Odświeżacze powietrza, czyli co jeszcze można wykorzystać w WC
Otóż stwierdzam, po raz kolejny zresztą, że toalety to najbardziej niestandardowy reklamowy nośnik. Zdecydowanie. Powiedziałabym nawet, że to studnia bez dna, jeśli chodzi o ilość koncepcji i komunikowanych tam produktów. I tak np. dziś w roli głównej występują… odświeżacze powietrza.
Wszyscy wiemy, że w toalecie się czyta (tak, wiem, robi też zdjęcia/ gra/ ogląda filmy etc. etc., ale o czytanie dziś chodzi). Potrzeba czytania jest tak silna, że kiedy nie mamy pod ręką książki/ gazety/ e-readera etc., czytamy cokolwiek bądź – etykiety na płynach, proszkach, kremach do rąk albo (do tego zmierzam) odświeżaczach powietrza. Taki właśnie „consumer insight” (oczywisty poniekąd) przyświecał sieci rosyjskich księgarni. Na odświeżaczach powietrza zostały więc nadrukowane fragmenty książek i hasło: „Nic do czytania? Kup książkę w księgarniach 100 000 książek”. Zdjęcia poniżej.
PS Przy okazji zwróćcie uwagę na dopasowanie zapachu (morska bryza) do tytułu książki (Stary człowiek i morze). Dodatkowy plus za taki smaczek („zapaszek” :)).
100 000 Books: Books Fresheners
Agencja: Voskhod, Rosja
Podobne wpisy:
- Kolejkowe numerki
- Keep it simple, czyli jak Benetton wykorzystuje AR
- Zmęcz swoje dziecko – mówi… bank :)
- Pięknie zaistnieć w przestrzeni miejskiej
- I reklama prasowa może być niestandardem
subskrybuj









Pomysłowe :)
obok fragmentów książek może jakieś haiku, fraszki ?
Tak proste, że aż oczywiste. Super!
Przy rosnących cenach książek to może być rozwiązanie.
Chociaż u nas pewnie prym wiedliby polscy twórcy doby romantyzmu, a w takim wypadku ja osobiście pozostanę przy składnikach i ostrzeżeniach na wieczku ;)
Bardzo wdzięczny pomysł, ale myślę, że poza tą jednorazową akcją, treści książek nie będą zamieszczane na tego typu produktach. Może warto pomyśleć o prasie dedykowanej do czytania w łazience? Czytający w wannie na pewno wiedzą o co chodzi.
a co bardziej czepialskim, mimo że pomysł jest świetny, skojarzy się to z hasłami typu: „Czytanie śmierdzi” albo „Książki są do d…”:) Ale to pod warunkiem, że ktoś bardzo chce znaleźć dziurę w całym.
Nie tyle pomysłowe co po prostu trafia w idealnie w klientów. Przecież ile razy zdarzyło nam się czytać opakowania po proszkach czy detergentach. Pomysł nienowy, ale w końcu ktoś to wprowadził w życie.
Ale można to wykorzystać w podobny sposób – zamieścić jakieś miniopowiadania czy felietony.
Nie od dziś wiadomo, że w Rosji się czyta na potęgę :) I choć większość książek wydana jest na papierze gorszym od toaletowego, ilość czytelników nie maleje.