Partyzantka w samolocie

4 maja 2010 | 13:22 | Natalia Hatalska | 

Jeśli chodzi o niestandardowe działania wymierzone w bezpośrednią konkurencję (tzw. marketing partyzancki), to prowadzone były one dotychczas głównie w przestrzeni miejskiej, np. na ulicach (Play) i w centrach handlowych (Allegro). Z zachodnich marek prym wiódł tu oczywiście easyJet, który już w 2003 roku (albo i nawet wcześniej) przeprowadził swoją kampanię na lotnisku (osoby w koszulkach z logo easyJet ustawiły się do wejścia na pokład konkurencyjnych linii). Ale, jak to mówią, kto mieczem wojuje, od miecza ginie – trochę czasu minęło i easyJet został pokonany własną bronią przez niemieckie tanie linie lotnicze Germanwings. Niecały miesiąc temu (kwiecień 2010) Germanwings już nie ustawiał się w kolejkach, ale wszedł na pokład samolotów easyJet i przeprowadził tam własną kampanię. Film z tej akcji poniżej – ja tylko zastanawiam się, jak udało im się „przemycić” te tekturki z napisami. I czy ponieśli za to jakieś konsekwencje. Bo pamiętam, jak podobny „żarcik” zrobił mi kiedyś mój własny mąż (czekając na mój powrót z Londynu, przygotował tekturę z napisem „Szukam żony” i paradował z nią w hali przylotów). Mąż oczywiście pozostał bezkarny, ale mnie w efekcie zabrano do rewizji osobistej :).
Z tego powodu rekomenduję wyjątkowo ostrożne podejście do działań partyzanckich, zwłaszcza na lotniskach ;).

Czytaj dalej…

KTR 2010: zwycięzcy w kategorii Active Advertising

28 kwietnia 2010 | 14:54 | Natalia Hatalska | 

Wczoraj wieczorem, podczas uroczystej Gali w Teatrze Dramatycznym w Warszawie, przyznano nagrody w konkursie KTR. Z wielką przyjemnością publikuję więc zwycięskie prace w kategorii Active Advertising, w której jestem jurorem od 2008 roku. Dodam, że kategoria Active Advertising jest kategorią specyficzną. Jak mówi Przemek Wojak (Managing Partner, Tequila), nasz tegoroczny przewodniczący składu jurorskiego: „Active Advertising to raczej filozofia niż konkretny gatunek reklamy. To wszystkie te działania, które zmierzają do wywołania interakcji z konsumentem: dialogu, zmiany postawy i działania w jej wyniku, zakupu pod wpływem bodźca reklamowego, oddania głosu, przesłania maila, smsa, dołączenia do społeczności.” Z tego powodu, spośród nadesłanych zgłoszeń (a było ich 51) wybieraliśmy te prace, które nie tylko były szczególnie kreatywne, błyskotliwe i inteligentne, ale przede wszystkim wchodziły w interakcję z konsumentem, skłaniając go do podjęcia konkretnego działania. Te inicjatywy, które sprostały temu wyzwaniu najlepiej – poniżej. Wśród nich znajdują się projekty, o których głośno było już wcześniej (m.in Operacja Kapsel Tymbarku czy Kumpel z przeszłości), ale i zupełnie nowe, zaskakujące projekty (jak chociażby mój faworyt Monohrom Projekt). Wszystkim zwycięzcom serdecznie gratuluję! :)

Czytaj dalej…

O Harrym Potterze i kinie, z konkursem na końcu :)

6 sierpnia 2009 | 12:10 | Natalia Hatalska | 

CCFilmowyPoscigLata_smallW zeszłym tygodniu wybrałam się do kina na Harry’ego Pottera. Konkretnie do Cinema City w Gdańsku (informacja istotna :)). Oczywiście byłam odpowiednio wcześniej, żeby obejrzeć wszystkie reklamy. W pewnym momencie w bloku reklamowym pojawił się spot promujący letni konkurs filmowy CC. Sam spot nie był szczególnie interesujący – nagrany został w formie Milionerów; uczestnik gry odpowiadał w reklamie na pytania i musiał skorzystać z koła ratunkowego – telefonu do przyjaciela. I tu dopiero zaczęło się najciekawsze – otóż aktor w reklamie zadawał pytania, a ktoś z sali odpowiadał mu na żywo. Ponieważ pytanie było bardzo łatwe (a pan w reklamie stwierdził, że trudne), doszłam do wniosku, że ktoś się po prostu wygłupia (na HP jednak w większości byli ludzie młodsi ode mnie :)). No i proszę. Okazuje się, że nikt się nie wygłupiał. Właśnie dostałam informację, że była to zorganizowana akcja.

