Cannes Lions – zwycięzcy w kategorii niestandardów – cz. 2

28 czerwca 2011 | 21:39 |  | 

Dziś, zgodnie z obietnicą część 2. nagrodzonych prac w szeroko pojętej sekcji niestandardów. Tym razem kategoria „Promo&Activation Lions”. Wzięłam się jednak na sposób i zamiast we wpisie, wrzuciłam wszystkich nagrodzonych do pdf-a (w wersji do obejrzenia i pobrania – poniżej). W ten sposób jakoś szybciej mi idzie, a jednocześnie mam nadzieję, że Wam też będzie się lepiej oglądać. Dwa słowa komentarza. W tej kategorii niestandardom nie przypadło w udziale ani jedno złoto, ale przyznano za to  całkiem sporo srebrnych i  brązowych lwów (łącznie 12 nagrodzonych).  Mimo to kategoria mocno zróżnicowana.
Moje typy to przede wszystkim akcja dla Drunk Valet (niezwykle przemawiająca do wyobraźni :)), Musical Fitting Rooms (wykorzystanie technologii RFID w przymierzalniach z ubraniami – a dokładnie połączenie ubrań z plikiem muzycznym :)), Unexpected Luggage (akcja linii lotniczych Spanair w Wigilię 2010 – głośno było o niej pod koniec ubiegłego roku) oraz FireWorks Discount Coupon (najpierw był pokaz fajerwerków, które układały się w wielkość rabatu – 8, 10, 80 i 100 baht (waluta Tajlandii), następnie trzeba było tym fajerwerkom zrobić zdjęcie – jeśli udało się komuś trafić którąś z cyfr, taki sam rabat dostawał w sklepie po pokazaniu zdjęcia w swoim telefonie).

Czytaj dalej…

Cannes Lions 2011 – zwycięzcy w kategorii niestandardów – cz. 1

27 czerwca 2011 | 20:45 |  | 

Powiem tak. Wykończy mnie ten festiwal w Cannes. Naprawdę, naprawdę, mogliby uruchomić jedną kategorię pt. „non-standard” i wrzucać do niej wszystkie kwalifikujące się prace. Ale nie. Takiej kategorii nie ma, niestandardy poukrywane są w innych kategoriach, podkategoriach i podpodkategoriach, więc znalezienie ich wszystkich zajmuje 100 godzin. Albo i więcej. Od trzech dni mniej więcej w ten sposób spędzam wieczory. To znaczy szukając niestandardów wśród tegorocznych zwycięzców z Cannes. I mówiąc szczerze, nie powinnam zupełnie narzekać, bo generalnie to całkiem ciekawe zajęcie. Tyle że czasochłonne :). Mam nadzieję, że skończę do piątku, bo w tym roku oprócz ambientu, postanowiłam powiększyć listę także o podkategorię „experiential marketing”, „guerrilla marketing”, „mobile marketing” i „digital outdoor”. Łącznie wyszło mi ponad 80 prac. W tym ponad połowa pochodzi z kategorii Outdoor. Całość będę więc publikować w częściach. Dziś część 1 – zwycięzcy z kategorii Direct Lions.

A korzystając z okazji, składam także serdeczne gratulacje polskim agencjom, które wróciły z Cannes ze statuetkami – Euro RSCG (kampania nagrodzona złotem podczas KTR – dotycząca badań mammograficznych) i Publicis za ambientową akcję „Bezpieczne dziecko w sieci”.

Czytaj dalej…

Jak uratować tuńczyka, czyli prawdziwa partyzantka

22 czerwca 2011 | 8:21 |  | 

Dochodzę do wniosku, że prawdziwe akcje partyzanckie w komercyjnych kampaniach zdarzają się niezwykle rzadko. Najczęściej jest tak, że wszystko jest szczegółowo wyreżyserowane i dogadane. Nic dziwnego, tak jest po prostu bezpieczniej.
Jedna z najgłośniejszych akcji partyzanckich na naszym rynku to oczywiście Pomnik Onowałowa sprzed dwóch lat, a ostatni przykład to Człowiek Pralka – akcja Croppa na sopockim molo podczas porannej transmisji w TVN24 (niestety, filmy na YouTube zostały już przez TVN zdjęte). Ale tak naprawdę nie o akcjach komercyjnych chcę pisać.
Najciekawsze działania partyzanckie podejmowane są bowiem przez samych konsumentów (pamiętacie kampanię Baracka Obamy, kiedy w psich kupach umieszczone zostały chorągiewki z hasłami wyborczymi jego największego rywala? albo akcję Vote with Your Gum?). I dziś właśnie jeden z takich przykładów.
Dostałam ostatnio informację o akcji dwóch studentów z Antwerpii, którzy prowadzą kampanię na rzecz ochrony tuńczyka. Akcja wymierzona jest w bary sushi i tak naprawdę każdy może się do niej przyłączyć. Wystarczy tylko podmienić pałeczki (szczegółowa instrukcja obsługi poniżej).

Czytaj dalej…

Captcha advertising, czyli co fajnego reklamowo można zrobić w sieci

15 czerwca 2011 | 17:27 |  | 

Dobrze. Wystarczy tej dyktatury mediów społecznościowych, jeżeli chodzi o kampanie w Internecie. Naprawdę, nie wiem czemu :), ale odnoszę ostatnio wrażenie, że kreatywność online polega wyłącznie na robieniu kampanii na Facebooku. Otóż nie. Poza serwisami społecznościowymi jest do zagospodarowania całkiem pokaźny obszar. Serio :). Np. istnieje taka forma jak… captcha advertising. Na czym polega, w skrócie.

