Jeep-in, czyli polska wersja Mini Getaway
W zeszłym roku głośno było o akcji Mini Getaway, w której – w skrócie – człowiek przez cały tydzień musiał ganiać po mieście. Widać biegi przełajowe po centrum Sztokholmu są czymś, co ludzie jednak lubią, bo w akcji ostatecznie wzięło udział 11 tysięcy osób. W tym roku natomiast mieliśmy naszą lokalną (równie fajną) powtórkę z rozrywki. Wyzwanie rzucił Jeep – tym razem jednak bieganie nie wystarczyło. Punkty, które trzeba było zebrać, żeby otrzymać Jeepa, zamieszczone były w górach, jaskiniach, lasach i w innych miejscach typu off-road. Akcja komunikowana była wyłącznie na Facebooku. Wzięło w niej udział 2 tysiące osób. Całkiem nieźle.
Ranking najbardziej wpływowych polskich blogerów
Wczoraj ukazał się wreszcie długo oczekiwany (dwa lata! :)), opracowywany przez Kominka, ranking najbardziej wpływowych polskich blogerów. Zestawienie wsparły też merytorycznie dane przygotowane przez FanpageTrender oraz Brand24.
W porównaniu do rankingu sprzed dwóch lat widać parę zmian – pojawiło się kilka nowych twarzy, kilka w ogóle wypadło, część przesunęła się w górę lub w dół. Jako tzw. wojująca feministka zwracam jednak zawsze uwagę na tzw. czynnik kobiecy – tzn. ile kobiet-blogerek zostało uwzględnionych w rankingu (tym bardziej, że wg badań nie ma różnic płciowych wśród blogerów – jakkolwiek to brzmi, chodzi o to, że nie można stwierdzić, że jest więcej blogujących mężczyzn lub więcej blogujących kobiet).
I tak jak w rankingu Kominka proporcje zostały mniej więcej zachowane (12 blogerek na 30 pozycji), tak już w zestawieniu Brand24 jestem jedyną kobietą wśród „najczęściej wpływowych mikroblogerów”. Moim zdaniem wynik ten może nie być zależny od wpływowości (która powinna być na stałym poziomie niezależnie od wykorzystywanego narzędzia – bloga, mikrobloga, serwisu społecznościowego etc.), ale od tzw. „konstrukcji psychologicznej”. Myślę, że kobietom mikroblogi po prostu nie leżą (ograniczenie do 140 znaków! :)) (hmmm, mam w sobie wyraźny pierwiastek męski???).
To oczywiście żart, nie chciałabym tu operować stereotypami, ale silna reprezentacja męska wśród mikroblogerów jest z pewnością ciekawym zjawiskiem, któremu w przyszłości warto przyjrzeć się dokładniej.
Pełen ranking Kominka wraz z opisami i metodologią dostępny jest we wpisie: Najbardziej wpływowi blogerzy Polski w 2011r. – polecam.
PS W tegorocznym zestawieniu Hatalska.com utrzymała pozycję w Złotej Dziesiątce. (uff! :)) Wielkie dzięki!
Zdjęcie na głównej i we wstępniaku: www.kominek.tv
Top10 najpopularniejszych wpisów na hatalska.com w 2011 roku
Postanowienie noworoczne? Zdecydowanie więcej pisać o „cyckach” :). Dlaczego? Bo w tegorocznym zestawieniu 10 najpopularniejszych wpisów na http://hatalska.com z 2011 roku aż trzy krążą wokół kobiecych piersi! Tego się po Was nie spodziewałam. Siostry.
Na szczęście jednak, takie treści, jak TrendBook (4. pozycja, słabiutko…) w zestawieniu też się znalazły.
Uf. Jest jeszcze dla mnie jakaś nadzieja. :)
Era post- czy plus-PC?
Zabrałam się za opracowywanie TrendBooka 2012. Jednym z głównych tematów będzie oczywiście mobilność. Tym razem szerzej, a nie tylko w kontekście smartfonów, jak było to w ubiegłym roku.
Pewnym problemem jest tu jednak terminologia (znowu! :)). Na rynku ścierają się bowiem dwa obozy. Pierwszy, bliższy Apple’owi, twierdzi, że żyjemy w erze „post-PC”. Drugi, związany z Microsoftem, twierdzi, że żyjemy w erze „plus-PC”. Trudno było mi się zdecydować, który z terminów jest bardziej właściwy, bo argumenty po jednej i po drugiej stronie są przekonujące. Trafiłam jednak na ciekawe badanie (Global Web Index, sierpień 2011, uwzględniające też Polskę) i obecnie coraz bardziej skłaniam się w kierunku mniej popularnego „plus-PC”. Dlaczego?
