Stopem przez Europę, ale tylko Mercedesem – aktualizacja (komentarz z JvM)

11 stycznia 2011 | 12:31 |  | 


AKTUALIZACJA – 17/01/2011
Dodałam krótką rozmowę z Ann-Kathrin Geertz z Jung von Matt na temat kampanii. Polecam.

W połowie grudnia zakończył się bardzo fajny projekt zrealizowany wspólnie przez agencję Jung von Matt i Stefana Gburecka – fotografa i performera. Akcja pod hasłem „Tramp a Benz” miała pokazać, że człowiek może być jednocześnie wolny i bezpieczny na drodze. 30 listopada Stefan Gbureck wyruszył więc z Berlina w podróż po Europie. Stopem. Miał dotrzeć na południe kontynentu jak najszybciej i jak najbezpieczniej. Warunek był jeden – zatrzymywał wyłącznie… Mercedesy. Do Barcelony dotarł po niecałych 3 tygodniach – gdzie 17 grudnia zakończył się projekt. Podróż Stefana Gburecka można było śledzić na jego blogu (www.tramp-a-benz.com) oraz na profilu na FB (www.facebook.com/trampabenz); na Google Maps zaznaczane były miejsca, które Stefan odwiedził po drodze. Potencjał mediów społecznościowych nie został jednak przy tej akcji do końca wykorzystany – przykładem może być chociażby otwarcie kanału na YouTube i niewrzucenie tam ani jednego filmu. Szkoda, bo naprawdę super pomysł.

(for English version of the interview, please scroll down)

Natalia Hatalska: Czy pomysł z podróżowaniem stopem przez Europę, wyłącznie Mercedesami, to był Wasz pomysł, agencji, czy raczej artystyczny eksperyment Stefana Gburecka?
Ann-Kathrin Geertz, Jung von Matt: Pomysł był nasz, JvM, ale Stefan Gbureck był najlepszym partnerem, fotografem i performerem, który mógł ten pomysł zrealizować.

Dlaczego zdecydowaliście się na taką formę komunikacji?
Cały pomysł zaczął się jako eksperyment: czy możliwe jest łapać na stopa wyłącznie Mercedesy? Ale chcieliśmy się też dowiedzieć więcej – skoro Mercedes-Benz ma nowe hasło, co oznacza „The best or nothing” na ulicach Europy? Co prawdziwi użytkownicy Mercedes-Benz myślą o tym haśle? I kim są ludzie, którzy w jakimś punkcie swojego życia, decydują się wybrać „the best or nothing”? Szukaliśmy trafnych odpowiedzi. A Stefan dodatkowo przywiózł piękne zdjęcie i niezwykle interesujące i różnorodne historie. Niektóre z nich można już teraz przeczytać na jego blogu. Pozostałe zostaną zaprezentowane wkrótce. Obecnie planujemy wystawę i album fotograficzny. Album najprawdopodobniej będzie dostępny do pobrania za darmo na stronie www.tramp-a-benz.com.

Rozumiem, że była to kampania wizerunkowa dla marki Mercedes-Benz?
Tramp a Benz nie jest w ogóle kampanią reklamową. To raczej nowy format sztuki, kultury i innego podejścia do marki, żeby zbliżyć się do jej użytkowników i tzw. ewangelistów. Chodziło o to, żeby rozpocząć prawdziwy dialog o marce i jej filozofii „The best or nothing” – online i na drodze.

I na koniec, akcja zaczęła się 30 listopada w Berlinie, a zakończyła 17 grudnia w Barcelonie?
Tak, sama podróż trwała w tym okresie :). Wystawa, którą planujemy, odbędzie się w Niemczech pod koniec stycznia.

ENGLISH VERSION:

Natalia Hatalska: Was it originally your idea or was it Stefan Gbureck’s “artistic experiment”?
Ann-Kathrin Geertz, Jung von Matt: The idea is from JvM and we couldn’t think of a better partner, photographer and performing artist to realise it than Stefan Gbureck.

