Wpłyń na swoją wyobraźnię

28 sierpnia 2010 | 17:59 | Natalia Hatalska | 

Co prawda lato się już kończy (w Trójmieście, moim zdaniem, jest już październik) i pewnie kąpać będziemy się coraz rzadziej (w jeziorze oczywiście!), ale to akcja, o której warto wspomnieć. Agencja Change Integrated we współpracy z WOPR prowadzi kampanię społeczną mającą na celu uświadomienie Polakom ryzyko utonięcia. Na początku sierpnia, w blisko 50 najpopularniejszych kąpieliskach na Warmii i Mazurach umieszczony został na wodzie charakterystyczny obrys postaci. Ten dość kontrowersyjny symbol, który jednoznacznie kojarzy się z ludzkimi zwłokami, będzie pływał na wodzie do końca wakacji. Bezpośrednim bodźcem do przeprowadzenia akcji były lipcowe statystyki. W porównaniu z lipcem 2009 tegoroczna liczba utonięć była wyższa o ponad 30%. Tylko w jedną niedzielę, 18 lipca, utonęło aż 28 osób.

Czytaj dalej…

Facebook poza internetem

17 sierpnia 2010 | 16:34 | Natalia Hatalska | 

Od kiedy liczba użytkowników Facebooka przekroczyła na świecie magiczne 500 mln (w Polsce, wg danych megapanelowych, z FB korzysta już 6,5 mln osób), coraz wyraźniejszy staje się trend wykorzystywania FB poza siecią. Zaczęło się od Diesla, który przygotował analogową wersję serwisu – Facepark (vide film poniżej). Potem dołączył do niego T-mobile z akcją, która skończyła się na Węgrzech w ubiegłym tygodniu (Taking Facebook to the Streets – zdjęcie poniżej). Ale najfajniejszą akcję prowadzi moim zdaniem marka Tiger of Sweden (oferuje głównie odzież męską, kierowaną do młodych, modnych mieszkańców miast; od 2003 marka ta należy do grupy IC Companys). Tiger of Sweden, w przeciwieństwie do Diesla i T-mobile, nie umieścił komunikatów z FB w sztucznie stworzonej (na potrzeby kampanii) przestrzeni, ale bezpośrednio na… własnych witrynach sklepowych. Like :).

Czytaj dalej…

Eurobiznes na murze

13 sierpnia 2010 | 12:39 | Natalia Hatalska | 

Choć właściwie to powinnam napisać raczej „Erłobiznes na murze”. W Łodzi (która stara się – podobnie jak Gdańsk i kilka jeszcze innych polskich miast – o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 roku), przy ulicy Tuwima 14 powstał niecodzienny mural.  Na ścianie, w pobliżu przystanku autobusowego, wyrysowana została gra Eurobiznes. Czekając na autobus, można spokojnie w nią zagrać, bo do muru przyczepiona została także kostka – a nad nią wypisano reguły gry. Projekt powstał 23/05 br. w ramach Festiwalu Erło i jak pisze Ela, która podesłała poniższe zdjęcia (dzięki!), funkcjonuje do dziś. Jak widać polskie miasta stać na kreatywność (w kontekście ostatnich kontrowersyjnych logotypów co poniektórych). Brawo i czekam na więcej.

Czytaj dalej…

Nowy nośnik – siodełko rowerowe

2 sierpnia 2010 | 22:06 | Natalia Hatalska | 

No więc mam taką myśl, że deszcz posiada znaczący wpływ na rozwój nośników ambientowych. Weźmy na przykład taki rower. Generalnie coraz więcej ludzi jeździ na rowerze, zresztą nie tylko sportowo, ale np. do pracy. Wzrost użytkowników tego środka transportu nie idzie jednak w parze z wykorzystywaniem go jako nośnika reklamowego. Nic w tym dziwnego – bo gdzie mielibyśmy umieścić tę reklamę? Na ramie? Nie bardzo. Nikt z postronnych w tym miejscu jej nie zauważy, a właściciel roweru mógłby się wściec, że ktoś mu niszczy „pojazd”. Ale wystarczy, że spadnie deszcz. I sytuacja zmienia się zasadniczo. Dlaczego? Bo w deszczu na rowerze moknie siodełko. A nikt (uogólniam oczywiście) nie lubi mieć mokrej… hmmm… pupy. Stąd, gdy pada, ludzie zostawiają rower na zewnątrz, a siodełko obwiązują reklamówką. Może nie wygląda to zbyt pięknie, ale jest przynajmniej skuteczne. I teraz dochodzę do sedna.
Taki mniej więcej insight przyświecał holenderskiej (oczywiście!) firmie – ZadelHoesje – która produkuje specjalne ochraniacze na siodełka rowerowe. Cała powierzchnia ochraniacza jest powierzchnią reklamową. Moim zdaniem, rozwiązanie podwójnie fajne. Po pierwsze – zadowolony jest rowerzysta, który ma suchą pupę i w związku z tym pozytywne nastawienie do reklamowanej marki (i tak, myślę, że to jest właśnie taki bezpośredni związek przyczynowo-skutkowy :)). Po drugie – zadowolony jest reklamodawca, bo ochraniacze założone na wiele rowerów jednocześnie (np. przed biurowcem, uczelnią etc.) tworzą całkiem sporą powierzchnię reklamową.