Czytaj dalej…

KTR 2009: zwycięzcy w kategorii Active Advertising

30 kwietnia 2009 | 12:53 | Natalia Hatalska | 

ktr_logoWczoraj wieczorem, podczas uroczystej gali w Multikinie w Złotych Tarasach ogłoszeni zostali zwycięzcy konkursu KTR 2009. Pełną listę zwycięzców w 10 kategoriach można zobaczyć na stronie ktr.org.pl, ja natomiast – zgodnie z obietnicą – publikuję zwycięskie prace w szczególnie interesującej mnie kategorii: Active Advertising. I tu dwa słowa wyjaśnienia. W tym roku postanowiłam zamieścić wszystkich zwycięzców (w zeszłym pisałam tylko o swoich faworytach) + dodatkowo wspomnieć o dwóch zasługujących na uwagę nominacjach. Zmiana wynika z prozaicznego powodu. W tym roku w kategorii Active Advertising było znacznie mniej zgłoszeń. Nie wiem, być może to wina recesji – marketerzy wybierają tradycyjne rozwiązania, bo te łatwiej mierzyć? Poza tym, zbyt wiele  ambientowo-partyzanckich przykładów pochodzi z zachodnich rynków. Najwyższy czas to zmienić. Dziś więc wielki dzień polskich niestandardów. Zapraszam do oglądania i korzystając z okazji, wszystkim zwycięzcom i nominowanym składam najserdeczniejsze GRATULACJE! Ocenianie tych prac było dla mnie prawdziwą przyjemnością.

Czytaj dalej…

Efekt Axe: jeden facet kontra 6000 kobiet

8 grudnia 2008 | 21:58 | Natalia Hatalska | 

Dobrze. Zwracam honor. Komunikacja Axe nawet trochę mi się spodobała (wcześniej nie przepadałam za nią, ale to i tak bez znaczenia, bo nie jestem przecież targetem). Ale do rzeczy. Wszyscy wiemy, na czym polega efekt Axe. Wystarczy, że facet spryska się tym dezodorantem, a natychmiast tysiące zamroczonych kobiet podąża jego śladem (BTW: czy to naprawdę jest spełnienie marzeń wszystkich mężczyzn? tłum dzikich kobiet? w pogoni? REALLY?). Do tej pory te zamroczone kobiety występowały w reklamie. Spokojnie więc możemy założyć, że kazano im biec. Tym razem Axe poszedł jednak dalej. Kobiety biegły same z siebie. Łącznie w liczbie 6 000 (nieźle!). Z tą różnicą, że nie były zamroczone (chyba?). Ale wszystko pozostałe zgadzało się co do joty. Axe wykorzystał bowiem do swoich celów największy w Europie wyścig kobiet (odbywający się co roku w Aarhus w Danii).

Czytaj dalej…

Inspiracja w Londynie

13 listopada 2008 | 23:20 | Natalia Hatalska | 

Tytułem wyjaśnienia (napisałam wcześniej, że kolejny wpis pojawi się w środę…) muszę powiedzieć, że wczoraj – po raz pierwszy w życiu – nie zdążyłam na samolot. W dodatku – powrotny do Polski. Ale nie mogę powiedzieć, żebym żałowała – dzięki temu miałam w Londynie jeden dzień dłużej. Nie tylko na zwiedzanie. Również na polowanie na „reklamy” :). Daję „reklamy” w cudzysłowie, bo w Londynie takich tradycyjnych komunikatów jest raczej mało. Ten, kto był w L, wie, że nie ma tam w zasadzie tradycyjnego outdooru – billboardów, frontlightów, backlightów, siatek… (nie liczę Piccadilly Circus oczywiście). Outdoor opiera się tu przede wszystkim na ramkach w metrze, citylightach i autobusach. Jeśli więc chodzi o komunikację, to L jest ciekawy z innego powodu. Stanowi po prostu fantastyczną inspirację. Działania komunikacyjne podejmują nie tylko firmy komercyjne, ale także „zwykli” przechodnie, kościół, uliczni artyści. Poniżej to, co udało mi się „upolować” w każdej z tych kategorii.

