Dlaczego Bronisław Komorowski traci poparcie – o kampanii prezydenckiej z innej perspektywy

14 czerwca 2010 | 14:39 |  | 


Nie, nie. Nie zmieniam tematyki bloga. Ale obecna kampania prezydencka jest specyficzna. Przede wszystkim niewiele dzieje się reklamowo (choć muszę przyznać, że ujął mnie w tej kwestii – daleki mi politycznie – Grzegorz Napieralski, który prowadzi kontekstową kampanię outdoorową). Mimo to wyniki sondaży mogą być dla niektórych zaskakujące. Bronisław Komorowski, który przed tragedią smoleńską dosłownie miażdżył swojego kontrkandydata i z tego, co pamiętam, wygrywał już w I turze, teraz systematycznie traci poparcie. Według ostatniego sondażu zrealizowanego dla TVP przewaga Bronisława Komorowskiego nad Jarosławem Kaczyńskim wynosi zaledwie 2%. Z czego wynika taki stan rzeczy? Z licznych wpadek Komorowskiego? Z wyraźnej zmiany wizerunkowej Kaczyńskiego? Być może. Ale moim zdaniem, mamy tu do czynienia z odwróceniem tzw. spirali milczenia.

Spirala milczenia (z ang. spiral of silence) to niezwykle ciekawe zjawisko, które zostało zbadane przez niemiecką naukowiec Elizabeth Noelle-Neumann na przełomie lat 60. i 70. i opisane w latach 80.* Mówiąc w skrócie, polega ono na tym, że kiedy ludzie czują że są w mniejszości, nie wypowiadają publicznie swoich poglądów politycznych. Taki stan rzeczy wynika z powszechnego w nas lęku przed izolacją społeczną (działa tu następujący schemat myślowy: głosowanie na partię X jest niepopularne, nie będę się wychylać, bo inni ludzie pomyślą, że jestem „oszołomem”). Spirala milczenia zaczyna się nakręcać, bo coraz mniej ludzi otwarcie przyznaje się do głosowania na partię lub kandydata X. Im mniej ludzi się przyznaje, tym bardziej w sondażach zyskuje partia przeciwna, a partia/ kandydat X znajduje się „naprawdę” w mniejszości (daję „naprawdę” w cudzysłowie, bo to opinia tzw. domniemanej większości, która niekoniecznie musi być zgodna z rzeczywistością). Z dokładnie taką sytuacją mieliśmy do czynienia w przypadku prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Skoro został prezydentem, musiała go wybrać ponad połowa Polaków, ale w sondażach i rozmowach kuluarowych prawie nikt do tego się nie przyznawał (słychać było raczej: no ale kto go wybrał?!).

Jeśli chodzi o spiralę milczenia to jeszcze nie wszystko. Badanie Noelle-Neumann pokazało niezwykle ciekawą rzecz. Otóż żeby przewidzieć, kto wygra wybory, nie należy pytać respondentów, którą partię popierają (nasze sympatie polityczne są raczej stabilne), ale zapytać ich, jak sądzą – która partia wygra. Okazuje się, że nasze przekonania na temat przekonań innych wyborców mogą wpłynąć na nasze decyzje wyborcze!
Czyli – załóżmy, że popieram partię X. Partia X w sondażach wypada, że jest w mniejszości. Podejrzewam więc, że wygra partia Y. W dniu wyborów idę głosować na partię Y! (z psychologicznego punktu widzenia, chcemy być zawsze po zwycięskiej stronie). Z taką sytuacją mogliśmy mieć do czynienia w wyborach parlamentarnych w 2007 roku, kiedy głosowanie na PiS było zdecydowanie w mniejszości (dodatkowo wytworzyło się również – mylne, choć powszechne – przekonanie, że na PiS głosują wyłącznie ludzie ze wsi, słabo wykształceni i babcie w moherowych beretach; na PiS w 2007 roku było po prostu „wstyd głosować”).

