Co robią wędliny na Facebooku

22 sierpnia 2011 | 11:42 |  | 

Powiem tak. Zamotaliśmy się chyba trochę z tym Facebookiem. Dlaczego? Otóż jadę wczoraj samochodem i widzę reklamę outdoorową firmy wędliniarskiej Gzella. Nie żeby zainteresowały mnie jakoś specjalnie ich produkty na grilla. Moją uwagę zwrócił raczej znaczek „znajdź nas na FB”. Jakoś nigdy nie pomyślałabym, żebym mogła zostać fanem marki kiełbas, ale może inni tak? Wchodzę więc na FB i sprawdzam, ilu mają fanów. Raptem – 154 osoby. I to w trakcie kampanii reklamowej!

No więc doszłam do wniosku, że zamotaliśmy się z FB. Naszym głównym problemem jest to, że mówimy media społecznościowe, a myślimy Facebook. A FB, jako narzędzie, nie jest panaceum na wszystko. I nie sprawdza się przy każdej marce.
Czytaj dalej…

Blogi i mikroblogi w Polsce – dane z raportu Wave5

11 sierpnia 2011 | 14:08 |  | 

Od 2006 roku Universal McCann realizuje projekt badawczy Wave – jedno z największych i najbardziej przekrojowych badań dotyczących mediów społecznościowych. W ciągu 5 lat w ramach projektu przebadano 95 000 internautów z 59 krajów świata, w tym także z Polski. Jednak największą zaletą projektu jest możliwość wyodrębnienia danych wyłącznie dla jednego kraju.

Całkiem niedawno UM udostępnił mi szczegółowe dane dotyczące polskich internautów. Po przeanalizowaniu tego ogromnego materiału wyszło mi wiele naprawdę ciekawych rzeczy – m.in. na temat serwisów społecznościowych typu Facebook (okazuje się, że liczba osób zakładających nowe profile w serwisach społecznościowych przyrasta bardzo powoli, ale z drugiej strony aktywne korzystanie z serwisów społecznościowych dynamicznie rośnie), mediów społecznościowych w ogóle (mamy bowiem tendencję do generalizowania – mówimy media społecznościowe, myślimy Facebook – tymczasem okazuje się, że wśród polskich internautów najpopularniejszym medium społecznościowym są… platformy wideo), korzystania z internetu przez telefon komórkowy, a przede wszystkim na temat funkcjonowania marek w tym środowisku (m.in. motywy, dla których polscy internauci przyłączają się do społeczności marek).

Pełny raport będzie dostępny do pobrania najprawdopodobniej pod koniec sierpnia, tymczasem w ramach zajawki publikuję kilka danych z raportu dotyczących blogów i mikroblogów.

Czytaj dalej…

Captcha advertising, czyli co fajnego reklamowo można zrobić w sieci

15 czerwca 2011 | 17:27 |  | 

Dobrze. Wystarczy tej dyktatury mediów społecznościowych, jeżeli chodzi o kampanie w Internecie. Naprawdę, nie wiem czemu :), ale odnoszę ostatnio wrażenie, że kreatywność online polega wyłącznie na robieniu kampanii na Facebooku. Otóż nie. Poza serwisami społecznościowymi jest do zagospodarowania całkiem pokaźny obszar. Serio :). Np. istnieje taka forma jak… captcha advertising. Na czym polega, w skrócie.

Każdy z nas miał do czynienia z captcha – specjalny system zabezpieczający, okienko dialogowe, w które wpisując jakieś hasło (najczęściej bezsensowny ciąg liter), udowadniamy, że jesteśmy człowiekiem a nie maszyną. I dzięki temu możemy dodać komentarz. Albo się zalogować. Firma Solve Media policzyła nawet, że użytkownicy sieci, dziennie wpisują takie hasła łącznie 280 milionów razy!
Następnie, po tych wyliczeniach (tak myślę), doszła do wniosku, że wpisywanie bezsensownych ciągów liter jest wielkim marnotrawstwem uwagi konsumenta (wpisując captcha, musimy jednak się skupić i zrobić to dokładnie oraz świadomie). Wprowadziła więc nową formę reklamy – Type-In – która polega na tym, że zamiast przypadkowego hasła, użytkownik wpisuje… hasło reklamowe. Takie rozwiązanie znacząco podnosi efektywność reklamy internetowej (wpływa przede wszystkim na zapamiętywalność marki oraz zapamiętywalność komunikatu – vide wykres poniżej).

