Pocięta syrenka, czyli zwycięzca w kategorii najgłupszy ambient
Z założenia nie piszę o kiepskich przykładach ambientu, ale gdybym chciała zrobić kiedyś takie zestawienie, to myślę, że ta ubiegłoroczna akcja na Ukrainie byłaby niekwestionowanym zwycięzcą. Otóż żeby zwiększyć sprzedaż, Global Fish – delikatesy oferujące owoce morza – wyprodukowały makietę syrenki. Następnie pokroiły ją na kawałki i umieściły w specjalnych lodówkach w centrach handlowych i… w centrach biznesu. Syrenka z pociętym tułowiem leżała tam przez miesiąc, po czym została przeniesiona do delikatesów. Podobno, po akcji ruch w delikatesach zwiększył się dwukrotnie. Co było przyczyną? Trudno określić. Mam nadzieję, że nie kanibalistyczne skłonności konsumentów.
Pokrojona syrenka
Agencja: Mex, Ukraina
Podobne wpisy:
- Dziewczynka w czerwonych kaloszach
- Cannes Lions 2010: zwycięzcy w kategorii ambient – cz. 1
- Tunnel advertising – reklama, która wykorzystuje bieg pociągu
- PKP niestandardowo
- Partyzantka w samolocie
subskrybuj










Na Ukrainie w działach rybnych supermarketów należy zakładać obuwie ochronne?
Też mnie to zastanowiło :) Pzdr, N.
„Podobno, po akcji ruch w delikatesach zwiększył się dwukrotnie”.
Zakładając, że to prawda, to nie wydaje mi się żeby akcja była, jak to pani ujęła „głupia”.
No, chyba, że w tej branży przestało chodzić o skuteczność…
Nie zawsze ruch jest najważniejszy. Dla mnie istotna jest sprzedaż oraz wizerunek marki. Pzdr, N.
Czytając ruch myślałem, że chodzi sprzedaż właśnie. Zresztą jak niby zmierzyli ruch liczyli klientów ? Na pewno prościej efekt zmierzyć poprzez sprzedaż, ale nie będę się wymądrzać bo bez prawdziwych wyników ciężko się jakkolwiek do tej akcji odnieść.
Taka matrioszka, ale bardziej fantazyjna :).
__________________________
Pozdrawiam, reklaMAN.
dla mnie nazwanie akcji „głupią” jest nie na miejscu
nie mamy danych aby zweryfikowac skutecznośc tej akcji. nie wiemy co było celem tejże.
moze tylko zwiększenie swiadomości? zwiększenie ruchu w sklepie?
jezeli tak – to akcja skrojona bardzo dobrze
nie wiem czy znasz tak dobrze ten rynek (jak i mentalności ludzi) – aby stwierdzić, ze to jest po prostu głupie
nieestetyczne – ok, mało smaczne – ok… ale głupie.. ?
…no way
Oczywiście, nie znam tego rynku, ani mentalności ludzi (choć nie sądzę, żeby Ukraińcy aż tak bardzo różnili się od Polaków, to nie to samo co Daleki Wschód, Afryka etc. – pochodzimy mniej więcej z tego samego kręgu kulturowego).
Inna kwestia jest taka, że ambient często używany jest tylko po to, żeby zwrócić uwagę. To spore nieporozumienie. Ambient ma działać tak, jak każda reklama – być spójny z wizerunkiem marki, kategorią, być dopasowany do grupy celowej, ostatecznie – sprzedawać.
Jeśli weźmiemy pod uwagę kategorię „owoców morza”, to możemy założyć, że grupa celowa jest specyficzna – raczej z dużych miast, wykształcona, z odpowiednim uposażeniem etc. Nie sądzę, żeby do tej grupy docierał komunikat z pokrojoną na kawałki syrenką. Ok. Może zwrócą uwagę i tyle. Ale nie wiem, ile osób zdecydowałoby się na zakup produktów tej marki (ja osobiście nie – taki przekaz jednoznacznie mnie odrzuca, choć owoce morza bardzo lubię).
I co z tego, że ruch w sklepie zwiększył się dwukrotnie? Być może wygenerowali go konsumenci, którzy – żądni sensacji – przyszli popatrzeć na tzw. bebechy. Ale zakupów już nie zrobili.
Stąd podtrzymuję zdanie – że ten ambient jest głupi. Poza szokiem nie niesie ze sobą nic.
Pzdr, N.
I jeszcze jedno. W ubiegłym roku mieliśmy w Polsce przykład takiego głupiego ambientu. Akcja dla klubu Radio Roxy z Miasta. Swoją ofertę kierowali do warszawiaków „ceniących dobrą zabawę i ambitną niekomercyjną ofertę” (to z opisu kampanii). I jak się promowali? Wkładając za wycieraczki samochodów roznegliżowane pupy z hasłem „Pierwsza lepsza muza się u nas nie puszcza”.
http://hatalska.com/wp-content/uploads/2011/07/RadioRoxyPierwszaLepszaMuza.jpg
Nie sądzę, aby był to trafiony pomysł, choć nośnik z pewnością zwracał uwagę… N.
Ja jednak będę bronił stwierdzenia, że nie znając briefu – nie możemy oceniać tej kampanii pod wzgledme „poziomu głupoty” twórców
Głupi i chyba najgłupszy był mur wokół wyścigów na Służewcu.
Głupi, ponieważ wpłynął negatywnie na postrzeganie marki.
Głupi, ponieważ niszczył (mural poświęcony Kataniemu niestety nie został odmalowany…).
