Fritz Exchange

Kampania T-mobile – ale o co chodzi?

4 lipca 2011 | 19:05 |  | 

O kampanii rebrandingowej T-mobile miałam nie pisać. Po pierwsze dlatego, że nie dostrzegłam w niej żadnych niestandardowych elementów (zmiana GW na różowo się nie liczy, serio). Po drugie – dlatego, że jest kiepska. Pominę już milczeniem wybór Jana Nowickiego jako celebryty, który miał pociągnąć (?!) tę kampanię. Abstrahując już od postaci samego aktora – wciąż zastanawiam się, jaki ma on związek z wartościami marki T-mobile promowanymi dotychczas na całym świecie, tj.: prawdziwi ludzie, zaangażowanie, emocje etc. etc. Jeśli zestawić Nowickiego z takimi akcjami, jak T-mobile Dance, Sing-along, Welcome Back czy Royal Wedding – zgrzyta co najmniej tak, jakby przejechać paznokciem po szkolnej tablicy. Nie wiem też, kto wymyślił i kto klepnął te dramatyczne inserty w prasie (vide zdjęcie poniżej). Strata kasy, serio. Przy takiej marce, przy takiej okazji i przy takim budżecie było 100 milionów naprawdę kreatywnych sposobów wykorzystania prasy.

Ale do rzeczy.

Tak jak wspomniałam na początku – miałam o tej kampanii nie pisać. Zmieniłam jednak zdanie w ten weekend. Wtedy to po raz pierwszy zobaczyłam aktualny spot, który wprawił mnie, nie ukrywam, w stupor (tkwię w nim do dziś). Kto nie widział spotu, opowiadam w skrócie. Występuje w nim Kasia – z Polski – i jej koledzy – z USA lub UK, jak się domyślam. Kasia jest w Warszawie i dzwoni – to istotne – do bardzo męskich (zauważalne takie atrybuty, jak muskuły, piwo etc.) kolegów, którzy siedzą w pubie. Ci, po telefonie od Kasi, porzucają całą swoją męskość (szczerze mówiąc, mogliby się dla mnie przebrać w tym momencie za baletnice z Jeziora Łabędziego), żeby obejrzeć na ekranie TV… różowe bańki mydlane latające nad Warszawą (!). Ach! Rozkoszne! A jakie wiarygodne!

No nic. Do tej pory w ten stan zdziwienia wprawiały mnie zazwyczaj akcje niestandardowe. Tym razem udało się to reklamie telewizyjnej. Nie wiem, czy to aby dobrze o niej świadczy, ale czekam na dalszy rozwój wypadków.

Czytaj dalej…

Ikea – 50 lat razem

6 maja 2011 | 10:24 |  | 

Bardzo podoba mi się obecna kampania Ikei „50 lat Razem”. Mimo wielości komunikatów i formatów spójna, dowcipna, a jednocześnie mocno produktowa (wbrew pozorom te trzy rzeczy w kampaniach często się wykluczają). W ramach kampanii, w najnowszym Twoim Stylu (maj 2011) pojawiła się ciekawa reklama prasowa. Zdjęcie zamieszczam poniżej, choć na żywo reklama wygląda oczywiście lepiej. Te białe kółeczka, to autentyczne filcowe podkładki pod krzesła. Proste i fajne.

Czytaj dalej…

Keep it simple, czyli jak Benetton wykorzystuje AR

19 października 2010 | 17:21 |  | 

Jeśli chodzi o nowe technologie, to w tym tygodniu jestem w trybie narzekającym. Bo oto mamy październikowy Twój Styl, a w nim reklamę Benettona.  Nie jakąś szczególnie wyróżniającą się, ale dotyczącą głośnej już kampanii It’s my time, więc zwracam na nią uwagę. Przyglądam się jednej z 20 finalistek poprzedniej edycji i już mam przewrócić kartkę, kiedy widzę pod spodem napis: „This page has video content through augmented reality”. Po angielsku oczywiście – niczego innego nie spodziewam się w polskim magazynie. Przecież. Pod spodem instrukcja – również po angielsku: Go to our website, aim this page at a webcam, enjoy the video.