Why have you decided to use this form of communication?
The entire idea started off as an experiment. Is it possible to tramp with Mercedes only? But we wanted to find out more – since Mercedes-Benz has a new claim, what does „The best or nothing” mean on the streets of Europe? What do real Mercedes-Benz drivers think of „The best or nothing“? And who are the people, that at one point in their life, decided to chose „The best or nothing”? We looked for striking answers. And Stefan brought back beautiful pictures and extremely interesting and diverse stories. Some of them you can already find in his blog. The remaining stories will be presented soon. We are currently planning on an exhibition and a photo book. The photo book will also be most probably available for free download at www.tramp-a-benz.com.

I understand it was just image campaign for Mercedes Benz brand?
Tramp a Benz is not an advertising campaign for Mercedes-Benz. It´s a new format of art, culture and a different approach for a brand to to get in touch with their brand evangelists and customers. So we could start a real dialogue about the brand and its philosophy „The best or nothing” – online and on the road.

I understand that campaign started on 30/11 in Berlin and ended on 17/12 in Barcelona?
Yes, the trip was in that period :) The exhibition is planned to take place in Germany at the end of January.

Tramp a Benz


Agencja: Jung von Matt, Niemcy

Podobne wpisy:




Komentarze

7 komentarzy do “Stopem przez Europę, ale tylko Mercedesem – aktualizacja (komentarz z JvM)”
  1. magu89 pisze:

    Ale czad! Świetny pomysł, pozazdrościć trzytygodniowej podróży. W Polsce pewnie trafiałby tylko na coś takiego z serii Mercedens Benz:

    http://obrazki.elektroda.net/32_1185730631.jpg

    albo :

    http://photos01.otomoto.pl/photos/original/C8/87/84/C8878400_1.jpg

  2. Niecałe 3 tygodnie…
    Z Poznania do Hiszpanii można bez problemu dojechać w 3 dni, no powiedzmy, że te Mercedesy są dodatkowym ograniczeniem, to niech będzie – tydzień ale żeby od razu 3.
    Ale trzeba przyznać, że jego zdjęcia są niesamowite :)

  3. raf pisze:

    Czy mi się wydaje czy Mercedes już od jakiegoś czasu próbuje swój wizerunek odmłodzić – kierować do młodych?

    • To na pewno, w końcu powstały przecież mniejsze Mercedesy, kalasa A i B. A szczególnie ten trend widać w nowej klasie C, która ma już mniej konserwatywny design. Ale rozumiem, że przez pójście w stronę młodych masz na myśli ludzi jeszcze przed 40? :)

  4. Bartek pisze:

    Hehe, pomysł ciekawy.

    Ale swoją drogą na studiach jechałem z Wrocławia do Barcelony i z powrotem, zajęło to 3 dni w jedną stronę, nie zatrzymał się ani jeden Mercedes :D

    Ale za to łapaliśmy kiedyś stopa z dopiskiem ‘tylko z klimą’ :)

  5. laspalabras pisze:

    Jasne. To nie ‘reklama’ lecz ‘sztuka dialogu o filozofii i (zapewne) aksjologii marki’.

    Taką sztukę najlepiej uprawiać przy drodze w Markach pod Warszawą. Wiedzą o tym od dawna adeptki ewangelizujące tam już od 30 rubli.

    „The best or nothing“?
    Całe to żałosne reklamiarstwo i owijanie go wielowarstwowym nimbem ‘listków toaletowych miękkich jak śnieg pod stopami szczeniaczka” to piramidalna żenada.
    Właściwy mesidż to :
    „Its a best for nothings”.

Trackbacks

Co inni piszą o tym poście
  1. [...] przeczytałem ciekawą notkę na blogu Natalii Hatalskiej, post o Stefanie Gbureck, który postanowił przejechać stopem trasę z Berlina do [...]



Dodaj komentarz

More in Ambient (21 of 178 articles)