Interaktywnego outdooru ciąg dalszy – tym razem kolor
Wyraźnie widać, że marketerzy coraz częściej sięgają po tzw. interaktywny outdoor. I nie chodzi mi tu nawet o digital signage, ale faktyczną interaktywność – że konsument coś przed nośnikiem robi, a ten nośnik w jakiś sposób reaguje. Widziałam już sporo tego typu realizacji – wykorzystujących ruch, dźwięk, dotyk etc. Ale wczoraj po raz pierwszy trafiłam na rozwiązanie, w którym nośnik zmienia kolor w zależności od tego, w co ubrany jest konsument :). Akcja zrealizowana była przez IBM i dotyczyła roli systemów inteligentnych w naszym obecnym świecie. Nie do końca jestem przekonana, że nośnik, o którym mowa, był właściwy dla IBM (jakieś takie dalekie skojarzenie, zwłaszcza na lotnisku), ale pomysł super.
„This is sublymonal advertising. Obey.” :)
Pewnie widzieliście już najnowszą kampanię Netii z udziałem Tomasza Kota DJ’a-hipnotyzera. Całkiem fajna, nie powiem, zresztą jak i poprzednia. I skojarzyła mi się z kampanią Sprite’a z 2006 roku. Podobny mechanizm (choć nie jestem przekonana, że w USA znali Kaszpirowskiego) i podobny efekt.
This is sublymonal advertising. Obey. :)
Energia jest w tobie… – system termowizyjny na nośniku OOH
Dostawcą treści do dzisiejszego wpisu jest mój mąż, który wrócił niedawno z konferencji ICT 2010 (skąd przywiózł mi kilka naprawdę fajnych, testowanych właśnie rozwiązań technologicznych – już myślę, jak je wykorzystać podczas swojego wystąpienia na Infoshare 2011 :)). Oprócz tego, zrobił także zdjęcia innowacyjnego – bo wyposażonego w system termowizyjny – nośnika OOH na lotnisku w Brukseli. Otóż. Wzdłuż ruchomego chodnika (na którym człowiek staje, gdy ma bardzo ciężką torbę i w dodatku bez kółek :)) umieszczone zostały ekrany LCD. Gdzieś w pobliżu ekranów musiała być zainstalowana kamera termowizyjna (rejestrująca promieniowanie obserwowanych obiektów – tu: ludzi), bo na ekranach wyświetlana była sylwetka człowieka jadącego chodnikiem, ale przetworzona na kolorową mapę temperatur (chłodne części ciała zaznaczone były na niebiesko, ciepłe – na czerwono). Brzmi to dość skomplikowanie, ale gdy spojrzy się na zdjęcia, wiadomo, o co chodzi :). Akcja zrealizowana została przez belgijskiego dostawcę energii – Electrabel, a hasło na nośniku brzmiało: Masz energię (albo w wolnym tłumaczeniu: Energia jest w tobie).
PS Najcieplejsze części naszego ciała? Mózg i wątroba :). Potwierdzone biologicznie i na zdjęciach z kamery termowizyjnej także :).
Samochód w butelce
O kampaniach społecznych dotyczących jazdy po pijanemu pisałam już wielokrotnie i wydawałoby się, że w tym temacie nic nas nie zaskoczy. A tu proszę, niespodzianka. Niestandardowa akcja outdoorowa w Hiszpanii. Autentyczny wrak samochodu został umieszczony w butelce (po winie, domyślam się) i umieszczony na wysokości 8m. Akcja zrealizowana dla organizacji pozarządowej „Stop Accidents” przez McCann Erickson, Madryt.
Via: BlissBlog
Stop Accidents: Car in a Bottle
Agencja: McCann Erickson, Madryt, Hiszpania
Polish Thursday: Flash Billboard
Today’s example is a local campaign for shopping centre in Wałbrzych. Its goal was to recruit people who would like to appear on the shopping centre’s ads. They used different forms of creative outdoor (mirrors for example – so you could see yourself on the billboard right away). But much more interesting solution was – so called – flash billboard. They used the billboard just next to a frequently used pavement. Then, they installed a photo-cell, buzzer and a flashing diode into the billboard. Photo-cell reacts to the people passing by and thus starts buzzer and a flashing diode. As a result it looks like somebody is taking photo of you.
Uwaga! Człowiek na billboardzie! TOP10
W tym roku w Cannes, w kategorii Film (szczerze mówiąc, nie wiem czemu akurat w tej – to outdoor, jakby nie patrzeć) srebrny lew przypadł w udziale kampanii zrealizowanej dla rachunków depozytowych ING. W ramach kampanii, do autobusu jeżdżącego po mieście przyczepiony został żywy człowiek, który informował przechodniów (i przejeżdżających), że ma konto w ING i nie płaci za nie ani grosza. Podobno był to jeden z zadowolonych klientów ING.
Kiedy opowiadałam o tej kampanii ostatnio na jednym ze spotkań, padło stwierdzenie, że to kampania bardzo kontrowersyjna. I że może być odebrana negatywnie. Nie mogłam się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Ale kiedy wyszłam ze spotkania, zaczęłam ryć swoją bazę w poszukiwaniu innych ludzi na billboardach. I co się okazało? Znalazłam co najmniej kilkadziesiąt innych przykładów i to w najróżniejszych branżach (poczynając od spożywczej, a skończywszy na samochodowej). Oczywiście, nie zawsze byli to żywi ludzie (w niektórych przypadkach – na szczęście!), ale manekiny do złudzenia ich przypominające. Cóż, jak widać, kontrowersja zwraca uwagę, a ludzie są w stanie naprawdę wiele zrobić dla reklamy. Poniżej moje TOP10 najlepszych realizacji z ludźmi na billboardach. Dalibyście się tak powiesić?