I na koniec ostatnia rzecz. Spirala milczenia nakręca się do momentu, w którym nie stanie się coś, co sprawi, że wyborcy partii X poczują, że wcale nie są w takiej mniejszości, jak im się to wcześniej wydawało. Z taką sytuacją mamy do czynienia dziś. Tym „czymś” była, niestety, tragedia pod Smoleńskiem. Po pierwsze, część wyborców doszła do wniosku, że powszechny obraz Lecha Kaczyńskiego był zmanipulowany. Nagle okazało się, że Prezydent może mieć fajne zdjęcia, bez grymasu na twarzy, że cieszył się szacunkiem (niebywałe!) przywódców innych krajów. Coraz więcej osób zaczęło więc głośno przyznawać się do swoich sympatii politycznych, a głosowanie na PiS przestało być wstydem. Dzisiejsze sondaże to już tylko efekt tych zdarzeń. Nie dziwi mnie więc zupełnie, że Bronisław Komorowski traci dziś poparcie, a Jarosław Kaczyński zyskuje. Za chwilę spirala milczenia może zacząć się kręcić w drugą stronę.

A tak przy okazji. Jak sądzicie – kto wygra wybory? ;)

*Polskie wydanie książki E. Noelle-Neumann pt. Spirala milczenia. Opinia publiczna – nasza skóra społeczna ukazało się dopiero w 2004 roku.

Obrazek spirali we wstępniaku i na stronie głównej pochodzi ze strony splicer.com

Podobne wpisy:




Komentarze

8 komentarzy do “Dlaczego Bronisław Komorowski traci poparcie – o kampanii prezydenckiej z innej perspektywy”
  1. wizz pisze:

    Ja w kwestii formalnej:

    „Skoro został prezydentem, musiała go wybrać ponad połowa Polaków”

    Powyższy cytat nie jest prawdziwy. Należałoby dodać słowo „głosujących” do „połowa Polaków”. No, chyba, że ci co nie głosowali zostali wykluczeni ;)

  2. epijar pisze:

    Uważam, że jest to nadwyrężenie teorii spirali milczenia. Stałe 25%, które praktycznie zawsze ma PIS trudno nazwać milczącą mniejszością. Poparcie PO też jest raczej stabilne. W pierwszych medialnych sondażach po tragedii mieliśmy około 19% niezdecydowanych, obecnie stopnieli oni do 7&.
    Hipoteza, że Tragedia uwolniła milczenie wydaje mi się bardzo nie trafiona ponieważ porównując poparcie do wcześniejszych wyborów, sondaży chwilę przed tragedią i sondaży po, nie zobaczymy dużej zmiany.
    6 rano – wyniki sondaży raczej na pamięć, niż twarde przytoczenia.

    • pluton_1 pisze:

      W żaden sposób nie jest to nadwyrężenie teorii ‘spirali milczenia’. Wręcz odwrotnie przedstawiona w notce teoria ‘spirali milczenia’ doskonale wyjaśnia to co się u nas ostatnio dzieje z przedstawianym w sondażach obrazem poparcia dla dwóch głównych kandydatów w wyborach prezydenckich.

      Na początek dwa słowa jak to jest z poparciem wyborców dla partii politycznych. Otóż w ‘starych’ systemach demokratycznych państw Zachodniej Europy preferencje wyborców, rozkładają się w sposób następujący:
      • zwolennicy partii rządzącej – 30%
      • zwolennicy partii opozycyjnej – 30%
      • elektorat ‘ekonomiczny’ – 30 %

      Tak jest w Niemczech, Francji czy też Wielkiej Brytanii. O tym, która partia wygrywa tam wybory decyduje elektorat ekonomiczny. Wyborcy z tego segmentu (ogólnego elektoratu) podejmują swoje decyzje polityczne na podstawie kryterium ekonomicznego. Jeżeli partia sprawująca władzę dobrze rządzi, to elektorat ekonomiczny głosuje na tę partię i pozostaje ona przy władzy. Jeżeli źle rządzi to głosy wyborców ‘ekonomicznych’ przechodzą do opozycji i wtedy opozycja wygrywa wybory i obejmuje władzę.