Otóż Global Web Index pokazuje, za pomocą jakich narzędzi korzystamy z Internetu dziś, a za pomocą jakich będziemy korzystać w przyszłym roku. Udział PC-tów w przyszłorocznym torcie oczywiście zmniejsza się (vide wykres poniżej), ale nie widać jeszcze całkowitego porzucenia stacjonarnych komputerów na rzecz tabletów (tu przyrost jest największy – różnica aż 17 pp.). To co obserwuję, to właśnie wieloplatformowość – korzystanie z wielu narzędzi, w zależności od potrzeby/ miejsca. Na własnym przykładzie widzę, że smartfona mam stale przy sobie, Kindle’a – głównie w ubikacji (zamiast sterty gazet/ książek), laptopa/ netbooka – w kuchni. A i tak nie wyobrażam sobie, żebym jakieś „większe rzeczy” miała pisać/ robić na czymś innym niż na stacjonarnym komputerze.
I chyba w takim podejściu nie jestem odosobniona, bo w Polsce, według prognoz, w tym roku nie sprzeda się więcej niż 100 tysięcy tabletów.
Można więc przypuszczać, że mimo całego medialnego szumu iPad/ Playbook/ Kindle Fire to coś, co mamy (i jeszcze chwilę będziemy mieć) oprócz, a nie zamiast PC-ta.
Życie to nie Facebook
Edwin Bendyk pisze dziś o prywatności w epoce Big Data i o tym, że Facebook wie o nas zbyt wiele. A ja obserwuję, że problemem są nie tylko precyzyjnie targetowane boksy reklamowe.
Otóż od pewnego czasu, coraz popularniejszą formą reklamy na FB są zaproszenia do grona znajomych. Nie mówię tu nawet o przypadkach, które niestrudzenie śledzi Rafi. Chodzi mi raczej o akcje, jak ta zrealizowana ostatnio przez Saatchi&Saatchi dla PCK. Kontrowersyjna, nie powiem. Z drugiej strony nie czepiam się jej aż tak bardzo, bo ostatecznie to akcja społeczna, która niesie ze sobą jakieś przesłanie. Ale podobne rozwiązanie zastosowała ostatnio (listopad 2011) także brazylijska marka prezerwatyw Olla Condoms.
Stworzyli oni na FB setki dziecięcych profili, a następnie wysłali zaproszenia do wybranych mężczyzn. Co istotne, dane dziecko nazywało się dokładnie tak samo, jak osoba, do której wysłano zaproszenie. Dodano jedynie skrót Jr, co miało sugerować, że dane dziecko jest dzieckiem zapraszanego mężczyzny (zadbano również o to, żeby podobieństwo widoczne było także na zdjęciu – vide case poniżej). Nie wiem, ilu mężczyzn, w nerwach (uzasadnionych? :)), nie doczytało tekstu umieszczonego w boksie zaproszenia: „Unikaj takich niespodzianek jak ta. Używaj prezerwatyw Olla Condoms.”
Tak więc niezależnie od skuteczności takiej formy reklamy, nie jestem do niej przekonana. Takie rozwiązania to trochę igranie z ogniem. Mimo wszystko.
Aplikacja „Odkrywacz śmierci”
Na pierwszy rzut oka można by pomyśleć, że to kampania społeczna. Jako taka pewnie byłaby bardziej uzasadniona. Niemniej jednak, nawet jako komercyjna, zwraca uwagę.
The Village to magazyn, który koncentruje się na życiu miasta, jego infrastrukturze i transporcie. Chcąc zwrócić uwagę na poziom bezpieczeństwa na ulicach Moskwy, przygotował specjalną aplikację na iPhone’a pod nazwą „Death Revealer”. Dzięki połączeniu technologii GPS i augmented reality z mapami Google’a, aplikacja wyświetla informacje na temat wszystkich wypadków (ranni/ zabici/ stłuczki/ samochody do kasacji etc.), jakie zdarzyły się w dowolnym miejscu w Moskwie i innych większych miastach Rosji. Co istotne – jeśli ktoś próbuje korzystać z aplikacji w trakcie jazdy samochodem – wyświetla się informacja o tym, żeby się zatrzymał, a sama aplikacja się wyłącza.
No cóż, można powiedzieć, że to dopasowana do współczesnych realiów wersja „czarnego punktu” (który – btw – podobno nie działał).
Generacja Leni w serwisach społecznościowych – co z tego wynika dla marek?