Czytaj dalej…

Najlepsza kampania zintegrowana w tym roku

7 listopada 2008 | 0:01 | Natalia Hatalska | 

Tegoroczny zwycięzca w kategorii „integrated campaign”? Bez dwóch zdań Barack Obama i jego kampania wyborcza. Przy budżecie – bagatela – 240mln$ zostały wykorzystane właściwie wszystkie media i wszystkie nośniki. I tak: silny nacisk na Internet (profil na Facebooku, działania na Twitterze, kanał na YouTube, strona mybarackobama.com*), marketing wirusowy, advergaming (reklamy Baracka Obamy pojawiły się grach EA – m.in. Burnout Paradise, NASCAR, NBA, NHL), marketing partyzancki (chorągiewki w psich odchodach, vote with your gum – poniżej). Oprócz tego precyzyjne targetowanie (a w zasadzie mikrotargetowanie) ze szczególnym uwzględnieniem młodych ludzi, poparcie w zasadzie wszystkich celebrities z Hollywood i silna kampania w tradycyjnych mediach. Czy ktoś mi więc jeszcze powie, że liczył się program? ;)

Czytaj dalej…

The amplification effect*

18 września 2008 | 0:09 | Natalia Hatalska | 

Przeczytałam dziś o akcji, którą przeprowadził w zeszłym tygodniu Rigips na nośnikach AMS. Tak, tak – chodzi mi o tych żywych ludzi, którzy zasiedli w piątek (12/09) na krzesłach przymocowanych do trzech billboardów w centrum Warszawy (w ten sposób Rigips komunikował wytrzymałość produkowanych przez siebie płyt kartonowo-gipsowych). Akcja oczywiście bardzo fajna. Ale ja nie o tym. Czytając o żywych billboardach Rigipsu, pomyślałam sobie, że wszystkie (albo przynajmniej 95% z nich) niestandardowe akcje prowadzone są… w Warszawie. No więc ja pytam – dlaczego? A ponieważ zapytałam głośno, Marek (kolega z zespołu) odpowiedział, że prawdopodobnie dlatego, że 90% centrali dużych firm mieści się w Warszawie i zawsze dobrze przeprowadzić taką akcję pod oknem prezesa. Ok. Zgadzam się. Ale to nie jedyna przyczyna. I nie najważniejsza.

Czytaj dalej…

Horror w biały dzień

16 września 2008 | 0:00 | Natalia Hatalska | 

Uch. Jak ja nie cierpię horrorów. Całe więc szczęście, że nie mieszkam w Nowym Jorku. Dlaczego? Bo w zeszłym tygodniu Times Square został zaatakowany przez Chucky’ego (pamiętacie? tego z horroru Laleczka Chucky?). Gdyby tego było mało, Chucky wystąpił w sześciu osobach jednocześnie. I gonił z tasakiem przypadkowych przechodniów… W taki oto „przemiły” sposób 20th Century Fox promował 20-rocznicowe wydanie na DVD filmu Child’s Play (pol. tytuł Laleczka Chucky). Nagranie przedstawiające to, co działo się na Times Square – poniżej. I choć premiera Chucky’ego miała miejsce dokładnie 20 lat temu, jego legenda – jak widać po reakcjach przechodniów – wciąż jest żywa (ja sama, gdybym spotkała taką „laleczkę”, wiałabym ile sił w nogach… :)).

Czytaj dalej…

Choć do świąt jeszcze daleko…

9 września 2008 | 22:42 | Natalia Hatalska | 

Ostatnio – przy okazji wpisu o Centralwings – otworzyłam swój kuferek z przykładami niestandardowych działań promocyjnych i… przepadłam. Tyle mam tam fajnych materiałów, o których zupełnie zapomniałam! Między innymi wpadła mi w ręce kartka, której zdjęcia zamieszczam poniżej. Przyznaję – najpierw pomyślałam, że nie będę o niej pisać. No bo wakacje, bo jeszcze ciepło i takie-tam. Że wrócę do tematu w grudniu. Ale w grudniu na pewno będzie inna kartka. Bardziej aktualna. I ta znaleziona popadłaby już w totalne zapomnienie (albo w odmęty czerwonego kuferka :)). A tak – ma swoje 5 minut. Tym bardziej że to bardzo fajna kartka. Świąteczno-noworoczna. Reglamentowana. I, owszem, przeterminowana (2006 rok bodajże). Ale zwraca uwagę pomysłem i do dziś wyróżnia się na tle innych bożonarodzeniowych kartek („opętanych” przez bałwanki, gwiazdki i śnieżek :)). Zobaczcie sami. A jeśli mielibyście potrzebę skorzystania z „dóbr niematerialnych” – proszę bardzo (hmm… odstępowanie kartek było dawniej chyba nielegalne… :)).

Czytaj dalej…

Nast�pna strona »