Mechanika konkursu
No więc na szybko, relacja prawie ze sklepu, bo przed świętami, jak to bywa, dzicz. W każdym razie. Robię zakupy. Przy kasie – ulotka. Świąteczny konkurs niegazowanej wody Żywiec Zdrój. Pewnie by mnie nawet nie zainteresował (do wygrania sanki z oparciem – jeszcze bez oparcia, ok – ale z oparciem? za stara jestem), gdyby nie druga strona ulotki. Patrzę. Czytam. Może niedowidzę (bez okularów, jak zwykle!). Ale nie. Biorę ulotkę do ręki i – jak byk – napisane. Mechanika konkursu (vide poniżej). Zadzwoniłam nawet do poradni językowej, czy może wypadłam z obiegu i słowo „mechanika” ma jakieś nowe zastosowanie. Jednak nie. Wciąż dział nauki i techniki, zajmujący się wzajemnym oddziaływaniem ciał. Wychodzi na to, że albo copywriter pojechał, albo zapomnieli poprawić tzw. nowomowę, zanim poszło do druku. W jednym i drugim wypadku – straszne. Wrzucam więc do kategorii tzw. copywriterskich koszmarków (por. ulotkę papieru toaletowego Regina) i pędzę. Jak na coś natknę się jeszcze w sklepie (niestety, przed świętami żaden ambient – wyłącznie BTL) – dam znać :).
Niepozorna strona pierwsza:
Strona druga:
Podobne wpisy:
- Jasny gwint, ale… plakat!
- Zagadka
- Masz dużego? Czyli tym razem o mężczyznach.
- Poświątecznie
- Christvertising: Boże, błogosław tę markę!
subskrybuj










Uwielbiam te konkursy, w których nagrody są mniej wartę niż honorarium agencji :)) Jedyny ich plus, że zawodowi gracze nie biorą w nich udziału (tzn nie biorą udziału w konkursach w których do wygrania są sanki) i normalny klient ma większe szanse niż np. we wszelkiej maści konkursach gdzie do wygrania są wartościowe nagrody, zaczynające się od małego agd. btw jako świadomy konsument (a według literatury takowych jest coraz więcej) lekcewarze markę a już na pewno dziłania w których robi się wielkie halo o nic (tak jak konkurs wyżej) – trzeba się szanować i brać udziału w sztuce dla sztuki:)
Mam wrażenie, że w języku branży słowo „mechanika konkursu” jest już obecne od dawna:)
Nie ma to jak smaczki przedświąteczne, chyba lepsze niekiedy niż to co się dzieje w ciągu roku. Marketerzy i copy dwoją się by przebić się z ofertą przez ten cały clutter i potem takie zarty powstają :)
skoro butelka z ciecza podpada pod „mechanike osrodkow ciaglych”, to poplyneli przez analogie ;]
Okropieństwo językowe i wizualne.
Być może twórcy ulotki zbytnio zafascynowali się ideą grywalizacji ;) http://gamification.org/wiki/Game_Mechanics
Zdecydowanie jestem z Piotrem… Słowo Mechanika Konkursu w agencjach działa od lat świetlnych… a i często jest komunikowana… nie tylko jako: Zasady konkursu, ale też jako mechanika…
Zwykli śmiertelnicy chyba też się do tego przyzwyczaili już?
Sanki z oparciem są genialne, tak BTW… do tej grupy docelowej? świetny pomysł!