Czytaj dalej…

Slacktivism – nowy termin, który wchodzi do mojego słownika

26 maja 2011 | 16:13 |  | 

Generalnie slacktivism (ang. slacker – leń + activism) albo inaczej clicktivism to termin nienowy (w obecnym znaczeniu pojawił się już w 2002 roku). W skrócie odnosi się do współczesnej „generacji leni”, która zamiast podejmować konkretne działania na rzecz jakiejś istotnej kwestii (ograniczenia emisji CO2, niejedzenia zagrożonych gatunków ryb etc. etc.), ogranicza się do kliknięcia w „lubię to” lub inne – podobno bezcelowe – działania (np. zmiana zdjęcia profilowego na Facebooku, noszenie badge’y, gumowych bransoletek, koszulek z określonym hasłem etc.). Dlaczego więc slacktivism dopiero teraz wchodzi do mojego słownika?
Bo – po pierwsze - w dobie mediów społecznościowych jest szczególnie widoczny – poparcie jakiejś akcji na FB jest nie tylko szybkie i łatwe, ale też w jakiś sposób buduje nasz wizerunek.
Po drugie - zaledwie dwa miesiące temu trendwatching.com opublikował info na temat mikrotrendu Random Acts of Kindness, w którym zwraca uwagę, że współczesny konsument oczekuje od producentów społecznego zaangażowania.
I wreszcie po trzecie - wbrew powszechnej opinii nie uważam, że slacktivism jest zły. Oczywiście, slaktywiści nie podejmują konkretnych działań zmierzających do poprawy sytuacji (klikną „lubię to” pod akcją Earth Hour, ale światło już zapomną wyłączyć). Ale angażując się w akcję i mówiąc o niej innym (rozsyłając łańcuszki mailowe, podpisując petycje, publikując info na swojej tablicy na FB), generują word-of-mouth i w ten sposób kreują efekt skali, a przy okazji wzrost świadomości samej akcji w społeczeństwie (przez co powstaje wrażenie, że wszyscy o danej akcji mówią i wszyscy biorą w niej udział).
W efekcie takie akcje, jak chociażby Zbieramy dla Maliny, FuckRak czy wreszcie całkowicie komercyjna Milka Razem dla Tatr – bez slaktywistów nie zakończyłyby się sukcesem. Moim zdaniem, oczywiście.

Zdjęcie na głównej i we wstępniaku: tyery1, flickr.com

 

Co Shazam ma wspólnego z muzyką w reklamach TV?

19 maja 2011 | 12:56 |  | 

O aplikacji Shazam (której jestem wielką fanką) wspominałam na ostatniej konferencji InfoShare w kontekście mobile taggingu, a dokładnie tego, że mobile tagging to nie tylko kody QR, ale właściwie wszystko, co nam przyjdzie do głowy. Np. utwory muzyczne chociażby. Ja sama jednak, do tej pory, wykorzystywałam Shazam wyłącznie do celów prywatnych – kiedy słyszałam jakiś fajny utwór muzyczny (np. w przymierzalni albo w taksówce), uruchamiałam aplikację i za chwilę dostawałam info, kto śpiewa i z jakiej płyty utwór pochodzi.
Ale wczoraj przeczytałam, że na początku tego roku Shazam nawiązał współpracę z marką odzieżową Old Navy (ta sama grupa co Banana Republic czy Gap). Osoby, które posiadają w swoim telefonie aplikację Shazam, mogą tagować muzykę w reklamach telewizyjnych OldNavy i w ten sposób, za pomocą właściwie jednego kliknięcia (nie trzeba wpisywać adresu strony, korzystać z komputera stacjonarnego etc.), mogą kupić rzeczy prezentowane w reklamie. Bardzo ciekawe rozwiązanie – więcej na ten tematu tu: www.oldnavyshazam.com
PS Próbowałam otagować wskazany spot reklamowy, ale informuje mnie tylko o wykonawcy i płycie. Promocja dotycząca kupowania ubrań trwała do końca marca.