Dosyć często wspominam w swoich wystąpieniach, a także tu, na blogu, o tzw. Generacji C – tej, która jest kreatywna (Creative) i tworzy własne treści (Content). Ale statystyki są nieubłagane. Pokazują, że grupa ta, choć faktycznie istnieje, jest relatywnie niewielka. Dla przykładu. 86,2% polskich internautów ogląda filmy na YouTube, 15,3% wrzuca filmy na platformy wideo, a tylko 11,4% tworzy własne filmy, żeby podzielić się nimi online (źródło: Raport Wave5: Socjalizacja marek, Universal McCann, sierpień 2011). Albo inny przykład – 50% polskich internautów deklaruje, że czyta blogi (dana ta pewnie byłaby wyższa – część internautów nie ma świadomości, że strona, którą odwiedzają, jest blogiem), a tylko 11,4% twierdzi, że założyło swojego bloga (jeszcze mniej osób prowadzi go na bieżąco).
Blog Forum Gdańsk 2011
Przyznaję bez bicia, że w tym roku uczestniczyłam w Blog Forum Gdańsk mocno wybiórczo. Żałuję bardzo, bo program był bogatszy niż w roku ubiegłym. Niestety, w chwili obecnej – z przyczyn niezależnych ode mnie – mogę wyjść z domu maksymalnie na 3 godziny. Taki los. W każdym razie wpadałam na swoje wystąpienia i zahaczałam o to, co było możliwe w tak krótkim czasie. Udało mi się zobaczyć m.in. fragment wystąpienia Rebecci Blood. Bardzo na niego liczyłam i niestety, mocno się rozczarowałam (nie będę się rozpisywać, ale myślę, że głównym problemem był fakt, iż Rebecca nie zrobiła wcześniejszego „researchu”, do kogo będzie mówić). Fantastyczne wrażenie zrobili na mnie natomiast chłopaki z Lekkostronniczy.tv. Liczyłam też, że Jarek Rybus pokaże przedpremierowo Blogersów (tym bardziej, że film podobno już gotowy) – ale niestety, każe nam jeszcze czekać :). Podbudował mnie za to fakt, że w tym roku było stanowczo więcej kobiet :). Tyle w telegraficznym skrócie.
W ramach rekompensaty za brak dłuższej relacji, wrzucam trzy prezentacje. Po pierwsze swoją, którą przygotowałam i wygłosiłam wspólnie z dr. Dominikiem Batorskim (UW):
Po drugie – analizę profili wybranych blogerów na Facebooku:
Po trzecie – jak wykorzystać Facebook do promocji własnego bloga:
Co robią wędliny na Facebooku
Powiem tak. Zamotaliśmy się chyba trochę z tym Facebookiem. Dlaczego? Otóż jadę wczoraj samochodem i widzę reklamę outdoorową firmy wędliniarskiej Gzella. Nie żeby zainteresowały mnie jakoś specjalnie ich produkty na grilla. Moją uwagę zwrócił raczej znaczek „znajdź nas na FB”. Jakoś nigdy nie pomyślałabym, żebym mogła zostać fanem marki kiełbas, ale może inni tak? Wchodzę więc na FB i sprawdzam, ilu mają fanów. Raptem – 154 osoby. I to w trakcie kampanii reklamowej!
No więc doszłam do wniosku, że zamotaliśmy się z FB. Naszym głównym problemem jest to, że mówimy media społecznościowe, a myślimy Facebook. A FB, jako narzędzie, nie jest panaceum na wszystko. I nie sprawdza się przy każdej marce.
Czytaj dalej…
Blogi i mikroblogi w Polsce – dane z raportu Wave5
Od 2006 roku Universal McCann realizuje projekt badawczy Wave – jedno z największych i najbardziej przekrojowych badań dotyczących mediów społecznościowych. W ciągu 5 lat w ramach projektu przebadano 95 000 internautów z 59 krajów świata, w tym także z Polski. Jednak największą zaletą projektu jest możliwość wyodrębnienia danych wyłącznie dla jednego kraju.
Całkiem niedawno UM udostępnił mi szczegółowe dane dotyczące polskich internautów. Po przeanalizowaniu tego ogromnego materiału wyszło mi wiele naprawdę ciekawych rzeczy – m.in. na temat serwisów społecznościowych typu Facebook (okazuje się, że liczba osób zakładających nowe profile w serwisach społecznościowych przyrasta bardzo powoli, ale z drugiej strony aktywne korzystanie z serwisów społecznościowych dynamicznie rośnie), mediów społecznościowych w ogóle (mamy bowiem tendencję do generalizowania – mówimy media społecznościowe, myślimy Facebook – tymczasem okazuje się, że wśród polskich internautów najpopularniejszym medium społecznościowym są… platformy wideo), korzystania z internetu przez telefon komórkowy, a przede wszystkim na temat funkcjonowania marek w tym środowisku (m.in. motywy, dla których polscy internauci przyłączają się do społeczności marek).
Pełny raport będzie dostępny do pobrania najprawdopodobniej pod koniec sierpnia, tymczasem w ramach zajawki publikuję kilka danych z raportu dotyczących blogów i mikroblogów.
subskrybuj