Głupi ponieważ był oderwany od rzeczywistosci
Ale kończę już dywagacje – od siebie moge napisać tylko … POWODZENIA ;)
mylisz się, na Ukrainie ludzie mają NAPRAWDĘ inną mentalność. Tam często chwytają reklamy, które w Polsce mogą budzić niesmak i na odwrót.
zgadzam się z wiktorem. Trudno mi uchwycić ten element głupoty. Nic obraźliwego, ani prostackiego…
Również nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że pomysł jest głupi. Może niesmaczny? Też nie, bo niby czemu pokrojona syrenka miałaby kojarzyć mi się z kanibalizmem? Mityczna postać, do której mam raczej ambiwalentny stosunek. Pomysł uznałabym po prostu za ekstrawagancki.
Skoro dywagujemy:
1.zakladajac ze sprzedaz jest funkcja ruchu mozna uznac, ze reklama moze byc potencjalnie skuteczna, wiec moze nie jest taka „glupia”
2.Pani Natalio, to ze pomysl nie trafia w Pani estetyke, nie oznacza ze jest zly, ja tez wpisuje sie w demografie zdefiniowanej przez Pania grupy docelowej i chcac kupic cos z tej kategorii po zwroceniu uwage na reklamowana marke moglbym rozwazyc zakup produktu wlasnie tej marki.
Zycze wiecej dystansu:)
pozdrawiam
Dla mnie ta syrenka jest niczym krowa Milka ;) W markecie na moim osiedlu ustawiono kiedyś fioletową krowę w skali 1:1. Dzieciaki robiły sobie fotki, ludzie przychodzili specjalnie drugi raz do sklepu z aparatem (to było zanim jeszcze każdy miał aparat w komórce). Zatem: wcale nie głupie, jak dla mnie trochę niesmaczne ale to nie o mój gust chodzi. Jak widać klienci również zrobili sobie kilka fotek ;)
Przyłaczam sie do pozostałych komentarzy, ze ta kampania wcale nie wydaje sie głupia, tym bardziej ze nie mamy dokladnych danych ani wejsciowych ani wyjsciowych. Spojrzalam jeszcze w sieci i faktycznie sa dane ze ruch zwiekszyl sie 2 krotnie a sprzedaz wzrosla o 25% i ten poziom wzrostu od kampanii sie utrzymuje. Tylko sobie zyczyc takich wynikow. Jesli ludzie kupuja to kupuja tez taki wizerunek marki.
w mojej opinii – poza innymi poruszonymi już wczesniej przez kilka osob aspektami wskazującymi na mierzalną skuteczność tej kampanii (ruch/sprzedaz) – zastosowany skrót myślowy w koncepcie przewodnim kampanii doskonale wspiera podstawowe pozycjonowanie marki wyrażone przez tagline: „shop of sea wonders”. na pierwszy rzut oka wiem, że to nie jest zwykly sklep rybny, gdzie dostanę sledzia w oleju i wędzoną makrelę, ale że w ofercie będą najbardziej wyszukane owoce morza. i wcale nie zakladam przy tym, że wsród nich będą pocięte dzwonki z syreny na wagę. (innymi slowy: akcja dobrze wspiera wizerunek marki przesuwajac ją w kierunku wyzszej polki). wybierając na miejsce ustawienia ambientu centra biznesowe zarówno agencja jak i bogatirskaja slusznie wg mnie zalozyli, ze nie tylko jest tam ich wlasciwa grupa dochodowo, ale tez ze ta grupa ma lepszy niż przeciętna trening spoleczny co przeklada się na to, że potrafi rozumiec przenosnie, poslugiwac sie mysleniem abstrakcyjnym, a w jej upaodobaniach związanych np. ze sztuką zmiesci się więcej kierunków niż tylko realizm. a więc narysowali sobie wyraźnie grupę docelową i skonstruowali przekaz zgodnie z jej profilem intelektualnym – nawet, jesli tym samym wykluczyli z grupy odbiorcow osoby spoza swojej target grupy, czyli odbiorcow ktorzy i tak pewnie nie stalaby sie ich regularnymi klientami nawet gdyby sam przekaz kampani byl bardzie lekkostrawny – nie ma w tym blędu.
Bronić tej akcji można biorąc pod uwagę, że młodzi, wykształceni z dużych miast często łapią się na bycie niegrzecznymi (czy raczej „nasty”), co widać po wielu przejawach kultury masowej.
Krojenie potulnej syrenki, bohaterki bajek, do tego przedstawionej trochę jak na starym obrazie wpisuje się w ten „etos” (niszczenia, imprezy i postmodernistycznej mieszanki wszystkiego) i może chwycić.
Zajmuję się reklamą już 21 lat. W małym mieście jakim jest Opole. Oglądając ten wytwór ukraińskiej wyobraźni mam jednak mieszane uczucia. Może jest to skuteczne ale chyba jednak niesmaczne. Syrenka to w końcu pół dziewczyna pól ryba. A potraktowano ją jak rybę, dość realistycznie krojąc. Niby, że w tych delikatesach są do nabycia takie wyjątkowe delikatesy. Syrenka nie powinna być chyba traktowana jak „owoc morza”. Ponad rok spędziłem na Ukrainie i smak, gust oraz wyczucie często widać na ulicach ( samochody ) , i chodnikach ( dość wyzywająco ubrane ( choć piękne ) ukraińskie kobiety. Reasumując. Na Ukrinie to może być skuteczne ale chyba na zachód od Ukrainy nie. No może jeszcze w Rosji. I żeby wszytko było jasne. Bardzo lubię Ukrainę.