Dobrze. Zakładam już nawet, że czytelniczki Twojego Stylu znają angielski, posiadają komputer i kamerę internetową (baaardzo wątpliwe). Ale ile z nich, po pierwsze, ma świadomość, czym jest augmented reality i jak się tym posługiwać? Tym bardziej, że uruchomienie aplikacji na stronie www.benetton.com (to jedyny adres podany na layoucie) nie jest najłatwiejsze. Żeby uruchomiła się kamera, trzeba najpierw z benetton.com przejść na podstronę It’s my time, a później kliknąć w sekcję „Augmented reality experience it now” (bardziej tego ukryć nie mogli, serio).

Czytaj dalej…

Dobre Wnętrze w wersji 3D

18 października 2010 | 20:43 |  | 

Powiem tak. Dobre Wnętrze to jedyny magazyn, którego jestem wierną fanką od 2004 roku. Od 6 lat kupuję wszystkie numery, a następnie układam je chronologicznie w kartonach. Nie wywalam nawet najstarszych egzemplarzy, bo prezentowane w DW wnętrza są ponadczasowe, a zdjęcia zawsze najwyższej jakości. Ten wstęp jest dość istotny, bo najnowszy – listopadowy – numer DW po raz pierwszy w historii magazynu ukazał się w wersji 3D. Kiedy się o tym dowiedziałam, stwierdziłam - „ale super”. Teraz, chwilę po obejrzeniu magazynu, stwierdzam – „dzięki Bogu, że tylko jedno wnętrze zaprezentowane zostało w 3D”. Nie wiem, czy to kwestia jakości okularów dołączonych do DW, czy może mojego rozstawu oczu, w każdym razie tego oglądać się nie da. Serio. Bez okularów źle, w okularach jeszcze gorzej.
W dodatku, artykuł z wnętrzem w wersji 3D, zatytułowany jest – o ironio! – Japońska żyleta. Rozumiem, że chodzi o jakąś inną żyletę, bo z pewnością nie o doznania wzrokowe. I skoro już tak narzekam, to powiem jeszcze, że irytujące jest też nieustanne zakładanie i ściąganie okularów (na wersję 3D zdecydowało się całkiem sporo reklamodawców, ale treść redakcyjna – poza tym jednym artykułem – jest w wersji „płaskiej”).

Żeby nie było, że marudzę. Oczywiście doceniam innowacyjność i podążanie z trendami. Bardzo. Ale uważam, że na zastosowanie technologii 3D w pismach wnętrzarskich jest dziś jeszcze za wcześnie. Wolę wersję płaską, za to najwyższej jakości.

Prasa, iPhone i AR – jak połączyć wszystko w jedną całość

1 października 2010 | 13:39 |  | 

2010 rok miał być rokiem Augmented Reality, ale mamy już październik, fajnych realizacji niewiele, więc ta prognoza raczej się nie spełni. Główną barierą w rozwoju AR jest fakt – o czym wspominałam już wielokrotnie – że marketerzy upierają się, aby stosować AR w połączeniu z kamerą internetową (vide chociażby tegoroczna akcja Boscha czy Volvo). Współczesny konsument jest leniwy, takie rozwiązanie jest dla niego zbyt czasochłonne i zbyt skomplikowane. Nie chce mu się i tyle. Ale ostatnio trafiłam na bardzo fajny case będący połączeniem prasy, iPhone’a i AR. Otóż AXA (ubezpieczenia) przygotowała aplikację na iPhone’a, która jest pomocna, kiedy masz wypadek samochodowy. Żeby wypromować tę aplikację, opublikowali specjalne reklamy prasowe (które nazwali i-Ads :)). Jak działały, można zobaczyć na filmie poniżej. W skrócie powiem, że jedyne, czego w tym przypadku wymagano od użytkownika, było to, żeby położył swój telefon na reklamie. Według mnie to jest kierunek, w którym AR powinno podążać. Nowe technologie mają być przede wszystkim proste i użyteczne.