Każdy z nas miał do czynienia z captcha – specjalny system zabezpieczający, okienko dialogowe, w które wpisując jakieś hasło (najczęściej bezsensowny ciąg liter), udowadniamy, że jesteśmy człowiekiem a nie maszyną. I dzięki temu możemy dodać komentarz. Albo się zalogować. Firma Solve Media policzyła nawet, że użytkownicy sieci, dziennie wpisują takie hasła łącznie 280 milionów razy!
Następnie, po tych wyliczeniach (tak myślę), doszła do wniosku, że wpisywanie bezsensownych ciągów liter jest wielkim marnotrawstwem uwagi konsumenta (wpisując captcha, musimy jednak się skupić i zrobić to dokładnie oraz świadomie). Wprowadziła więc nową formę reklamy – Type-In – która polega na tym, że zamiast przypadkowego hasła, użytkownik wpisuje… hasło reklamowe. Takie rozwiązanie znacząco podnosi efektywność reklamy internetowej (wpływa przede wszystkim na zapamiętywalność marki oraz zapamiętywalność komunikatu – vide wykres poniżej).

Czytaj dalej…

Technologia Kinect w reklamach OOH

13 czerwca 2011 | 16:01 |  | 

O technologii Kinect (Xbox) mówiło się do tej pory w kontekście gier konsolowych. Technologia o tyle przełomowa, że umożliwia sterowanie grą własnym ciałem, tzn. bez użycia dodatkowych kontrolerów (padów, pilotów, remote’ów etc.) Dla tych niegrających w gry konsolowe krótkie wyjaśnienie, na czym to dokładnie polega – otóż kiedy w grze potrzebujesz kogoś kopnąć, po prostu kopiesz, używając własnej nogi :). Oczywiste było, że tego typu technologia wykorzystana zostanie wkrótce także w reklamie. Zastanawiałam się tylko, jak szybko i w jaki sposób. No i proszę. Mamy odpowiedź.

Pod koniec kwietnia w Stanach Zjednoczonych technologia ta została użyta w kampanii społecznej dotyczącej autyzmu. Na elektronicznym nośniku umieszczono naturalnej wielkości dziewczynkę. Zadaniem osób stojących przed nośnikiem było nawiązanie z dzieckiem kontaktu wzrokowego, co, jak wiadomo, w przypadku dzieci autystycznych jest niezwykle trudne, o ile niemożliwe. Niemożliwe było to również w samej kampanii, ponieważ wirtualna dziewczynka, odwracając głowę, reagowała na każdy ruch użytkownika aplikacji.

Poniżej film – polecam i czekam na kolejne przykłady tego typu realizacji.

Czytaj dalej…

Eat, pray, tech – czyli konsument, reklamodawca i nowe technologie.

2 czerwca 2011 | 12:43 |  | 

Wrzuciłam swoją prezentację pt. Eat, pray, tech – czyli konsument, reklamodawca i nowe technologie. Związek (prawie) doskonały., którą miałam przyjemność wygłosić we wtorek (31/05) na Kongresie Dyrektorów Marketingu w Sopocie.
To już moja trzecia prezentacja w krótkim czasie na temat nowych technologii, ale mam nadzieję, że udało mi się w niej zawrzeć także nowe rzeczy (m.in. tagowanie filmów wideo – zarówno reklam TV, jak i plików wideo na YouTube; info na temat sztucznej inteligencji wykorzystywanej w nośnikach digital signage etc. – więcej na ten temat m.in. w HuffPostTech – w skrócie powiem, że to technologia, którą pokazywałam podczas ubiegłorocznego InfoShare tyle, że poszerzona o dane z serwisów społecznościowych, informacje pogodowe, sztuczną inteligencję i umiejętność analizowania całego tłumu, a nie tylko pojedynczych osób).

Starałam się też zwrócić uwagę na trzy aspekty wykorzystywania nowych technologii w kampaniach reklamowych. Po pierwsze – owszem, kupujemy coraz więcej gadżetów, ale gadżety te dopasowujemy do naszej osobowości i charakteru (gracze kupują konsole stacjonarne i przenośne, a bibliofile – e-readery etc.). Po drugie – oczekujemy, że nowe technologie oszczędzą nam czas i będą użyteczne (jeśli takie są, tym szybciej przyswajamy innowacje). I po trzecie wreszcie – marketerzy, wykorzystując nowe technologie, często zapominają o tym, dla kogo to robią. Zamiast tzw. unique user experience mamy więc unique MARKETER experience – czyli coś, co dla marketera jest może i sexy, ale dla konsumenta zupełnie niestrawne.

Prezentacja – także w wersji do pobrania – poniżej.

Czytaj dalej…

Zagrać światłem w kinie

1 czerwca 2011 | 16:07 |  | 

Jedno z najlepszych „wykorzystań kina” (daję w cudzysłowie, bo jakoś to językowo nie brzmi :)), jakie widziałam w ostatnim czasie. Proste i naprawdę śmieszne (z tą drugą kwestią naprawdę bywa trudno). Poniżej film – proponuję oglądać na pełnym ekranie. Oprócz efektów specjalnych widać, że pan z reklamy wyraźnie wchodzi w kontakt wzrokowy z publicznością :).
Zwycięzca Best of Show (kategoria kino) w konkursie Mobius Advertising Awards 2010. Dalszy komentarz zbędny. Enjoy :).

Czytaj dalej…