Tyle. Więcej deszczu poproszę :).

Czytaj dalej…

Co nurek ma wspólnego z teatrem

29 lipca 2010 | 14:31 | Natalia Hatalska | 

Po tym, jak ostatnio napisałam o akcji Teatru Wybrzeże w Sopocie (Recykling nośników ambientowych), skontaktował się ze mną PR-owiec teatru, Grzegorz Kwiatkowski. Podesłał mi film z ich wcześniejszej realizacji promującej letni festiwal Wybrzeże Sztuki. Akcja polegała na tym, że turystom na plaży rozdawano dwuosobowe, festiwalowe zaproszenia. I pewnie nie byłoby w tej akcji nic spektakularnego, gdyby nie fakt, że zaproszenia rozdawali nurkowie, którzy… wynurzyli się z Bałtyku :) (vide: film poniżej). Trójmiejskie teatry po raz kolejny udowadniają, że komunikacja instytucji kulturalnych wcale nie musi być nudna. Brawo.

Czytaj dalej…

Nowe technologie i miękkie siedzenia, czyli reklama w kinie

28 lipca 2010 | 13:10 | Natalia Hatalska | 

AKTUALIZACJA: 20/08/10
Właśnie otrzymałam informację, że za realizację podłogi interaktywnej w Multikinie, odpowiedzialna jest firma Aduma: www.aduma.pl

Powiem tak. W Gdańsku leje. I może nawet dobrze, że pada, bo wybrałam się do kina. Oprócz filmu (Knight & Day z Tomem Cruisem i Cameron Diaz – do obejrzenia, choć bez rewelacji) miałam okazję zobaczyć najnowsze, niestandardowe kampanie prowadzone w Multikinie. Pierwszy rzucił mi się w oczy nośnik z gatunku nowych technologii, umieszczony na podłodze przed wejściem do sal kinowych. Na ten nośnik rzucany jest obraz z projektora umieszczonego pod sufitem, dzięki czemu na podłodze pojawiają się takie jakby… hmmm… bąbelki, które „uciekają” po dotknięciu ich nogą (jaki mechanizm jest za to odpowiedzialny, można zobaczyć na stronie www.berrylife.com). Generalnie nośnik ten okupowany jest głównie przez dzieci (w końcu odpychanie bąbelków to fajna zabawa), ale w celach „naukowo-blogowych” tym razem ja sama postanowiłam go przetestować. Jak widać na filmie poniżej, jestem sama, bo… dzieci pierzchły :). Nośnik jest bardzo fajny, ale ma jedną zasadniczą wadę. Jest na tyle angażujący, że nie jestem w stanie (za nic!) przypomnieć sobie, jaka marka była na nim reklamowana  i co było napisane w bąbelkach. Odtworzenie tych informacji jest możliwe tylko po obejrzeniu poniższego filmu – ale, powiedzmy sobie szczerze, kto z konsumentów kręci kamerą sam siebie, jak odpycha nogą elektroniczne bąbelki?
Druga akcja miała miejsce już w sali kinowej, gdzie stworzone zostały specjalne strefy… papieru toaletowego Velvet. Fotele kinowe, dzięki Bogu, nie zostały jednak zmienione na WC, ale wyposażone w dodatkowe poduszki, żeby zakomunikować miękkość papieru Velvet. Proste i fajne, zdjęcia poniżej (tylko nie wiem, czemu tam jest hasło „Dobrze wydane pieniądze” – na papier? czy na kino?).

Czytaj dalej…

Recykling nośników ambientowych

22 lipca 2010 | 14:18 | Natalia Hatalska | 

Pod koniec czerwca pojawiły się w różnych miejscach w Sopocie krzesła. Takie jakby teatralne… Kinowe może… W każdym razie tradycyjne, dość zużyte, drewniane, obite czerwonym pluszem. Do każdego z nich przyczepiona była schematyczna mapka dojścia do sopockiej Sceny Kameralnej Teatru Wybrzeże. Fajna akcja, więc miałam o niej napisać (info podesłał Maciej – dzięki!), ale wypadło mi to z głowy. Z upału chyba. Ale. W ostatni weekend wybrałam się na tzw. lans na Monciaku. Idę. Patrzę. Krzesła. Stoją! Kartka wisi. Robię zdjęcie. Ciemno.
Dziś przerzucam zdjęcie z zamiarem popełnienia tego wpisu i co widzę? Że krzesła nie reklamują już Sceny Kameralnej, ale… Sopot Film Festival. To się nazywa recykling nośników ambientowych :).