YouTube Preview Image

Agencja: Duval Guillaume, Antwerpia, Belgia

Via: CreativeCriminals

Kongres „Biznes to rozmowy” – wejściówka do wzięcia

1 października 2010 | 11:54 |  | 

AKTUALIZACJA 07/10/10
Pierwszy konkurs na http://hatalska.com, który pozostaje nierozstrzygnięty. Nie wiem, czy zadanie było za trudne, czy tematyka Wam nie podpasowała, czy może zaważyły jeszcze inne czynniki – w każdym razie nikt nie zdecydował się powalczyć o wejściówkę.

W czwartek, 7 października, odbędzie się 2 Kongres Netii – Biznes to Rozmowy, podczas którego poruszane będą m.in. tematy dotyczące trendów przyszłości, komunikacji marketingowej, social mediów i nowych technologii (pełna agenda dostępna jest na stronie Biznes to Rozmowy). Gościem specjalnym Kongresu będzie Tim Berners-Lee, jeden z twórców WWW, autor książki Weaving the Web i uznany przez magazyn Times za jednego ze 100 największych żyjących geniuszy ostatniego stulecia. Tyle tytułem wstępu, a teraz do rzeczy :).
Dzięki uprzejmości Netii, organizatorowi Kongresu, mam dla czytelników mojego bloga jedną wejściówkę na konferencję. Co trzeba zrobić, żeby ją wygrać? Nic prostszego – odpowiedzieć na pytanie, jak będzie wyglądał internet za 20 lat. Odpowiedź może być pisemna lub nagrana na wideo i tradycyjnie należy przesłać ją na adres kontakt@hatalska.com (w tytule maila proszę wpisać Biznes to rozmowy).
Na zgłoszenia czekam do poniedziałku (04/10) do godziny 15:00. Wejściówkę na konferencję otrzyma autor najciekawszej wypowiedzi (wyniki zostaną opublikowane na blogu w poniedziałek późnym wieczorem).

Trzymam kciuki, a tymczasem, w ramach inspiracji, oto jak internet za 20 lat wyobrażam sobie ja:

YouTube Preview Image

oraz Maciek Budzich :):

YouTube Preview Image

KTR 2010: zwycięzcy w kategorii Active Advertising

28 kwietnia 2010 | 14:54 |  | 

Wczoraj wieczorem, podczas uroczystej Gali w Teatrze Dramatycznym w Warszawie, przyznano nagrody w konkursie KTR. Z wielką przyjemnością publikuję więc zwycięskie prace w kategorii Active Advertising, w której jestem jurorem od 2008 roku. Dodam, że kategoria Active Advertising jest kategorią specyficzną. Jak mówi Przemek Wojak (Managing Partner, Tequila), nasz tegoroczny przewodniczący składu jurorskiego: „Active Advertising to raczej filozofia niż konkretny gatunek reklamy. To wszystkie te działania, które zmierzają do wywołania interakcji z konsumentem: dialogu, zmiany postawy i działania w jej wyniku, zakupu pod wpływem bodźca reklamowego, oddania głosu, przesłania maila, smsa, dołączenia do społeczności.” Z tego powodu, spośród nadesłanych zgłoszeń (a było ich 51) wybieraliśmy te prace, które nie tylko były szczególnie kreatywne, błyskotliwe i inteligentne, ale przede wszystkim wchodziły w interakcję z konsumentem, skłaniając go do podjęcia konkretnego działania. Te inicjatywy, które sprostały temu wyzwaniu najlepiej – poniżej. Wśród nich znajdują się projekty, o których głośno było już wcześniej (m.in Operacja Kapsel Tymbarku czy Kumpel z przeszłości), ale i zupełnie nowe, zaskakujące projekty (jak chociażby mój faworyt Monohrom Projekt). Wszystkim zwycięzcom serdecznie gratuluję! :)

Czytaj dalej…

Wizerunek PB i posła Palikota – na pewno różny?