Jestm trzewy, nogę jecahć
Od razu dementuję. Nie jestem w „stanie wskazującym” (i to w dodatku od rana!). Ten tytuł to hasło z plakatu, który „ustrzeliłam” w ostatni weekend w Trójmieście. Najpierw pomyślałam, że to kolejna – bardzo fajna – akcja społeczna. Ale kiedy zaczęłam szukać, okazało się dodatkowo, że to również jedna z prac wyróżnionych w konkursie na plakat dotyczący bezpieczeństwa drogowego. Konkurs od 4 lat organizowany jest przez agencję Adah Advertising we współpracy z warszawską ASP, Ministerstwem Infrastruktury oraz Komendą Stołeczną Policji. W tym roku główną nagrodę w konkursie otrzymała Monika Prus (zwycięskie plakaty można obejrzeć na stronie plakat.edu.pl), ale do kampanii billboardowej wybrana została właśnie praca Jacka Misia – czarne litery układające się na żółtym tle w pijacki bełkot. Nie dziwię się zresztą – wyjątkowo zwraca uwagę i oddaje istotę problemu. Naprawdę super.
Do you Oohgle?
W kontekście multitaskingu pojawia się ostatnio sporo badań na temat tego, że łączenie kampanii w TV i w internecie znacząco podnosi ich efektywność (vide: TV & Online: Better Together). Szczerze mówiąc, nie dziwi mnie popularność tych badań, bo w końcu telewizja i internet to dziś media o największym zasięgu (a co w dodatku ciekawe, konsumenci wciąż najbardziej pozytywnie odbierają reklamy w telewizji (!): Consumers Still Like TV Ads Best). Na ostatnim Festival of Media, Annie Rickard z Posterscope mówiła jednak o łączeniu Internetu i… outdooru. Badanie, które Posterscope przeprowadził w UK w ubiegłym roku, wykazało, że 20% osób, które widziało reklamę outdoorową, szuka informacji na jej temat online (stąd też pochodzi termin oohgle = OOH + google). Ten trend zauważyłam sama już wcześniej – gdy piszę o jakiejś (szczególnie wyrazistej) kampanii outdoroowej, widzę w statystykach wzmożone wejścia na blog przez hasła reklamowe z tej dokładnie kampanii. Przykład. Od początku istnienia mojego bloga, ludzie weszli na niego, wpisując łącznie 30 925 haseł. Pozycję 23 (!) zajmuje sformułowanie „fachowiec od tyłu” z kampanii leku Posterisan. Na jeszcze wcześniejszej (13!) pozycji znajduje się sformułowanie „bo nic nie jest oczywiste” z kampanii opengsm (ponad połowa wejść na to sformułowanie miała miejsce w okresie 04-19/02 – czyli dokładnie w trakcie trwania kampanii teaserowej).
Podobne wskaźniki pokazała zresztą w swojej prezentacji Annie Rickard. Poniżej statystyki wyszukiwań haseł „marks & spencer” oraz „marks & spencer bra”. Wyraźnie widać, że w trakcie kampanii staników M&S liczba wyszukiwań istotnie się zwiększyła.
Źródło: Annie Rickard, Posterscope Worldwide, Festival of Media 2010
Jaki płynie z tego wniosek? Oprócz łączenia TV i internetu, konieczne jest także łączenie internetu i outdooru. Zwłaszcza dziś, gdy penetracja smartphone’ów stale rośnie i konsument może sprawdzić info o kampanii od razu „na mieście”.
Sex sells, nawet jeśli to bardzo skomplikowane
Oto przykład, jak zachęcić użytkowników do korzystania z nowych technologii. W USA CK ocenzurował własną reklamę. Na billboardzie – zamiast półnagich, wijących się i spoconych modelek – zamieścił tym razem gigantyczny czerwony kod QR i hasło „Get it Uncensored”. Wystarczy zrobić zdjęcie billboardu, a kod QR przekieruje nas na stronę www, na której możemy obejrzeć 40-sekundowy spot reklamowy (tak, owszem, pojawiają się tam modele z obnażonym torsem i seksowna modelka). W Stanach kody QR wciąż jeszcze są mało popularne, ale to akurat przykład trafionej kampanii. Po pierwsze – grupa celowa Calvina Kleina w większości wyposażona jest w smartphone’y (i jeśli nawet nie ma w nich czytnika kodów QR, to zainstalowanie go nie stanowi dla niej większego problemu). Po drugie – ta sama grupa celowa wie, czego może spodziewać się po reklamach CK, który wystarczająco długo buduje swój wizerunek arcykontrowersyjnego reklamodawcy. A skoro tym razem sam ocenzurował swój billboard, to – ja-konsument – zakładam, że kampania musi być naprawdę „mocna”. Oczywiście, po sprawdzeniu okazuje się, że wcale taka mocna nie jest, ale czytnik QR w moim telefonie zostaje, pierwsze koty za płoty i następnym razem chętniej/ łatwiej z tej technologii skorzystam. Tyle.
I znów się okazuje, że od kawałka gołej pupy do najnowszych technologii wcale nie jest tak daleko. Ech.
Jak się podłączyć do trwającej kampanii wyborczej – TOP5
Absolutnie nie namawiam do niszczenia plakatów wyborczych kandydatów na prezydenta. Ale. Kampania wyborcza będzie trwała jeszcze przez najbliższe dwa tygodnie, zdominuje media i rozmowy kuluarowe, więc czemu jej nie wykorzystać? Poniżej TOP5 najlepszych partyzanckich kampanii reklamowych wykorzystujących nośniki lub hasła wyborcze. Okazuje się, że właściwie każdej branży do polityki jest jednak bardzo blisko :).
subskrybuj