Akcja „Kup sobie Blogera” dostała nagrodę MediaTrendy! :)

18 kwietnia 2011 | 21:32 |  | 

Kochani, z ogromną przyjemnością i z wielką dumą (nie ukrywam :)) informuję, że wymyślona i zorganizowana przez mnie ubiegłoroczna akcja Kup sobie Blogera, do której przyłączyli się także Maciek Budzich, Irena Mrozek i Jacek Gadzinowski, otrzymała dziś podczas uroczystej gali w Teatrze Dramatycznym w Warszawie nagrodę główną w konkursie Media Trendy w kategorii „Innowacje w planowaniu mediów” (podkategoria: kampanie non-profit)! :) Nagrody, niestety, nie mogłam odebrać osobiście (zalegam w domu z zapaleniem gardła i tchawicy), ale w moim imieniu statuetkę odebrała moja siostra. Trochę nawet też czułam się, jakbym była na gali, bo Maciek Budzich relacjonował na blipie, twitterze i facebooku, a znajomi (obecni na sali) – także sms-owo :).
Bardzo-bardzo się cieszę, ale tak naprawdę akcja ta nie odbyłaby się bez zaangażowania Maćka, Jacka i Ireny, udziału banku BZ WBK (który zlicytował nas za ponad 6000PLN – kwota 10-krotnie wyższa od kwoty startowej :)) i wreszcie całej rzeszy ludzi (= Was :)), którzy o akcji informowali na swoich blogach (nie tylko branżowych), na Wykopie, Facebooku, blipie i w innych serwisach społecznościowych.

I na koniec najważniejsze – główną „prowodyrką” całej akcji była Paula Pruska, niesamowita młoda osoba, której – gdy organizowałam akcję – nie znałam jeszcze osobiście, ale która zaimponowała mi maksymalnie swoją postawą i tym, jak dzielnie walczy z Panem Śmieciuchem (ja bym go tam osobiście nazwała samym śmieciuchem, nie żeby tam jakiś pan, ale skoro Paula tak mówi, to ja też się tego trzymam :)). No właśnie. Bo Paula wciąż walczy, więc gdyby ktoś jeszcze nie wiedział, na co może przeznaczyć 1% podatku, to zachęcam do przekazania go właśnie Pauli :). Więcej szczegółów na jej blogu: Paula i Pan Śmieciuch.

A dla zainteresowanych – case study akcji Kup sobie Blogera dostępny jest we wpisie: Jak wykorzystać media społecznościowe w akcji charytatywnej.

Gala MediaTrendy 2011 – wręczenie nagrody za akcję „Kup sobie Blogera”:

YouTube Preview Image

Materiał filmowy by Maciek Budzich.

Nie oglądaj zbyt dużo telewizji, bo Twoja partnerka się zemści :)

18 lutego 2011 | 16:10 |  | 

W książce Pawła TkaczykaGrywalizacja (wersja jeszcze przed wydaniem), którą właśnie czytam, znajduje się następujący fragment: „wiele kobiet doceniłoby (…) pilota z ograniczeniem „5 zmian kanału na godzinę”. To a propos tego, że mężczyźni uwielbiają oglądać telewizję i „skakać po kanałach”. Fragment ten przypomniał mi pewną kampanię, o której miałam napisać już wcześniej, ale oczywiście w natłoku spraw zapomniałam. W każdym razie.
Akcja została zrealizowana w styczniu tego roku w Izraelu i miała promować ledowe telewizory LG. Autorzy kampanii założyli więc na FB grupę „mój mąż przykleił się do telewizora”, która miała gromadzić kobiety mające podobny problem, to znaczy – partnerów uzależnionych od oglądania telewizji. Następnie spośród uczestniczek profilu wybrano pięć, które już w tzw. prawdziwym życiu miały zniszczyć  telewizor swojego faceta. Siekierą. Albo kijem bejsbolowym. Albo najlepiej 5-kilogramowym młotem. Całość rejestrowały ukryte kamery. Widok zaszokowanych mężczyzn – bezcenny :).
Zniszczone telewizory zostały oczywiście wymienione na 42-calowe ledowe telewizory LG. A ponieważ tego typu emocje są bardzo ludzkie (i przez to nam bardzo bliskie :) – akcja odnotowała całkiem niezłe efekty. Więcej szczegółów w filmie poniżej.