Czytaj dalej…

Cannes Lions 2010: zwycięzcy w kategorii ambient – cz. 3

5 lipca 2010 | 11:15 | Natalia Hatalska | 

Uf. Dziś ostatnia część nagrodzonych w Cannes w podkategorii ambient. Wybaczcie mi niedotrzymanie sobotniego terminu, ale Open’er stanął „na przeszkodzie” :). Przy okazji dwa słowa komentarza na ten temat. Abstrahując oczywiście od samej muzyki, dla mnie to również festiwal marek. Oprócz Heinekena było co najmniej kilkadziesiąt innych, które – mówiąc kolokwialne – próbowały się pod to wydarzenie „podpiąć”. Do najbardziej widocznych należały: 36,6 z kampanią Bezendu (rozdawali folie – z nadrukowanym logo – na których można było siadać albo się w nie zawijać, gdy było zimno), Tic-Tac (który stworzył „konkurencyjną” scenę i naprawdę wciąż było przed nią sporo ludzi), Coca-Cola, która poszła na łatwiznę i rozdawała po prostu puszki z colą oraz Maxwell House dystrybuujący kawę (za którą zdaje się, że trzeba było jednak płacić). Sekcja Fashion’er z kolei została zupełnie niewykorzystana przez znane marki odzieżowe (prezentowali się tu młodzi, nieznani jeszcze twórcy). Natomiast media tradycyjne (Trójka, TVP2, Gazeta) reklamowały się tradycyjnie. Za pomocą wielkich balonów. W przyszłym roku poproszę o więcej inwencji :).

Czytaj dalej…

Cannes Lions 2010: zwycięzcy w kategorii ambient – cz. 2

2 lipca 2010 | 13:32 | Natalia Hatalska | 

Dziś druga część zwycięzców z Cannes w podkategorii ambient. Co ciekawe, najwięcej nagrodzonych za niestandardy pojawiło się w kategorii outdoor (w tym aż osiem złotych statuetek). To tylko potwierdza moją teorię, że ambient tak naprawdę nie jest wcale „zupełnie nowym” medium (jak próbują to przedstawić niektórzy), ale rozszerzeniem outdooru i jego kreatywnym wykorzystaniem. Dodam tylko, że poniższe prace, w kategorii outdoor zwłaszcza, są bardzo nierówne. Z jednej strony mamy fantastyczną akcję Xboxa, który jako nośnik reklamowy wykorzystał… fotoradary i mandaty (szczegóły poniżej), a z drugiej akcję napojów Frooti, gdzie na przechodniów wypadały gigantyczne owoce mango (WTF?).

Czytaj dalej…

Cannes Lions 2010: zwycięzcy w kategorii ambient – cz. 1

1 lipca 2010 | 15:21 | Natalia Hatalska | 

Powiem tak. Tylu nagrodzonych niestandardów na festiwalu w Cannes, moim zdaniem, jeszcze nie było. Pracuję nad tym wpisem (wpisami właściwie) od ubiegłego piątku (wtedy zakończył się festiwal) i gdyby nie fakt, że przy okazji archiwizuję zwycięskie prace do swojego doktoratu, pewnie rzuciłabym to wszystko w przysłowiową cholerę :). Jeśli ktoś przeglądał tegorocznych laureatów na stronie Cannes Lions, wie, o czym mówię. Otóż, nie ma jednej osobnej kategorii „ambient” albo „non-standard”. Prace z tej kategorii poukrywane są w tysiącu innych kategorii i wyłuskiwanie ich jest prawdziwym koszmarem. Od strony technicznej oczywiście. Bo oglądanie ich jest za to prawdziwą przyjemnością. A ponieważ udało mi się przebrnąć przez ten „techniczny koszmar”, publikuję „przebrane” prace, wyłącznie z  ambientowej podkategorii. Dziś pierwsza część, pozostałe dwie – jutro i w sobotę. Korzystając z okazji, gratuluję też polskim agencjom – w Cannes docenione zostały m.in. dwie „nasze” fantastyczne prace: Skoda bagażnik (Change Integrated, srebro) oraz Kumpel z przeszłości (San Markos, srebro).

Czytaj dalej…

Nast�pna strona »