      Taki układ utrzymuje się i jest stabilny ponieważ poglądy polityczne ludzi są utrwalone i nie zmieniają one z dnia na dzień (wyborcy z elektoratu ekonomicznego też nie zmieniają swoich poglądów, oni głosując na partię rządzącą czy też opozycyjną, cały czas kierują się kryterium ekonomicznym).

      Taka stabilna sytuacja polityczna istnieje również przez ostatnie kilka lat i w Polsce.

      Natomiast co pokazywały sondaże wyborcze jeszcze miesiąc temu? Przedstawione powyżej zasady możemy odnieść również do wyborów prezydenckich, ponieważ dwaj główni kandydaci reprezentują dwie największe partie polityczne. Otóż Bronisław Komorowski miał ponad 40% a Jarosław Kaczyński ok. 20% lub mniej. A jak jest obecnie? Obydwaj mają (w granicach błędu statystycznego) po 30%. Czyli ok. 10% zwolenników Komorowskiego (Platformy) zmieniło swoje poglądy i stało się zwolennikami Kaczyńskiego (PiS-u). Czy to jest możliwe? Popatrzmy wokół siebie. Kto z ‘zatwardziałych’ zwolenników Platformy nagle stał się zwolennikiem PiS-u. Ja przynajmniej wśród swoich znajomych takich nie widzę.

      Wyjaśnienie jest jedno. W atmosferze ogólnej nagonki na PiS i prezydenta Lecha Kaczyńskiego, część zwolenników PiS-u ukrywała w sondażach swoje sympatie polityczne. Tragedia w Smoleńsku ‘odblokowała’ tych ludzi. Teraz obydwaj kandydaci mają po ok. 30%. Czyli wszystko wróciło do normy.

      I teoria ‘spirali milczenia’ doskonale wyjaśnia to co się dzieje w sondażach.

      Natomiast kto z tych dwóch kandydatów wygra, zadecydują wyborcy z elektoratu ‘ekonomicznego’. Jednak kwestia decydującą będzie nie tyle kryterium ‘ekonomiczne’ co kryterium ‘sympatii’. Ten z kandydatów – który potrafi się lepiej zaprezentować – wygra. Jak dotychczas Jarosław Kaczyński robi to zdecydowanie lepiej.

  3. Marcin pisze:

    http://www.youtube.com/watch?v=wFUGTysXp6w – czy Bronisław Komorowski jest bezbłędny? Ten film przedstawia błędy marketingu w spocie wyborczym kandydata. Kampania Wyborcza nie odpowiada ważne pytania wyborców. I chyba nie poznamy odpowiedzi… Miejmy nadzieję, że po wyborach nie okażą się one aż tak prawdziwe… Polak mądry po szkodzie? Czy tez problem polega w nierzetelnym dziennikarstwie i manipulacji wyborczej?

  4. mzuk pisze:

    Po porażce sondaży SMG można z dużą dozą pewności stwierdzić, że teoria spirali milczenia nie ma tutaj zastosowania, tak jak pisałaś. No, chyba że sondaż został źle przeprowadzony…

    • Natalia Hatalska pisze:

      No właśnie sondaż SMG KRC potwierdza teorię spirali milczenia! :) Różnice między sondażem a stanem faktycznym były ogromne, ale mnie, szczerze mówiąc, nie dziwią – ostatecznie sondaż ten był robiony dla telewizji TVN, która wiadomo, że jest pro-PO. W środowisku sprzyjającym partii X nie przyznajemy się, że głosowaliśmy na partię Y. Dziwię się natomiast, że TVN opublikowała ten sondaż, bo tak naprawdę szkodzi to wiarygodności stacji. Pzdr, N.

Dodaj komentarz

More in Różne (67 of 172 articles)