Czytaj dalej…

AI: Zapal światło

2 lutego 2011 | 10:49 |  | 

Bardzo ciekawa (od strony pomysłu i technologii – emocji nie oceniam, bo te, jak zwykle w kampanii AI, są bardzo silne) ubiegłoroczna (maj 2010) realizacja dla Amnesty International. Nagrodzona zarówno na New York Festival (interactive – złoto oraz innovative – srebro), jak i na Cresta Awards (Interactive Internet Site Winner). Wchodząc na stronę, użytkownik otrzymuje informację: zgaś światło w pokoju i przygotuj zapalniczkę. Następnie prowadzony jest korytarzem do ciemnego pomieszczenia, gdzie słychać odgłosy torturowanego człowieka. Na ekranie pojawia się informacja – zapal zapalniczkę i przytrzymaj ją przed kamerą. Światło rzucane z zapalniczki przed komputerem rozświetla to, co znajduje się na monitorze. Widać torturowanego człowieka przywiązanego do krzesła – jest sam, bo jego oprawcy zdążyli wyjść z pomieszczenia.

Osoby, które nie mają podłączonej kamery www, mogą rozświetlić pomieszczenie za pomocą wirtualnej zapalniczki i lewego przycisku myszy. Poniżej case akcji, stronę można przetestować także samemu: www.light-the-dark.org.

Czytaj dalej…

Nie mrugaj! – internetowa kampania Citroena DS3

21 stycznia 2011 | 18:13 |  | 

O wykorzystaniu urządzeń reagujących na ruch gałek ocznych w reklamie OOH wspominałam w ubiegłym roku na konferencji Infoshare. W outdoorze takie rozwiązanie to wciąż jeszcze nowość, ale w internecie, to zupełnie co innego. Eyetracking stosowany jest tu od dawna, chociażby do poprawiania ergonomii stron. Ale z drugiej strony, eyetracking w reklamie internetowej wykorzystywany jest bardzo rzadko. Do tej pory nie trafiłam na żadną taką realizację. Do tej pory. Bo w grudniu ubiegłego roku (czyli niecały miesiąc temu :)) agencja EuroRSCG Brussels zastosowała tę technikę w najnowszej kampanii Citroena DS3.
Autorzy kampanii doszli do wniosku, że ludzie nie wiedzą, jak naprawdę wygląda Citroen DS3 (w chwili launchu kampanii na belgijskich drogach było zaledwie 4 000 takich samochodów). Wielka strata – stwierdzili – bo ogromną zaletą DS3 jest jego wygląd (podobno). I stworzyli aplikację, którą za pomocą kamery rejestrowała ruch gałek ocznych. Następnie umieścili ją na stronie, gdzie internauci stawali przed wyzwaniem – jak długo możesz patrzeć na Citroena DS3 bez mrugania okiem? Zadanie dodatkowo utrudniały wyskakujące okienka i zachęcające do mrugania. Mimo to w ciągu 10 dni w akcji wzięło udział ponad 60 tysięcy osób.
Poniżej film przedstawiający bardziej szczegółowo całą akcję. Polecam.

Czytaj dalej…

Świąteczne kartki po świętach

30 grudnia 2010 | 12:11 |  | 

Nie udało mi się zrobić przed świętami zestawienia fajnych kartek bożonarodzeniowych nadesłanych przez agencje reklamowe. Nie tylko ze względu na wir przedświątecznych przygotowań, ale przede wszystkim dlatego, że w tym roku jeden z naszych kotów postanowił zjeść parę dni przed Wigilią 2 metry sznurka. Kto ma kota (albo inne zwierzę) dokładnie wie, czym to się skończyło – narkoza, płukanie żołądka, zastrzyki rozszerzające jelita, jeżdżenie do weterynarza codziennie przez kilka dni pod rząd etc. etc. Wpisy na blogu musiały więc poczekać. Na szczęście kot jest już zdrowy, więc nadrabiam zaległości. Mam również nadzieję, że ze względu na tę niecodzienną okoliczność, z wyrozumiałością potraktujecie fakt, że serwuję Wam trochę musztardę po obiedzie. Z drugiej jednak strony kartki świąteczne to popis kreatywności naszych agencji, więc szkoda by mi było stracić ten temat. I przy okazji – oglądając co roku kartki świąteczne, myślę sobie, że agencje mają przy ich robieniu całkiem niezłą zabawę :). Tak więc cztery, moim zdaniem, najfajniejsze tegoroczne kartki – poniżej.

Czytaj dalej…

« Poprzednia stronaNast�pna strona »