Sex sells, nawet jeśli to bardzo skomplikowane
Oto przykład, jak zachęcić użytkowników do korzystania z nowych technologii. W USA CK ocenzurował własną reklamę. Na billboardzie – zamiast półnagich, wijących się i spoconych modelek – zamieścił tym razem gigantyczny czerwony kod QR i hasło „Get it Uncensored”. Wystarczy zrobić zdjęcie billboardu, a kod QR przekieruje nas na stronę www, na której możemy obejrzeć 40-sekundowy spot reklamowy (tak, owszem, pojawiają się tam modele z obnażonym torsem i seksowna modelka). W Stanach kody QR wciąż jeszcze są mało popularne, ale to akurat przykład trafionej kampanii. Po pierwsze – grupa celowa Calvina Kleina w większości wyposażona jest w smartphone’y (i jeśli nawet nie ma w nich czytnika kodów QR, to zainstalowanie go nie stanowi dla niej większego problemu). Po drugie – ta sama grupa celowa wie, czego może spodziewać się po reklamach CK, który wystarczająco długo buduje swój wizerunek arcykontrowersyjnego reklamodawcy. A skoro tym razem sam ocenzurował swój billboard, to – ja-konsument – zakładam, że kampania musi być naprawdę „mocna”. Oczywiście, po sprawdzeniu okazuje się, że wcale taka mocna nie jest, ale czytnik QR w moim telefonie zostaje, pierwsze koty za płoty i następnym razem chętniej/ łatwiej z tej technologii skorzystam. Tyle.
I znów się okazuje, że od kawałka gołej pupy do najnowszych technologii wcale nie jest tak daleko. Ech.
CK Jeans: Get It Uncensored
Via: Mashable.com
Podobne wpisy:
- Toyota RAV4: Billboard w połączeniu z… trampoliną
- Czytaj tytuły przelewów, jeśli chcesz zmienić pracę :)
- Faxvertising
- Play – go to Hel!
- Polski oddział Volvo wykorzystuje technologię AR
subskrybuj









Sympatyczne :) Czy jednak łatwo zaciąga się kod z powierzchni oddalonej ? (pamiętam że pierwsze testy wskazywały jako problem „drżącą rękę”. Ale CK na pewno sprawdził to 100 razy :)
Wiem, albo inaczej, domyślam się, że CK nie miał wpływu na wygląd kodu, ale byłoby ciekawiej, gdyby kwadraciki układały się w jakąs prowokacyjny/dwuznaczny obrazek.
O tak, było by ciekawiej… Tak czy siak sex sells.. :)
No i po co to „ech”? Co w tym złego?
Przede wszystkim to, że kobiety w reklamach są przedstawiane albo jako obiekt seksualny (vide: CK), albo jako głupie idiotki (vide: reklama żelazek Tefal z kobietą, która czyści stopę żelazka w myjni samochodowej), albo jako wyłącznie zainteresowane kosmetykami lub środkami piorąco-czyszczącymi (ciekawe – dlaczego mężczyźni nie są przedstawiani w ten sposób…).
Więc tak, masz rację. „Ech” zostało tu źle użyte, bo oznacza rezygnację. Powinnam zakończyć „Grrr” wyrażającym złość. Pzdr, N.
Heh. A ja byłem dumny, że wstawiłem taki kod (z informacjami kontaktowymi) na wizytówce. Jak zwykle nie wpadłem na nic odkrywczego.
Ale system takich kodzików jest pomocny.
@Natalia: w takim razie drobna wątpliwość, mianowicie co robią Panie zatrudnione w firmach zaangażowanych w tworzenie seksistowskich kampanii?