ile z nich, po pierwsze, ma świadomość, czym jest augmented reality i jak się tym posługiwać? Tym bardziej, że uruchomienie aplikacji na stronie www.benetton.com (to jedyny adres podany na layoucie) nie jest najłatwiejsze. Żeby uruchomiła się kamera, trzeba najpierw z benetton.com przejść na podstronę It’s my time, a później kliknąć w sekcję „Augmented reality experience it now” (bardziej tego ukryć nie mogli, serio).
Dobre Wnętrze w wersji 3D
Powiem tak. Dobre Wnętrze to jedyny magazyn, którego jestem wierną fanką od 2004 roku. Od 6 lat kupuję wszystkie numery, a następnie układam je chronologicznie w kartonach. Nie wywalam nawet najstarszych egzemplarzy, bo prezentowane w DW wnętrza są ponadczasowe, a zdjęcia zawsze najwyższej jakości. Ten wstęp jest dość istotny, bo najnowszy – listopadowy – numer DW po raz pierwszy w historii magazynu ukazał się w wersji 3D. Kiedy się o tym dowiedziałam, stwierdziłam - „ale super”. Teraz, chwilę po obejrzeniu magazynu, stwierdzam – „dzięki Bogu, że tylko jedno wnętrze zaprezentowane zostało w 3D”. Nie wiem, czy to kwestia jakości okularów dołączonych do DW, czy może mojego rozstawu oczu, w każdym razie tego oglądać się nie da. Serio. Bez okularów źle, w okularach jeszcze gorzej.
W dodatku, artykuł z wnętrzem w wersji 3D, zatytułowany jest – o ironio! – Japońska żyleta. Rozumiem, że chodzi o jakąś inną żyletę, bo z pewnością nie o doznania wzrokowe. I skoro już tak narzekam, to powiem jeszcze, że irytujące jest też nieustanne zakładanie i ściąganie okularów (na wersję 3D zdecydowało się całkiem sporo reklamodawców, ale treść redakcyjna – poza tym jednym artykułem – jest w wersji „płaskiej”).
Żeby nie było, że marudzę. Oczywiście doceniam innowacyjność i podążanie z trendami. Bardzo. Ale uważam, że na zastosowanie technologii 3D w pismach wnętrzarskich jest dziś jeszcze za wcześnie. Wolę wersję płaską, za to najwyższej jakości.
Prasa, iPhone i AR – jak połączyć wszystko w jedną całość
2010 rok miał być rokiem Augmented Reality, ale mamy już październik, fajnych realizacji niewiele, więc ta prognoza raczej się nie spełni. Główną barierą w rozwoju AR jest fakt – o czym wspominałam już wielokrotnie – że marketerzy upierają się, aby stosować AR w połączeniu z kamerą internetową (vide chociażby tegoroczna akcja Boscha czy Volvo). Współczesny konsument jest leniwy, takie rozwiązanie jest dla niego zbyt czasochłonne i zbyt skomplikowane. Nie chce mu się i tyle. Ale ostatnio trafiłam na bardzo fajny case będący połączeniem prasy, iPhone’a i AR. Otóż AXA (ubezpieczenia) przygotowała aplikację na iPhone’a, która jest pomocna, kiedy masz wypadek samochodowy. Żeby wypromować tę aplikację, opublikowali specjalne reklamy prasowe (które nazwali i-Ads :)). Jak działały, można zobaczyć na filmie poniżej. W skrócie powiem, że jedyne, czego w tym przypadku wymagano od użytkownika, było to, żeby położył swój telefon na reklamie. Według mnie to jest kierunek, w którym AR powinno podążać. Nowe technologie mają być przede wszystkim proste i użyteczne.
Agencja: Duval Guillaume, Antwerpia, Belgia
Via: CreativeCriminals
Kongres „Biznes to rozmowy” – wejściówka do wzięcia
AKTUALIZACJA 07/10/10
Pierwszy konkurs na http://hatalska.com, który pozostaje nierozstrzygnięty. Nie wiem, czy zadanie było za trudne, czy tematyka Wam nie podpasowała, czy może zaważyły jeszcze inne czynniki – w każdym razie nikt nie zdecydował się powalczyć o wejściówkę.