14 września 2009 | 23:26 |  | 

PalikotPBJanusz Palikot wystąpił w reklamie. Jak wiemy, nie jest to jednak ani promocja broni palnej, ani wibratorów, ani nawet alkoholu. Janusz Palikot reklamuje gazetę. Puls Biznesu dokładnie. Konkurencyjne media zastanawiają się teraz, czy to etyczne, aby polityk w ogóle cokolwiek reklamował. Ba! Nawet nie cokolwiek – tu chodzi o źródło informacji przecież. I o czyn-ne-go polityka! Ja jednak nie pociągnę tego wątku, bo, według mnie, w tym przypadku problem jest zgoła inny.  I raczej dotyczy tego, w którym kierunku podążają media. Tradycyjne, przede wszystkim. Z mocnym wskazaniem na prasę.

Redaktor naczelny PB tłumaczy, że wybór posła Palikota jako tzw. „endorsera marki” był świadomy, naturalny i w pełni uzasadniony. Przedsiębiorcy, podobno, bardzo cenią posła Palikota za to, czego dokonał w ramach swojej działalności w komisji „Przyjazne państwo”. Nie wiem, nie znam się, nie orientuję się (zarobiony jestem :)). Ale zgadzam się, że wybór uzasadniony i naturalny. Z pewnością także i świadomy. Dlaczego?

Czytaj dalej…

Marchewki kamikaze

8 września 2009 | 21:28 |  | 

CantinaCarrots_smallNie żebym była frutarianką, jak Keziah z filmu Notting Hill*, ale ta reklama prasowa to chyba lekka przesada? Jedne marchewki same pchają się pod nóż, drugie czekają na rzeź w kolejce, a jeszcze inne dokonują mordu (nie bez wysiłku, jednakowoż – u jednej z marchewek – tej z lewej – widoczne są wyraźnie ruchy wspomagające – zjawisko często spotykane u małych dzieci, które przy zadaniach trudnych i wymagających koncentracji/ precyzji wysuwają np. język – tu też, język na wierzchu!). Drugi layout nie lepszy. Tam z kolei cebule radośnie popełniają seppuku, tyle że… na kuchennej tarce. Wszędzie wokół zaś rozrzucone marchewkowe i cebulowe, wyłupane, oczy. Tak, moi drodzy. To reklama. Restauracji, dodam. Pod hasłem: „Najlepsze co może się zdarzyć świeżym składnikom”. REALLY??

Czytaj dalej…

Casting na nowych klientów

4 czerwca 2009 | 16:40 |  | 

artegencecasting_smallAKTUALIZACJA: 08/06/09
Po tym jak Dagmara w komentarzu zauważyła błąd w layoucie, agencja Artegence podesłała właściwy plik. Podmieniłam.

Agencja interaktywna Artegence zaskakuje po raz kolejny. I co ciekawe, po raz kolejny zaskakuje reklamą w… prasie. W najnowszym raporcie IAB ukazał się layout (zdjęcie poniżej), w którym Artegence ogłasza casting na… nowych klientów (odważnie, odważnie :)). Oczywiście, nie chodzi tu o samą reklamę. Ale o to, by tym dość absurdalnym pomysłem wywołać dyskusję w branży. A w tym, przyznaję, Artegence nie ma sobie równych. Ich zeszłoroczny layout „Śmierć prasy drukowanej” oparł się nawet o Komisję Etyki Reklamy (z czego Artegence też zrobiło event – szczegóły całej kampanii na blogu Artegence). W zeszłym roku Artegence przeprowadziło również akcję „Co kryje prawda” dla szamponu przeciwłupieżowego Clear. Udało im się wówczas przedostać do Wiadomości TVP (z szamponem przeciwłupieżowym! – niewiarygodne, naprawdę). Z jednej strony jestem więc pod wrażeniem tego typu akcji. Przede wszystkim dlatego, że są skuteczne. Z drugiej – nigdy nie wiem, jak je oceniać. Bo są… hm.. moralnie dwuznaczne?

Czytaj dalej…

Nast�pna strona »