W czwartek, 7 października, odbędzie się 2 Kongres Netii – Biznes to Rozmowy, podczas którego poruszane będą m.in. tematy dotyczące trendów przyszłości, komunikacji marketingowej, social mediów i nowych technologii (pełna agenda dostępna jest na stronie Biznes to Rozmowy). Gościem specjalnym Kongresu będzie Tim Berners-Lee, jeden z twórców WWW, autor książki Weaving the Web i uznany przez magazyn Times za jednego ze 100 największych żyjących geniuszy ostatniego stulecia. Tyle tytułem wstępu, a teraz do rzeczy :).
Dzięki uprzejmości Netii, organizatorowi Kongresu, mam dla czytelników mojego bloga jedną wejściówkę na konferencję. Co trzeba zrobić, żeby ją wygrać? Nic prostszego – odpowiedzieć na pytanie, jak będzie wyglądał internet za 20 lat. Odpowiedź może być pisemna lub nagrana na wideo i tradycyjnie należy przesłać ją na adres kontakt@hatalska.com (w tytule maila proszę wpisać Biznes to rozmowy).
Na zgłoszenia czekam do poniedziałku (04/10) do godziny 15:00. Wejściówkę na konferencję otrzyma autor najciekawszej wypowiedzi (wyniki zostaną opublikowane na blogu w poniedziałek późnym wieczorem).
Trzymam kciuki, a tymczasem, w ramach inspiracji, oto jak internet za 20 lat wyobrażam sobie ja:
oraz Maciek Budzich :):
Prewencja najważniejsza, czyli TOP10 kampanii… antyalkoholowych :)
W pierwszy dzień Nowego Roku media najczęściej mówią o dwóch sprawach. Po pierwsze podają statystyki dotyczące tego, ilu pijanych kierowców zatrzymano w Sylwestrową noc, po drugie informują o najlepszych sposobach na kaca. Takie ostre picie z konkretnej jednorazowej okazji (Sylwestra, imienin, urodzin etc.) doczekało się zresztą w Europie osobnej nazwy – „binge drinking” – i jest sporym problemem zwłaszcza wśród młodych ludzi. Jako Polacy na tle tych statystyk, wbrew powszechnej opinii, nie wypadamy jednak najgorzej, przed nami znalazła się chociażby Wielka Brytania. W pierwszy dzień Nowego Roku postanowiłam więc także dołączyć do tematyki alkoholowej. Ale zamiast kampanii środków na kaca, zamieszczam dziś przegląd 10 najciekawszych społecznych kampanii antyalkoholowych. A ponieważ dziś Nowy Rok i żeby nie było tak zupełnie serio (choć sprawa jest oczywiście poważna), dorzucam kilka propagandowych perełek z czasów PRL-u :). Szczęśliwego Nowego Roku!
Polish Thursday: Cigarettes Eat You Alive
I’ve decided to launch a new section on my blog: Polish Thursday. On every Thursday I’ll be writing in English about Polish advertising. There are two reasons behind this idea. First – we are used to admire advertising from all over the world, but it seems that we’ve forgotten about our own work. It’s high time to promote Polish creativity. I strongly invite all Polish agencies/ marketers/ freelancers to send me work that you are proud of (you don’t have to translate it into English). I”ll be more than happy to write about it. Second reason is quite trivial – I have noticed that there’s more and more English-speaking people reading my blog. So this section is also for you – at least once a week you won’t have to use Google Translator :).
So today, as a first example – social campaign Cigarettes eat you alive launched by Polish Ministry of Health. Pretty controversial campaign, I can even risk the statement that unprecedented in governmental communication activities. Lots have been already said in Polish media about this campaign but Ministry answered some additional questions I asked.
subskrybuj









